Polak ofiarą przemocy. Polonia protestuje
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Nie milkną echa bezsensownej śmierci 28-letniego Jakuba Marchewki z Chicago, który w wielkanocne popołudnie został zastrzelony na parkingu przy sklepie Max’sFood and Liquor przy 3500 N. Austin, nieopodal skrzyżowania z ulicą Addison. Dwa tygodnie po tragicznym wydarzeniu blisko tysiąc osób uczestniczyło w proteście przeciwko przemocy. Była to już druga próba wywarcia nacisku na władze miasta, żeby dołożyło więcej starań w celu zapewnia mieszkańcom spokoju i bezpieczeństwa.

W minioną niedzielę o godzinie 4 po południu uczestnicy manifestacji zgromadzili się w rejonie tragicznych wydarzeń, a następnie przeszli w stronę parkingu przy kościele pw. św. Ferdynanda, gdzie modlili się w intencji zamordowanego rodaka. Nieśli flagi i transparenty domagając się skutecznych działań policji i jak najszybszego schwytania sprawcy oraz działań władz miasta zmierzających do ograniczenia rosnącej przemocy. W miejscu, gdzie zginął Jakub Marchewka ludzie nadal składają kwiaty i palą znicze.

DSC 6772

Śp. Jakub Marchewka został zamordowany 4 kwietnia

„Śp. Jakub był bardzo grzecznym, radosnym i uczynnym chłopakiem. Wiadomość o jego śmierci spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. W Wielkanoc wieczorem zadzwoniła do mnie nasza wspólna koleżanka. Natychmiast zadzwoniłam do jego siostry. Niestety, tragiczna wiadomość okazała się prawdą. To było szok, coś zupełnie niewyobrażalnego. Dwa dni wcześniej jeszcze z nim rozmawiałam. Mówiliśmy o jego ostatnim urlopie na Dominikanie.

Znałam śp. Jakuba jeszcze z czasów wspólnej nauki w szkole Reinberg Public School. Po zakończeniu nauki utrzymywaliśmy znajomość. Bardzo często odwiedzał mnie w pracy. Czasami zabierał mnie z moją córeczką na spacer do parku lub na lody. Zawsze mieliśmy wspólny temat. Lubił dzieci. Jego siostra ma trójkę i często jej pomagał przy opiece nad nimi. Mieszkał z ojcem Markiem w rejonie, gdzie ja mieszkam z rodzicami. Był wspaniałym kumplem. To jest nie do wyobrażenia, że już go nie ma wśród nas. Jakim trzeba być złym człowiekiem, żeby zabić drugiego za to, że ten otwierając swoje auto, dotknął drzwiami jego samochód. Do tej pory nasza dzielnica uważana była za bezpieczną. Nie wiem, co o tym wszystkim myśleć. Dzisiaj jestem tutaj, bo nie może być tak, żeby z błahego powodu ginęli ludzie.” – powiedziała Klaudia Brach, uczestniczka niedzielnego marszu.

 DSC9964

Na miejscu zbrodni ludzie składają kwiaty i palą znicze

Po wspólnej modlitwie w miejscu zbrodni tłum ludzi przeszedł ulicą Austin na parking przy kościele pw. św. Ferdynanda. Uczestnicy nieśli transparenty z hasłami nawołującymi do skutecznego ścigania sprawców przemocy z użyciem broni palnej. Apelowali do burmistrz miasta o równe traktowanie niosąc hasła: „Hej czy my musimy być czarnoskórzy, żeby zasłużyć na Twój szacunek”, „Każde życie ma znaczenie”, „Stop przemocy”, „O sprawiedliwość dla Jakuba Marchewki”. Przemarsz osłaniała policja. Stróże prawa zapewniają o prowadzeniu intensywnego śledztwa. Jednak do tej pory nie postawiono nikomu zarzutów, ani nie aresztowano zabójcy, który na oczach ojca ofiary dokonał tej strasznej zbrodni i odjechał z miejsca zdarzenia.

60

Bezsensowna śmierć młodego człowieka jest dla rodziny, przyjaciół i wszystkich ludzi olbrzymią tragedią

W wielkanocne popołudnie śp. Jakub przyjechał z ojcem na zakupy do pobliskiego sklepu. Ojciec został w samochodzie, a syn wszedł do placówki. Wychodząc z auta dotknął drzwiami inne stojące obok. Siedząca w nim kobieta natychmiast poinformowała przez telefon o zajściu przebywającego w tym czasie w sklepie partnera. Doszło do sprzeczki. Po zrobieniu zakupu i wyjściu ze sklepu śp. Jakub wszedł do swojego auta. Gdy miał już odjeżdżać kierowca drugiego samochodu rzucił jakimś przedmiotem w jego stronę. Jakub wyszedł z samochodu, żeby zainterweniować. Ponownie doszło do sprzeczki i szarpaniny. Jak relacjonował zapamiętaną sytuację ojciec zamordowanego, który siedział w tym czasie w środku samochodu, w pewnym momencie kierowca drugiego auta wyciągnął broń i oddał dwa strzały. Leżącego już Polaka uderzył jeszcze kolbą pistoletu i błyskawicznie odjechał. Wezwana na miejsce zdarzenia karetka zabrała poszkodowanego do szpitala Gottlieb Memorial. Niestety, śp. Jakuba nie udało się uratować.

Tylko w Wielkanoc na terenie metropolii chicagowskiej zanotowano 8 zabójstw z użyciem broni palnej i kilkadziesiąt innych postrzeleń. W minionym roku i pierwszym kwartale obecnego roku cały czas notowany jest wzrost przestępczości z użyciem broni palnej. Obok Nowego Jorku i Los Angeles Wietrzne Miasto ma najgorsze statystyki pod tym względem na terenie całych Stanów Zjednoczonych.

 DSC0076

Uczestnicy marszu nieśli hasła domagając się skutecznych działań na rzecz ograniczenia przemocy

Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak