Pierwsi w kraju
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Amerykanie ruszyli do urn. Tradycyjnie jako pierwsi swój głos oddali mieszkańcy małego Dixville Notch w stanie New Hampshire. Miejscowość od 6 dekad nosi nazwę "First in the Nation" – właśnie od roku 1960 osoby ją zamieszkujące mają „pierwszeństwo” w głosowaniu. Ponieważ jest to jedno z niewielu miejsc na mapie Stanów Zjednoczonych, gdzie głos można oddać kilka godzin wcześniej niż gdziekolwiek indziej, stało się znane wśród dziennikarzy i obserwatorów sceny politycznej. Bardzo często głosy z DN uznawane są za wyznacznik – punkt odniesienia.

Tegoroczne głosowanie rozpoczęło się tam we wtorek punktualnie o północy i zakończyło po niespełna kilku minutach. Głos w wyborach oddało 5 osób spośród wszystkich 12 mieszkańców. Kandydat demokratów Joe Biden zdeklasował swojego rywala – w małej mieścinie na dalekiej północy, w rejonie granicy z Kanadą pokonał urzędującego prezydenta stosunkiem głosów 5:0. Jeszcze nigdy mieszkańcy Dixville Notch nie byli tak jednomyślni – cztery lata temu demokratka Hillary Clinton zdobyła tam cztery głosy, republikanin Donald Trump - dwa, a kandydat niezależny Gary Johnson - jeden. Liczba wyborców Dixville Notch osiągnęła szczyt w 1988 r. Głosowało wówczas 38 osób.

Oprócz wspomnianego Dixville Notch, w stanie New Hampshire są jeszcze dwa inne miasteczka, w których swój głos także można było oddać po północy. W Millsfield zwyciężył Trump stosunkiem 16:5, z kolei w Hart's Location głosowanie wyjątkowo nie rozpoczęło się w nocy ze względu na sytuację epidemiczną.

Amerykańskie prawo zezwala na otwarcie lokali wyborczych o 12 w nocy tam, gdzie liczba wyborców jest mniejsza niż 100 osób. Stanowe prawo New Hampshire określa, że głosowanie można uznać za ważne, jeżeli w danym okręgu wyborczym weźmie w nim udział przynajmniej pięcioro mieszkańców.  

fk