----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

20 sierpnia 2025

Udostępnij znajomym:

Miliarder Elon Musk, który jeszcze w lipcu z wielką pompą zapowiadał utworzenie nowej partii politycznej, teraz dyskretnie wciska pedał hamulca. Jak donoszą różne media, właściciel Tesli i SpaceX wolałby skupić się na swoich firmach niż drażnić konserwatywnych polityków tworzeniem trzeciej siły, która mogłaby im "wykradać" wyborców.

Od wielkiej zapowiedzi do milczenia

Jeszcze miesiąc temu Musk oznajmił swoim ponad 200 milionom obserwujących na platformie X, że zamierza zorganizować "America Party" – partię mającą reprezentować Amerykanów niezadowolonych z dwóch głównych ugrupowań politycznych. Miała ona startować już w nadchodzących wyborach do Kongresu w 2026 roku.

Dziś jednak słychać – jak to ujął przewodniczący Komitetu Narodowego Partii Libertariańskiej Steven Nekhaila – "niemal upiorną ciszę". Nie ma żadnych działań na szczeblu stanowym ani lokalnym, a współpracownicy Muska odwołują spotkania z organizacjami specjalizującymi się w kampaniach politycznych. Powód? Musk chce skupić się na prowadzeniu swoich biznesów.

Przyjaźń z Vancem ważniejsza niż rewolucja

Za tą nagłą zmianą nastawienia kryje się prawdopodobnie kalkulacja polityczna. Musk najwyraźniej nie chce zrażać sobie wiceprezydenta JD Vance'a, który uchodzi za naturalnego spadkobiercę ruchu MAGA po Donaldzie Trumpie. W końcu to właśnie Vance może kandydować na prezydenta w 2028 roku, a Musk – jak sugerują źródła – rozważa wsparcie go swoimi ogromnymi zasobami finansowymi. Przypomnijmy: w 2024 roku wydał prawie 300 milionów dolarów na wsparcie Trumpa i innych republikanów.

Sam Vance w niedawnym wywiadzie dla konserwatywnego portalu Gateway Pundit stwierdził, że byłoby błędem zrywać z Trumpem i ruchem konserwatywnym. "Mam nadzieję, że do czasu wyborów do Kongresu [Musk] wróci do szeregu" – powiedział wiceprezydent.

Rozejm z Trumpem

Na początku roku doszło do publicznej sprzeczki między Muskiem a Trumpem. Miliarder zarzucił prezydentowi, że bez jego wsparcia nie siedziałby w Gabinecie Owalnym, i skrytykował pakiet wydatków, za którym opowiadał się Trump. Musk, który wcześniej nadzorował Departament Efektywności Rządu, groził nawet wsparciem dla kandydatów w prawyborach republikańskich przeciwko tym, którzy poparli kontrowersyjną ustawę.

Dziś sytuacja wydaje się uspokojona. Obie strony przestały się kłócić w mediach społecznościowych, a Trump napisał na Truth Social, że chce, aby Musk i jego firmy "prosperowały", bo ich sukces służy krajowi. Dodatkowo administracja Trumpa przeprowadziła przegląd kontraktów SpaceX i uznała większość z nich za kluczowe dla Departamentu Obrony i NASA.

Brak konkretów

Tymczasem inni potencjalni sojusznicy Muska w projekcie nowej partii też nic od niego dotąd nie usłyszeli. Mark Cuban, który poparł pomysł America Party, przyznał, że nie rozmawiał z Muskiem ani jego zespołem na ten temat. Podobnie milczy Andrew Yang, były kandydat na prezydenta, który wcześniej kontaktował się z otoczeniem miliardera.

Czy Musk definitywnie porzucił swoje polityczne ambicje? Jego sojusznicy twierdzą, że formalnie nie wykluczył utworzenia nowej partii i może zmienić zdanie przed wyborami. Na razie jednak America Party pozostaje jedynie mglistą wizją, a jej twórca najwyraźniej woli nie zrażać sobie establishment republikańskiego.

W końcu biznes to biznes – nawet w polityce.

----- Reklama -----

KD MARKET 2026

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor