----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Rząd Stanów Zjednoczonych doszedł do porozumienia z Niemcami w sprawie budowy gazociągu Nord Stream 2. Potwierdziła to najpierw podsekretarz stanu ds. politycznych Victoria Nuland, a następnie pojawiło się wspólne oświadczenie przedstawicieli obu państw, które oficjalnie zakończyło trwający wiele lat spór międzynarodowy. Gazociąg, którym popłynie gaz z Rosji do Niemiec ma zostać niebawem ukończony. Ominie Polskę i Ukrainę, a to właśnie ten ostatni kraj może być przez tą inwestycję najbardziej poszkodowany. Wspominane porozumienie Stanów Zjednoczonych i Niemiec zawiera wzajemne obowiązki obu państw, ale nie wszyscy są z tego kompromisu zadowoleni.

Stany Zjednoczone porozumienie podpisały, ale są nastwione sceptycznie

Biały Dom zrezygnował z prób blokowania budowy rurociągu. Porozumienie oznacza wycofanie się Waszyngtonu z prób wstrzymania projektu za pomocą sankcji. Przedstawiciele władz USA podkreślali, że nadal przeciwni są projektowi i uważają za "geopolityczny projekt" Rosji.

„To jest zła sytuacja i zły gazociąg, ale musimy pomóc chronić Ukrainę i myślę, że poczyniliśmy pewne znaczące kroki w tym kierunku” - powiedziała Nuland jako przedstawicielka Departamentu Stanu.

Budowa gazociągu jest solą w oku nie tylko dla obecnej administracji USA. Według Waszyngtonu jego ukończenie oznacza pogłębienie się uzależnienia energetycznego Europy od Rosji. Stany Zjednoczone nałożyły w grudniu ubiegłego roku sankcje gospodarcze na szwajcarską firmę Allseas, która wycofała z Bałtyku należące do niej statki do układania rur na dnie morskim. W rezultacie budowa gazociągu została wstrzymana, po czym ją wznowiono.

Do czego zostały zobowiązane Niemcy na mocy porozumienia?

Przede wszystkim do nałożenia sankcji na Rosję w razie szantażowania przez nią Ukrainy, chodzi o przysłowiowe zakręcenie kurka z gazem przez władze na Kremlu. Kanclerz Angela Merkel ma zostać zaangażowana w negocjacje dotyczące przedłużenia obowiązywania rosyjsko-ukraińskiej umowy dotyczącej transportu gazu. Obecna wygasa w 2024 roku.

"Jeśli Rosja spróbuje użyć energii jako broni lub dokona dalszych aktów agresji przeciwko Ukrainie, Niemcy podejmą działania na poziomie krajowym i będą naciskać na podjęcie skutecznych środków na poziomie europejskim, w tym sankcji, by ograniczyć rosyjskie możliwości importu w sektorze energii" - napisano w jednym z kluczowych postanowień dokumentu.

Dodatkowo Niemcy mają zainwestować w pierwszym etapie co najmniej 175 mln dolarów w projekty związane z "zieloną transformacją" ukraińskiej energetyki.

Protestuje Polska

Niezwłocznie po opublikowaniu wspólnego porozumienia USA-DE, szefowie MSZ Polski i Ukrainy, wydali oświadczenie, w którym stwierdzili, że propozycje USA i Niemiec nie mogą być uznane za dostateczne, by skutecznie ograniczyć zagrożenia stworzone przez gazociąg.

"Wzywamy USA i Niemcy do podjęcia kroków w celu znalezienia adekwatnej odpowiedzi na rodzący się kryzys bezpieczeństwa w naszym regionie, którego jedynym beneficjentem jest Rosja" - napisali ministrowie.

W podobnym tonie wypowiedział się w polskim Sejmie rzecznik rządu, który nie krył rozczarowania decyzją władz Stanów Zjednoczonych.

„Jesteśmy zaskoczeni decyzją Stanów Zjednoczonych, które pozwoliły na to, by budowa gazociągu Nord Stream 2 mogła być kontynuowana. To decyzja, która nie jest dobra dla obszaru Europy Środkowo-Wschodniej” – stwierdził Piotr Müller

Czym jest Nord Stream 2?

To druga nitką rurociągu, którą gaz jest eksploatowany już od dziesięciu lat. Ta najnowsza będąca na ukończeniu ma służyć do przesyłania jeszcze większej ilości rosyjskiego gazu do Niemiec i Europy Zachodniej. Ma transportować po dnie Bałtyku 55 miliardów metrów sześciennych gazu ziemnego rocznie. Przez wielu komentatorów Nord Stream 2 jest uznawany za polityczne pole minowe. Za inwestycję, która może doprowadzić do uzależnienia Europy od dobrej woli Władimira Putina.

fk