----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

24 września 2025

Udostępnij znajomym:

Opublikowane we wtorek nagrania z kamer policyjnych rzucają nowe światło na zdarzenie, d którego doszło w miejscowości Franklin Park, gdzie agent federalnej służby imigracyjnej ICE śmiertelnie postrzelił 38-letniego obywatela Meksyku, Silverio Villegasa-Gonzáleza. Widać na nich, jak funkcjonariusz – wcześniej opisywany jako „poważnie ranny” – mówi do policjantów, że jego obrażenia to „nic poważnego”.

Do zdarzenia doszło 12 września na West Grand Avenue, w północno-zachodnich przedmieściach Chicago. Według Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Villegas-González miał próbować uciec, prowadząc auto w stronę agentów i „ciągnąc jednego z nich za samochodem na znaczną odległość”. To wtedy padły strzały. Federalne władze zapewniały, że funkcjonariusz był w poważnym stanie, a jego życie znalazło się w niebezpieczeństwie.

„Nic poważnego”

Tymczasem nagrania z policyjnych kamer pokazują inny obraz. Widać na nich, jak dwóch agentów ICE tłumaczy przybyłym policjantom, co się wydarzyło. „Próbował nas przejechać” – mówi jeden z nich. Drugi, którego jeansy są podarte i poplamione krwią, dodaje: „Zostałem trochę pociągnięty, ale to nic wielkiego”. Według relacji przekazanej przez radio, miał doznać „urazu lewego kolana i kilku rozcięć na dłoniach”. Sam funkcjonariusz bagatelizuje sprawę, podnosząc ręce i powtarzając, że obrażenia są niewielkie.

Na nagraniach widać również, jak agenci ICE próbują reanimować leżącego bez oznak życia Villegasa-Gonzáleza, zanim opiekę przejmują ratownicy medyczni. Mężczyzna zginął na miejscu. Był ojcem rodziny, pracował jako kucharz i tuż przed strzelaniną odwiózł jedno z dzieci do przedszkola. Dyrektorka placówki opisywała go jako „dobrego ojca”, a sąsiedzi i mieszkańcy Franklin Park wspominają jako życzliwego człowieka. W środę w Melrose Park miała odbyć się msza i procesja upamiętniająca jego życie.

Rosnące napięcia

Śmierć Villegasa-Gonzáleza wywołała falę protestów. Obrońcy praw imigrantów, urzędnicy stanu Illinois i prezydent Meksyku zaapelowali o dokładne śledztwo i większą transparentność po strzelaninie, która doprowadziła do zamknięcia szkół w regionie i wywołała obawy mieszkańców. „Chcemy odpowiedzi na pytania, które zadawaliśmy od początku. Rodzina ma do nich prawo, społeczność również, a opinia publiczna zasługuje na wyjaśnienia” – mówi kongresman Jesús “Chuy” García. Do sprawy odniósł się także prezydent Meksyku, a konsulat generalny w Chicago zapowiedział, że będzie uważnie monitorował przebieg śledztwa.

Federalne władze wcześniej informowały, że funkcjonariusz działał w obronie własnej i po raz pierwszy użył broni służbowej w takiej sytuacji. „Jego życie było zagrożone, a obrażenia były poważne” – twierdziła sekretarz bezpieczeństwa wewnętrznego Kristi Noem. Jednak kontrast między oficjalnymi komunikatami a obrazem z policyjnych nagrań budzi coraz większe pytania o wiarygodność relacji władz.

Marcos Charles, pełniący obowiązki szefa operacji egzekwowania prawa i deportacji w ICE, powiedział agencji AP, że spotkał się z funkcjonariuszem w szpitalu, widział jego obrażenia i uznał, że użyta siła była odpowiednia. Odmówił dalszego komentarza, twierdząc, że trwa śledztwo.

Cień nad akcjami ICE

Tragedia we Franklin Park wpisuje się w szerszy kontekst intensyfikacji działań ICE w rejonie Chicago, gdzie w ostatnich tygodniach zatrzymano ponad 550 osób. Podobne akcje na Zachodnim Wybrzeżu doprowadziły już do śmierci co najmniej dwóch osób uciekających przed agentami.

Dla społeczności latynoskiej to zdarzenie stało się symbolem napięć wokół polityki imigracyjnej. Rodzina Villegasa-Gonzáleza i działacze na rzecz praw imigrantów domagają się pełnego dochodzenia i ujawnienia całej prawdy o przebiegu tego zdarzenia.

----- Reklama -----

KD MARKET 2026

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor