Rekordowo brutalny weekend w Chicago
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

104 osoby postrzelone, w tym 19 śmiertelnie. 13 dzieci wśród rannych. To bilans długiego weekendu w Chicago. Ale te kilka dni nie były wyjątkowe, cały rok, podobnie jak poprzedni, naznaczony jest przemocą z użyciem broni palnej - o godzinie 5 po południu w poniedziałek liczba strzelanin w Chicago przekroczyła w tym roku 2,000.

Zarówno ogólna liczba strzelanin, jak i tych ze skutkiem śmiertelnym, była w miniony weekend najwyższa w tym roku. Według dostępnych danych miejskich, do 4 lipca w Chicago postrzelono w sumie 2,019 osób, co stanowi wzrost o prawie 13 procent w porównaniu z rokiem poprzednim i 58 procent wzrostu w porównaniu z 2019.

Dodatkowo tegoroczne obchody zamieniły się niemal w uliczne zamieszki,

gdy w niedzielę wieczorem kilkuset osobowy tłum zaczął odpalać fajerwerki na środku ulicy, blokować ruch i tańczyć na przybyłych na miejsce policyjnych radiowozach. W wyniku tych wydarzeń resztowano 61 osób.

 

Zatrzymani to głównie młodzi i nieletni, choć w kilkusetosobowym tłumie nie brakowało osób starszych. Podczas zamieszek wystrzelono fajerwerki w kierunku funkcjonariuszy, z których jeden został trafiony w okolice ucha. Inny policjant został ranny podczas bójki z jednym z uczestników zamieszek. Niesforny tłum sprzeciwiał się rozkazom rozejścia i zaczął atakować policjantów.

Zarzuty postawione zatrzymanym to zakłócanie porządku i stawianie oporu podczas aresztowania. 

„Niedzielna noc była katastrofą” - powiedział alderman Brian Hopkins. "W centrum mieliśmy ogromny chaos. Była broń w plecakach i broń w kieszeniach. Sporo sztuk broni palnej". 

Podczas innego incydentu w poniedziałek dwóch policjantów zostało rannych podczas próby rozproszenia tłumu w zachodniej stronie miasta. Nadinspektor policji w Chicago, David Brown, powiedział, że nie ma u nich zagrożenia życia.

„Jak wiecie, dziś wieczorem odbyło się wiele dużych zgromadzeń, dużo fajerwerków, trochę spontanicznych” – powiedział Brown na konferencji prasowej. „Ranni policjanci pomagali w rozpraszani tłumu, gdy usłyszeli strzały i poczuli ból”.

rj