Połowa stanów rezygnuje z dodatku dla bezrobotnych
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Dwadzieścia pięć stanów, wszystkie rządzone przez republikanów, wycofuje się z programu federalnych zasiłków na kilka miesięcy przed ich planowanym wygaśnięciem we wrześniu. Władze i prawodawcy tych stanów twierdzą, iż tygodniowy dodatek dla bezrobotnych w wysokości $300 powstrzymuje ludzi przed poszukiwaniem pracy.

Ostatnim stanem, jaki dołączył do tej grupy, jest Maryland. Jego gubernator, Larry Hogan, ogłosił zakończenie udziału w programie świadczeń federalnych z dniem 3 lipca. Dodatek ten wprowadzony został w ubiegłym roku w początkowych miesiącach pandemii, podczas gwałtownego wzrostu bezrobocia.

„Podczas gdy programy te zapewniły potrzebną, tymczasową ulgę, to obecnie mamy pod dostatkiem szczepionek i miejsc pracy" - napisał Hogan w oświadczeniu. „Mamy teraz inny problem, gdy firmy w całym stanie próbują zatrudnić więcej osób, ale borykają się z poważnym niedoborem chętnych”.

Czy $300 zniechęca do pracy?

Tak i nie. Sprawa jest prawdopodobnie nieco bardziej skomplikowana. Z jednej strony bardzo wiele osób rzeczywiście nie chce zrezygnować z zasiłku, który stanowi dla nich wyższy dochód niż wynagrodzenie za wykonywaną wcześniej pracę. Z drugiej strony mamy sporą grupę ludzi wciąż zmuszonych do opieki nad dziećmi, wciąż obawiających się wirusa, a także tych, których miejsca pracy jeszcze nie powróciły lub w wyniku niedawnego kryzysu i związanych z nim przeobrażeń zostały zlikwidowane na stałe.

W zeszłotygodniowej notatce specjaliści z JPMorgan stwierdzili, że to polityka jest głównym czynnikiem wpływającym na działania mające na celu powstrzymanie środków stymulacyjnych. „Wygląda na to, że polityka, a nie ekonomia, napędza wczesne decyzje o zakończeniu tych programów” – napisał bank.

Decyzje dotkną 4 mln. osób

Niezależnie od czynników, decyzja o przedwczesnym zakończeniu świadczeń federalnych wpłynie na 4 miliony mieszkańców USA - szacuje Andrew Stettner z organizacji Century Foundation.

A spora część tych osób straci swoje świadczenia całkowicie. Dzieje się tak dlatego, że korzystają oni z dwóch programów federalnych: Pandemic Unemployment Assistance (PUA) oraz Pandemic Emergency Unemployment Compensation (PEUC), które nie tylko podwyższyły świadczenia, ale również je wydłużyły. W momencie, gdy jakiś stan rezygnuje z dodatku, automatycznie przerywa wydłużony okres otrzymywania pomocy dla bezrobotnych.

Nie każdy unika pracy

Jedną z takich osób jest Susan Hardy z Zachodniej Wirginii, gdzie świadczenia zakończą się 19 czerwca — za nieco ponad dwa tygodnie. Jest ona wieloletnim, niezależnym podwykonawcą. Straciła pracę na początku pandemii, gdy przerwano projekt, przy którym pracowała. Od czasu zwolnienia otrzymuje pomoc dzięki wspomnianym programom.

„Wysłałam list do gubernatora, błagając go, aby tego nie robił. Pozwól nam przynajmniej pociągnąć do września” – napisała Hardy. „Wygląda na to, że moja praca mogłaby powrócić w październiku, a może w listopadzie. Program pozwoliłby mi przetrwać do września".

Susan Hardy nie unika pracy. Po prostu jej dla niej wciąż nie ma. Jest też przykładem osoby, która zarabiała więcej pracując niż przebywając na bezrobociu z dodatkiem federalnym. Teraz stoi w obliczu poważnego kryzysu finansowego.

„Mówią idź do pracy, idź do pracy. Ale jak jej nie ma, to nie możesz iść" - stwierdza kobieta.

rj