----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij znajomym:

W ostatnich miesiącach na szpitalne oddziały ratunkowe trafia wiele dzieci z skłonnościami samobójczymi, a te po poważnych próbach samobójczych coraz częściej wymagają opieki stacjonarnej.

„Słyszymy, że w całym kraju wzrasta liczba poważnych prób samobójczych i zgonów spowodowanych samobójstwem” - mówi dr Susan Duffy, profesor pediatrii i medycyny ratunkowej na Brown University.

Z danych opracowanych przez Centers for Disease Control and Prevention wynika, że w okresie od kwietnia do października 2020 r. wzrosła liczba dzieci trafiających na oddziały ratunkowe z powodu problemów psychicznych. Obecnie nie ma jeszcze ogólnokrajowych danych dotyczących zgonów w wyniku samobójstw w 2020 r., a naukowcy muszą określić, w jakim stopniu mogą być one związane z pandemią. Jednak coraz więcej uwagi poświęcanej jest temu problemowi.

Dzieci, które teraz widzimy na oddziałach ratunkowych, być może już podejmowały taką próbę albo mają opracowany szczegółowy plan” – powiedziała doktor Vera Feuer, dyrektor pediatrycznej psychiatrii ratunkowej w Cohen Children's Medical Center of Northwell Health w Nowym Jorku. „I przyjmujemy do szpitala więcej dzieci niż zwykle z powodu ich złego samopoczucia”.

Zauważyła niewielki wzrost liczby dzieci w wieku od 10 do 11 lat podejmujących próby samobójcze, ale większość przypadków dotyczy nastolatków.

„Liczba dzieci po próbach samobójczych, które trafiły na ostry dyżur w szpitalu dziecięcym w Oakland w Kalifornii jesienią 2020 roku była dwukrotnie większa niż jesienią 2019 roku - mówi Marisol Cruz Romero, psycholog i koordynator szpitalnego zespołu reagowania.

W Riley Hospital for Children w Indianapolis liczba dzieci i nastolatków hospitalizowanych po próbach samobójczych wzrosła z 67 w 2019 r. do 108 w 2020 r. W październiku 2020 r. liczba ta wzrosła o 250% w porównaniu z tym samym okresem poprzedniego roku, mówi Hillary Blake, psycholog dziecięcy w szpitalu.

Psychiatrzy i inni lekarze pracujący z dziećmi twierdzą, że pandemia stworzyła kumulację czynników stresujących, zwiększając ryzyko samobójstwa u wielu osób. Zaostrzyło to trwający już kryzys zdrowia psychicznego dzieci - wskaźniki samobójstw wśród dzieci i młodzieży rosły już od prawie dziesięciu lat.

Jak twierdzą, problemy wywołane przez pandemię, tylko potęgują słabości siatki bezpieczeństwa psychicznego u dzieci – i wskazują na pilną potrzebę nowych rozwiązań.

„Historie, które codziennie słyszymy na oddziale ratunkowym, naprawdę mówią nam o poziomie trudności, traumach i problemach, z jakimi borykają się rodziny” - mówi Feuer.

Samobójstwom można zapobiec, ale członkowie rodziny muszą podejmować działania mające na celu utrzymanie dobrego stanu psychicznego dzieci.

Najbardziej bezbronne

Najbardziej narażone dzieci to te z istniejącymi chorobami fizycznymi lub psychicznymi, ponieważ pandemia zakłóciła ich codziennie funkcjonowanie i dostęp do usług, z których korzystały na co dzień w swoich społecznościach czy szkole.

„Mają problemy z nastrojem, nauką, socjalizacją lub problemy medyczne” – mówi Feuer. „A teraz dochodzi do tego jeszcze inny poziom trudności. To dzieci, które widzimy w naprawdę trudnych momentach ich życia”.

Przed pandemią wiele z nich znajdowało się w stosunkowo stabilnej sytuacji w swoich społecznościach i dostępnymi zasobami ambulatoryjnymi – twierdzi Duffy. Obecna sytuacja spowodowała zmiany, które odbijają się na ich codziennym funkcjonowaniu. Wiele nie radzi sobie z tym wszystkim.

