----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

05 listopada 2025

Udostępnij znajomym:

Obecny paraliż federalny trwa już 36 dni, stając się najdłuższą przerwą w funkcjonowaniu rządu w historii Stanów Zjednoczonych.

Rekord, który właśnie padł, należał dotąd do poprzedniego shutdownu z przełomu 2018 i 2019 roku, również za prezydentury Donalda Trumpa. Wówczas impas trwał 35 dni i kosztował gospodarkę około 3 miliardy dolarów utraconego PKB. Tamten konflikt rozpoczął się od sporu o finansowanie muru na granicy z Meksykiem i zakończył się dopiero wtedy, gdy rosnące utrudnienia – zwłaszcza w ruchu lotniczym – zmusiły Biały Dom i republikańskich kongresmenów do ustępstw.

Tym razem rząd zawiesił działalność 1 października, gdy Kongres ponownie nie zdołał porozumieć się w sprawie finansowania administracji. Minął ponad miesiąc, a perspektywa przełomu jest równie odległa jak pierwszego dnia.

Od końca lat 70., kiedy wprowadzono współczesny model uchwalania budżetu, doszło do 20 przerw w finansowaniu państwa. Większość trwała jednak zaledwie kilka dni, często na tyle krótko, że nie paraliżowała faktycznie działania urzędów. Zaledwie trzy spośród nich przeciągały się ponad dwa tygodnie – i wszystkie wydarzyły się w ciągu ostatnich trzech dekad. Dzisiejszy kryzys zapisuje się więc nie tylko jako rekordowy, ale także jako jeden z najbardziej dotkliwych.

Choć republikanie kontrolują obecnie obie izby Kongresu, w Senacie potrzebnych jest 60 głosów, aby uchwalić ustawę budżetową. Demokraci wykorzystują ten układ jako kartę przetargową, domagając się przedłużenia subsydiów do ubezpieczeń zdrowotnych z Affordable Care Act, które wygasają z końcem roku. Ich zdaniem bez tej decyzji miliony Amerykanów mogą stracić dostęp do opieki medycznej. Republikanie deklarują gotowość do rozmów, ale dopiero po ponownym uruchomieniu rządu. Do tego czasu obie strony przerzucają się oskarżeniami, a realne działania wciąż stoją w miejscu. Senat aż 14 razy próbował przeforsować ustawę tymczasową zaakceptowaną wcześniej przez Izbę Reprezentantów – za każdym razem bezskutecznie. Izba natomiast zawiesiła obrady w dniu rozpoczęcia shutdownu i do dziś nie wróciła do pracy.

W codziennym życiu Amerykanów skutki tej sytuacji są coraz boleśniejsze. Ponad milion pracowników federalnych wykonuje swoje obowiązki bez wynagrodzenia. Kolejne 600 tysięcy zostało wysłanych na przymusowe urlopy. Choć obowiązująca od 2019 roku ustawa gwarantuje im wypłatę zaległych pensji po zakończeniu paraliżu, ostatnie wypowiedzi prezydenta Trumpa wzbudziły wśród nich niepokój, czy obietnica ta na pewno zostanie dotrzymana.

W wielu sektorach państwa zaczyna panować chaos. Braki kadrowe wśród kontrolerów ruchu lotniczego powodują opóźnienia na lotniskach w całym kraju. Parki narodowe ograniczają działalność, a muzea Smithsonian są zamknięte dla zwiedzających. Urząd Podatkowy IRS odesłał do domów niemal połowę pracowników, co powoduje opóźnienia w obsłudze podatników. Tysiące dzieci z ubogich rodzin może wkrótce stracić miejsce w programie Head Start, który zapewnia im opiekę i edukację. W ubiegły weekend zawieszono wypłaty świadczeń żywnościowych SNAP, co wywołało falę krytyki oraz reakcję dwóch sądów federalnych. Administracja zapewnia, że środki zostaną wznowione, ale z opóźnieniem i – co szczególnie niepokoi – prawdopodobnie w okrojonej wysokości.

W miarę jak dni mijają, a rząd wciąż pozostaje sparaliżowany, w Ameryce panuje rosnące poczucie zniecierpliwienia i niepokoju. Rekord został już pobity, ale to nie rekordy najbardziej dziś bolą. Najdotkliwsze są skutki, które coraz mocniej odczuwa codzienne życie milionów obywateli – i brak widocznego światełka na końcu tunelu.

----- Reklama -----

KD MARKET 2026

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor