W środę Kongres USA opublikował ponad 23 tysiące stron dokumentów dotyczących Jeffreya Epsteina, skazanego przestępcy seksualnego, który zmarł w areszcie w 2019 roku. Publikacja nastąpiła zaledwie kilka godzin po tym, jak demokraci z Komisji Nadzoru Izby Reprezentantów ujawnili wybrane emaile sugerujące, że prezydent Donald Trump wiedział znacznie więcej o wykorzystywaniu nieletnich przez Epsteina, niż wcześniej przyznawał.
Jeffrey Epstein był amerykańskim finansistą, który w lipcu 2019 roku został aresztowany pod zarzutem organizowania sieci wykorzystywania seksualnego nieletnich dziewcząt. Jego śmierć w areszcie - oficjalnie przez samobójstwo - oraz powiązania z elitami polityki, biznesu i show-biznesu wywołały falę spekulacji o ukrywaniu prawdy.
Ghislaine Maxwell, jego długoletnia współpracowniczka, została skazana w 2021 roku na 20 lat więzienia za udział w organizowaniu wykorzystywania seksualnego nieletnich.
Kontrowersyjne emaile Epsteina
Najnowsze ujawnione dokumenty zawierają szereg emaili, w których Epstein bezpośrednio odnosi się do Trumpa. W wiadomości z 2 kwietnia 2011 roku skierowanej do Maxwell napisał: „Chcę, żebyś uświadomiła sobie, że tym, który milczy, jest Trump… [ofiara] spędziła godziny w moim domu z nim… nigdy ani razu nie został wymieniony”.
W innym emailu z 31 stycznia 2019 roku do dziennikarza Michaela Wolffa Epstein napisał: „Oczywiście [Trump] wiedział o dziewczynach, bo poprosił Ghislaine, by przestała”.
Te fragmenty stawiają w nowym świetle wcześniejsze wypowiedzi Trumpa, który w lipcu 2019 roku deklarował: „Nie miałem o tym pojęcia. Nie rozmawiałem z nim od bardzo wielu lat”.
W jednym z innych emaili Epstein wspominał również: „Trump o tym wiedział i w tamtym okresie często bywał w moim domu… Nigdy nie korzystał z masażu”.
Warto przypomnieć, że w jednym z dawnych wywiadów magazynowych Trump mówił o Epsteinie: „Świetnie się z nim spędza czas. Mówią nawet, że lubi piękne kobiety tak samo jak ja, a wiele z nich jest raczej młodszych”.
Te wypowiedzi, w zestawieniu z emailami, rodzą pytania o to, co Trump wiedział, kiedy i z jaką świadomością działał.
Reakcje polityczne
Biały Dom natychmiast odrzucił te zarzuty. Rzeczniczka Karoline Leavitt oskarżyła demokratów o „selektywne przecieki emaili do liberalnych mediów w celu stworzenia fałszywej narracji mającej oczerniać prezydenta Trumpa”.
Republikanie twierdzą, że nienazwana ofiara z emaila to Virginia Giuffre, która oskarżała Epsteina i jego współpracowników o wykorzystywanie, gdy była nastolatką. Była też jedną z najbardziej znanych oskarżycielek tego biznesmena, która popełniła samobójstwo wcześniej w tym roku. Giuffre w swoich pamiętnikach opisała spotkanie z Trumpem, ale nie oskarżyła go o żadne wykroczenia.
„To demokratyczna mistyfikacja”
Prezydent Trump konsekwentnie nazywa całą sprawę „demokratyczną mistyfikacją Epsteina”, twierdząc, że chodzi o odwrócenie uwagi od problemów jego przeciwników. „Demokraci (...) zrobią wszystko, aby odwrócić uwagę od tego, jak źle poradzili sobie z zamknięciem rządu” - napisał Trump na swoim portalu Truth Social. Przyznał, że przyjaźnił się z Epsteinem przez 15 lat, ale twierdzi, że pokłócili się ponad dwa dekady temu.
Geneza walki o dokumenty
Kilka miesięcy wcześniej, wczesną jesienią, grupa kobiet - ofiar Epsteina - zorganizowała wzruszającą konferencję prasową na Kapitolu, domagając się pełnego ujawnienia dokumentów Departamentu Sprawiedliwości. To właśnie ich apel zapoczątkował intensywną walkę polityczną, której efektem jest publikacja emaili.
„To nie jest mistyfikacja. To się nie skończy” - mówiła przez łzy Marina Lacerda, kluczowy świadek w sprawie Epsteina z 2019 roku.
Inna kobieta, Anouska De Georgiou była stanowcza: „Czasy zamiatania tego pod dywan się skończyły. My, ocalałe, mówimy 'dość'”.
Haley Robson, zarejestrowana republikanka, bezpośrednio zaapelowała do prezydenta: „Panie prezydencie Trump, jestem zarejestrowaną republikanką - nie że to ma znaczenie, bo to nie jest polityczne - jednak serdecznie zapraszam pana na Kapitol, aby mógł się pan ze mną osobiście spotkać i zrozumieć, że to nie jest mistyfikacja. Jesteśmy prawdziwymi ludźmi. To jest prawdziwa trauma”.
Polityczna rozgrywka w Kongresie
Izba Reprezentantów ma wkrótce głosować nad zmuszeniem Białego Domu do ujawnienia wszystkich dokumentów dotyczących sprawy Epsteina. Dwupartyjną inicjatywę prowadzą republikański kongresmen Thomas Massie i demokrata Ro Khanna, wykorzystując procedurę „discharge petition” - narzędzie pozwalające ominąć przywództwo partii i wymusić głosowanie.
Po zaprzysiężeniu w środę demokratki Adelity Grijalvy z Arizony, która obiecała poprzeć inicjatywę, petycja osiągnęła wymagane 218 podpisów. Grijalva wygrała wybory uzupełniające 23 września, ale spiker Mike Johnson przez siedem tygodni odmawiał jej zaprzysiężenia - co krytycy interpretowali jako sposób na uniknięcie głosowania w sprawie Epsteina.
Republikańskie przywództwo Izby oraz Biały Dom sprzeciwiają się inicjatywie Massiego i Khanny. Johnson twierdzi, że trwające dochodzenie Komisji Nadzoru jest lepszą drogą, ponieważ pozwala na redagowanie wrażliwych informacji przed publikacją. Choć we wtorek opublikowano dziesiątki tysięcy stron dokumentów, to jednak demokrata Robert Garcia stwierdził, że „97% z nich było już publicznie dostępnych”.
Co dalej?
Najnowsze emaile zwiększają presję na administrację rządową. W środę wysokiej rangi urzędnicy - w tym prokurator generalna Pam Bondi i dyrektor FBI Kash Patel - spotkali się w Białym Domu z kongresmenką Lauren Boebert, jedną z republikanek domagających się pełnego ujawnienia dokumentów.
Pytanie pozostaje otwarte: kto chronił Epsteina przez lata i dlaczego on i inni mogli bezkarnie krzywdzić młode kobiety? Być może głosowanie w Izbie Reprezentantów, mimo politycznego oporu z góry, przyniesie choć częściową odpowiedź.
na podst. nbc, nytimes, foxnews, politico, washingtonpost