Kolejnym zagrożeniem jest fakt, iż wirtualna szkoła utrudnia nauczycielom i pedagogom szkolnym identyfikację istniejących problemów i pomoc dzieciom, które doświadczają trudności. Utrata osobistych interakcji w szkole stanowi sama w sobie istotny czynnik ryzyka.

teenage girl siting against wall in a depressed state

Izolacja

„Zdecydowana większość moich pacjentów chce wrócić do szkoły, tęskni za kontaktami z innymi, za życiem, które mieli” – powiedział doktor Richard Martini, profesor pediatrii i psychiatrii na Uniwersytecie w Utah. „Te dzieci naprawdę mają swoje niezależne życie w szkołach, które jest dla nich ważne”.

Jest to jeden z powodów, dla których Amerykańska Akademia Pediatrii zachęca dystrykty szkolne do dążenia do bezpiecznego powrotu uczniów do sal lekcyjnych.

Ta izolacja wynika nie tylko z faktu, iż szkoły zostały zamknięte, ale również dlatego, że pandemia w znacznym stopniu ograniczyła nasze życie społeczne. Ma to ogromny wpływ, zwłaszcza na dzieci.

„Izolacja społeczna stanowi jeden z największych czynników ryzyka podjęcia próby samobójczej” – mówi Martini.

Stres w domu

Z powodu pandemii dla wielu dzieci środowisko domowe stało się niestabilne, dodaje Martini, wskazując na utratę racy i dochodów, jako główne czynniki stresogenne. Szczególnie narażone są dzieci z najbardziej dotkniętych pandemią społeczności kolorowych.

Dr Warren Ng, psychiatra dziecięcy z Columbia University Medical Center, mówi, że jeden z jego pacjentów powiedział mu, że chce umrzeć po tym, jak zobaczył, jak jego ojciec umiera z powodu COVID-19.

Romero wspomina również dzieci ze skłonnościami samobójczymi, które ostatnio leczyła – wielu straciło członków najbliższej rodziny z powodu wirusa, lub ich najbliżsi są obecnie chorzy czy hospitalizowani.

„Rodziny, które straciły najbliższych, rodzice, którzy stracili pracę, dzieci, które straciły kontakt z bliskimi im osobami, dzieci, które doświadczyły poważnych wyzwań w szkole” - mówi Martini. „Wszystkie te doświadczenia są dość traumatyczne”.

Dziecko, które boryka się z tak wieloma trudnościami, łatwo może poczuć się tym wszystkim przytłoczone. Zwłaszcza, gdy nie widać jeszcze końca tej sytuacji.

Kryzys, ale też szansa

Rosnące problemy ze zdrowiem psychicznym wśród dzieci powinny skłonić kraj do naprawy systemu opieki psychiatrycznej, przekonuje dr Jennifer Havens, psychiatra zajmująca się dziećmi i nastolatkami z New York University.

„Kryzys to często okazja” - mówi.

Na początek Stany Zjednoczone powinny zapewnić rutynowe kontrole zdrowia psychicznego dzieciom od najmłodszych lat i ich rodzinom. „Powinno to być tylko częścią tego, co robimy, aby ludzie byli zdrowi”.

Szpitale i behawioralni pracownicy służby zdrowia są już zobowiązani do przeprowadzania badań przesiewowych dotyczących depresji u nastolatków, szkoły również powinny podejmować takie działania.

„Musimy być w stanie zidentyfikować te dzieci... szczególnie w przypadku dzieci, które znajdują się we wczesnym stadium choroby, zanim naprawdę zachorują, i móc im pomóc” - mówi Havens. „Nie trzeba czekać, aż dzieci spróbują się zabić”.

Rozwiązania nie opiera się tylko na szkołach. Potrzebujemy również lepszego dostępu do opieki psychiatrycznej dla dzieci, uważa Martini.

„Istnieją ogromne braki w dostępie do usług w zakresie zdrowia psychicznego dzieci” - mówi. „Gdybym miał wszystkie pieniądze świata, myślę, że naprawdę zainwestowałabym je w szeroki zakres usług dla nastolatków i dzieci”.

Usługi te obejmowałyby dzienne programy leczenia, które są mniej intensywne niż oddziały stacjonarne i mogą pomóc diagnozować problemy dziecka. Poszerzyłby także dostęp do telepsychiatrii i stworzył więcej programów umożliwiających pracownikom opieki psychiatrycznej wizyty domowe.

Jednak największą przeszkodą na drodze do urzeczywistnienia tego wszystkiego jest brak parytetu w zakresie ubezpieczenia zdrowia psychicznego i fizycznego, mówi Havens.

Kraj musi inwestować w zdrowie psychiczne dzieci, dodaje. „Musimy mieć solidny system opieki ds. zdrowia psychicznego… a firmy ubezpieczeniowe muszą za to płacić”.

jm