----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

09 stycznia 2026

Udostępnij znajomym:

Minneapolis znalazło się w centrum ogólnokrajowej uwagi po śmiertelnym postrzeleniu 37-letniej kobiety przez federalnego agenta Immigration and Customs Enforcement. Od chwili tragedii miasto mierzy się z narastającymi emocjami, protestami i starciami demonstrantów z policją. Wydarzenia te szybko przerodziły się w kryzys bezpieczeństwa, który zmusił władze stanowe i miejskie do nadzwyczajnych decyzji.

Gwardia Narodowa w gotowości

Gubernator Minnesoty Tim Walz ogłosił, że Gwardia Narodowa została postawiona w stan gotowości, by w razie potrzeby wesprzeć lokalne służby w ochronie infrastruktury i utrzymaniu porządku publicznego. Jak podkreślono, decyzja ta została podjęta „z nadmiaru ostrożności”. Walz zaznaczył jednocześnie, że tysiące osób protestowało pokojowo i że władze liczą na utrzymanie spokoju, przy jednoczesnym poszanowaniu prawa do demonstracji.

W czwartek demonstranci zgromadzili się przed Bishop Henry Whipple Federal Building, gdzie mieszczą się biura kilku federalnych agencji, w tym sąd imigracyjny oraz lokalna siedziba ICE. Uczestnicy protestu trzymali transparenty z hasłami wzywającymi do opuszczenia miasta przez ICE i podkreślającymi prawo mieszkańców do bezpieczeństwa. Gdy tłum zbliżył się do budynku, funkcjonariusze zaczęli wypychać protestujących dalej, używając gazu łzawiącego i kul pieprzowych.

Część demonstrantów podkreślała, że protest ma charakter pokojowy i jest wyrazem sprzeciwu wobec obecności ICE w mieście. Dzień wcześniej sytuacja była bardziej napięta – protestujący krzyczeli i rzucali śnieżkami w funkcjonariuszy organów ścigania obecnych na miejscu strzelaniny, a wieczorem żałobnicy zorganizowali prowizoryczne nabożeństwo żałobne ku czci zastrzelonej w środę Renee Nicole Good.

Reakcje w całym kraju i ostrzeżenia władz federalnych

Oburzenie po śmierci kobiety szybko wykroczyło poza granice Minnesoty. Protesty odbyły się także w Nowym Jorku, Seattle i Waszyngtonie. Tymczasem prokurator generalna Pam Bondi przypomniała, że pokojowe protesty są chronione konstytucyjnie, ale jednocześnie ostrzegła, że utrudnianie pracy funkcjonariuszy federalnych czy niszczenie mienia państwowego będzie traktowane jako przestępstwo. Zapowiedziała stanowcze działania wobec osób, które - jak to ujęła - „przekroczą czerwoną linię”.

„Nie wystawiajcie naszej determinacji na próbę” – ostrzegła.

W obliczu napiętej sytuacji Minneapolis Public Schools odwołały zajęcia do końca tygodnia, powołując się na względy bezpieczeństwa. Lokalni liderzy starali się jednocześnie uznać gniew mieszkańców, apelując o pokojowe formy protestu. Burmistrz Jacob Frey przyznał, że frustracja i złość są zrozumiałe, ale wezwał do reagowania w duchu prawa i konstytucyjnych zasad.

„Jeśli jesteście wściekli, rozumiemy. My też jesteśmy wściekli” – powiedział burmistrz Minneapolis Jacob Frey w oświadczeniu opublikowanym w środę w mediach społecznościowych. „Jeśli czujecie rozpacz, prosimy, abyście przybyli z pokojem. Sami stawimy czoła tej niesprawiedliwości, przestrzegając konstytucyjnej sprawiedliwości”.

Sprzeczne wersje wydarzeń

Federalne władze od początku przedstawiają strzelaninę jako akt samoobrony, twierdząc, że kobieta próbowała potrącić agenta ICE samochodem. Tę wersję stanowczo odrzucają władze miasta i stanu. Burmistrz Frey, który - jak twierdzi - zapoznał się z nagraniami wideo z miejsca zdarzenia, nazwał federalną narrację nieprawdziwą i wprost ją skrytykował.

