Władze stanu Illinois pracują nad planem pozyskania od 1,5 do 1,8 miliarda dolarów rocznie na ratowanie systemu transportu publicznego w regionie Chicago, który stoi w obliczu poważnego kryzysu finansowego. Demokratyczna większość w Izbie Reprezentantów przedstawiła pakiet nowych podatków, który znacząco różni się od wcześniejszej propozycji Senatu i wywołuje kontrowersje wśród różnych zainteresowanych grup.
Główne źródła finansowania
Najbardziej kontrowersyjnym elementem planu jest tzw. "podatek od miliarderów" – 4,95% opłata od niezrealizowanych zysków kapitałowych najzamożniejszych mieszkańców Illinois. To rozwiązanie ma pokazać, że ciężar ratowania transportu publicznego nie spadnie wyłącznie na zwykłych obywateli.
Drugim filarem planu jest 7% ogólnostanowy podatek od rozrywki, który objąłby bilety na wydarzenia sportowe i koncerty, a także usługi streamingowe takie jak Netflix. W Chicago, gdzie miasto już pobiera 10,25% podatek od streamingu i 9% od wydarzeń sportowych, łączne obciążenie mogłoby wzrosnąć odpowiednio do 19% i 17,5% (łącznie z 3% podatkiem powiatu Cook).
Dodatkowo planowana jest opłata w wysokości 5 dolarów od biletów na duże wydarzenia (w miejscach o pojemności co najmniej 10 tysięcy osób), która jednocześnie służyłaby jako jednodniowy bilet komunikacji miejskiej. Ta opłata miałaby wejść w życie rok po uchwaleniu ustawy.
W praktyce oznaczałoby to znaczący wzrost cen biletów. Bilet na koncert za 75 dolarów kosztowałby łącznie 93,13 dolarów (po doliczeniu 17,5% podatków i 5 dolarów opłaty transportowej), a bilet na mecz w tej samej cenie wzrósłby do 99,25 dolarów (19% podatków plus opłata). Organizatorzy argumentują, że takie podwyżki mogą zniechęcić fanów do uczestnictwa w wydarzeniach na żywo, choć zwolennicy planu podkreślają, że 5-dolarowa opłata działa jednocześnie jako jednodniowy bilet komunikacji miejskiej.
Co się stało z opłatą za dostawy?
Wcześniejszy plan Senatu, zatwierdzony w maju ale niepodjęty przez Izbę Reprezentantów, zawierał m.in. opłatę w wysokości 1,50 dolara od każdej dostawy oraz dodatkową opłatę od przejazdów Uberem i Lyftem w regionie. Te propozycje spotkały się jednak z silnym sprzeciwem w Izbie.
"Mówcie co chcecie o podatku od rozrywki, ale nie płacicie go codziennie. W przypadku opłaty od dostaw są ludzie, którzy płaciliby ją nie raz, ale może dwa, trzy czy cztery razy w tygodniu" – tłumaczył poseł stanowy Kam Buckner z Chicago, jeden z głównych negocjatorów pakietu transportowego.
Marc Poulos, dyrektor polityczny związku zawodowego operatorów maszyn, określił opłatę za dostawy jako „bardzo regresywny podatek”. „Samotne matki pracujące na dwa etaty nie mają wyboru i muszą korzystać z dostaw. Seniorzy, którzy nie mogą prowadzić, muszą zamawiać dostawy” – argumentował. „Natomiast ktoś, kto decyduje się wydać 250 dolarów na bilet na koncert, to bardziej progresywny podatek.”
Opór branży rozrywkowej i niepewność polityczna
Propozycje podatkowe natychmiast spotkały się ze „zmasowaną opozycją” ze strony drużyn sportowych i organizatorów dużych koncertów, którzy wysłali swoich lobbystów do Springfield.
Nieznane jest również jeszcze stanowisko burmistrza Chicago Brandona Johnsona, bo dodatkowy stanowy podatek od rozrywki bezpośrednio konkurowałby z miejskimi źródłami dochodów.
Koalicja związków zawodowych popierająca reformę transportu wciąż analizuje szczegóły propozycji. Bob Reiter, prezes Chicagowskiej Federacji Pracy, potwierdził, że jego zespół przegląda projekt ustawy, który został opublikowany dopiero późnym wieczorem 28 października.
Reforma zarządzania transportem
Oprócz kwestii finansowania, pakiet przewiduje reorganizację Regional Transit Authority (RTA), która nadzoruje Chicago Transit Authority, Metra i Pace. Nowa struktura – Northern Illinois Transit Authority (NITA) – składałaby się z 20 członków zarządu, z których gubernator, burmistrz Chicago i przewodniczący zarządu Cook County wyznaczaliby po pięciu, a pozostałych pięciu pochodziłoby z powiatów podmiejskich.
Presja czasu
Bez nowych środków, zarządy transportowe ostrzegały przed koniecznością drastycznych cięć w usługach, choć RTA niedawno obniżyła prognozę deficytu na 2026 rok z 771 do 202 mln. dolarów dzięki zwiększonym przychodom z podatku od sprzedaży i co najmniej 10% podwyżce cen biletów. Bez stanowego finansowania deficyt ma jednak wzrosnąć do 789 milionów dolarów w 2027 roku i 888 milionów w 2028.
Ustawodawcy mają zaledwie kilka dni na osiągnięcie porozumienia.