Nagrania krążące w Internecie pokazują agentów podchodzących do samochodu, próbę otwarcia drzwi po stronie kierowcy oraz moment, w którym auto cofa się i zaczyna odjeżdżać. Widać też funkcjonariusza, który wyciąga broń i oddaje strzały w kierunku pojazdu.

Dodatkowe kontrowersje wywołały informacje, że federalne służby nie udostępniają stanowym śledczym pełnego materiału dowodowego. Szef stanowego biura śledczego przyznał, że bez dostępu do dowodów dochodzenie jest w praktyce niemożliwe. Władze federalne odpowiadają, że sprawa leży poza jurysdykcją stanu, co spotkało się z ostrą krytyką ze strony miasta, domagającego się przejrzystego i wspólnego śledztwa. Przedstawiciele włądz Minneapolis wydali oświadczenie na platformie X w odpowiedzi na ten krok, nazywając go „głęboko rozczarowującym” i stwierdzając, że urzędnicy miejscy są „zaniepokojeni, że śledztwo toczy się bez udziału partnerów stanowych”. „Domagamy się jasnego i przejrzystego procesu, w którym uczestniczyłyby stanowe agencje śledcze”.

Sekretarz Bezpieczeństwa Krajowego Kristi Noem, przemawiając w czwartek na konferencji prasowej w Nowym Jorku utrzymywała, że jej zdaniem agent postępował zgodnie ze swoim przeszkoleniem, choć przyznała, że w tej sprawie zostanie wszczęte śledztwo. Twierdziła, że pojazd, którym kierował Good, został „użyty jako broń” i dodała, że „ten funkcjonariusz podjął działania w celu ochrony siebie i swoich kolegów z organów ścigania”.

Dzień wcześniej Noem powiedziała, że agent imigracyjny został „pociągnięty” przez samochód podczas innego zdarzenia, do którego doszło w czerwcu ubiegłego roku. Noem nie podała nazwiska funkcjonariusza, ale rzecznik departamentu potwierdził agencji AP, że incydent z czerwca, o którym wspomniała Sekretarz Bezpieczeństwa Krajowego, miał miejsce w Bloomington w stanie Minnesota. AP poinformowała, że dokumenty sądowe zidentyfikowały wspomnianego funkcjonariusza jako Jonathana Rossa.

Władze miasta i stanu potępiły relację urzędników federalnych na temat incydentu w Minneapolis w środę, a niektórzy nazwali ją „propagandą”. Frey utrzymywał, że twierdzenie, iż strzelanina była samoobroną, to „bzdura”.

„Mogę wam powiedzieć, że narracja, jakoby to była samoobrona, to bzdurna narracja, która nie jest prawdziwa” – powiedział na konferencji prasowej w środę. „Nie ma w niej ani krzty prawdy i trzeba to bardzo wyraźnie powiedzieć”.

ICE pod ostrzałem krytyki

Strzelanina miała miejsce niespełna milę od miejsca, w którym w 2020 roku zginął George Floyd - fakt ten dodatkowo wzmocnił emocjonalny wymiar wydarzeń. W ostatnich tygodniach ICE wysłało do Minnesoty setki agentów w ramach zaostrzonej polityki imigracyjnej, czemu lokalni liderzy sprzeciwiali się jeszcze przed tragedią. Po śmierci Renee Nicole Good wezwania do opuszczenia miasta przez ICE stały się jeszcze głośniejsze.

Burmistrz Frey nie krył gniewu, mówiąc wprost, że obecność ICE nie zwiększa bezpieczeństwa, lecz prowadzi do eskalacji napięć, rozbijania rodzin i - jak pokazały ostatnie dni - do śmierci mieszkańców. Minneapolis stoi dziś przed pytaniem nie tylko o odpowiedzialność za jedno zdarzenie, ale także o granice federalnej interwencji i zaufanie społeczne, które po raz kolejny zostało poważnie nadszarpnięte.

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor