Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Wracając do domu po spacerze ze swoim psem, 8-letnia mieszkanka Wilmette spodziewała się wizyty koleżanki. Zamiast tego do drzwi zapukali policjanci.

Anonimowa osoba skontaktowała się z departamentem policji po tym, jak zobaczyła dziewczynkę idącą samotnie z psem – powiedziała jej matka, Corey Widen. Podczas gdy policja w tym przypadku nie zdecydowała się na postawienie zarzutów, ta pozornie zwyczajna czynność spowodowała rozpoczęcie dochodzenia ze strony Departamentu ds. Dzieci i Rodziny w stanie Illinois, którego celem ma być sprawdzenie, czy Widen zaniedbuje swoje dzieci.

W ubiegłym roku 48-letnia kobieta pozwoliła dzieciom, 8-letniej córce i 17-letniemu synowi na wzięcie do domu szczeniaka pod warunkiem, że każdy po kolei będzie go wyprowadzał na spacery. Widen twierdzi, że dziewczynka spaceruje tylko dookoła bloku, a przez większość czasu kobieta widzi ją przez okno. To jedyny moment, kiedy jej ucząca się w domu córka przez chwilę pozostaje bez nadzoru.

„Śmieszne jest to, że moi znajomi żartują ze mnie, ponieważ moje dzieci cały czas znajdują się obok mnie”.

Historia Widen nie jest wyjątkowa. Matki w rejonie Chicago i na terenie całego kraju stały się celem dochodzeń prowadzonych przez policję lub urzędników zajmujących się sprawami dzieci, do czego dochodzi po tym, jak ich dzieci zostały zauważone bez opieki, bawiące się w parkach lub pozostawione na kilka minut w samochodzie zaparkowanym przed sklepem – to sytuacje, które mogłyby zostać uznane za typowe lub nieszkodliwe, ale teraz są postrzegane przez wielu jako niedopuszczalne.

Kiedy chicagowska autorka Kim Brook postanowiła zostawić swojego czteroletniego synka na kilka minut w samochodzie w chłodny dzień, aby coś załatwić, była zszokowana, kiedy nieznajomy zadzwonił na policję, aby to zgłosić.

„Nie bardzo rozumiałam, dlaczego tak się dzieje” – powiedziała. „Z pewnością poczułam się zawstydzona. Nie dlatego, że pomyślałam, że zrobiłam coś złego, ale dlatego, że kiedy ktoś zwraca ci uwagę na jakieś zachowanie, zwłaszcza związane z macierzyństwem, powoduje to uczucie wstydu”.

Brooks, która w czasie tego zdarzenia, mającego miejsce około sześć lat temu, była w odwiedzinach u swoich rodziców w Virginii, zgodziła się na prace społeczne i zaliczenie klas dla rodziców, aby prokuratura odstąpiła od zarzutów.

40-letnia matka z Edgewater napisała o swoich doświadczeniach w swojej nowej książce „Small Animals: Parenting at the Age of Fear” (Male zwierzęta: Rodzicielstwo w erze strachu), wydanej we wtorek. Powiedziała, że słyszała o podobnych doświadczeniach innych matek, we wszystkich wypadkach zgłoszonych przez kogoś, kto uznał, że ich dzieci znalazły się w niebezpieczeństwie, kiedy w rzeczywistości nic im nie groziło.

Nawet jeśli matki zostaną ostatecznie oczyszczone przez policję lub urzędników zajmujących się sprawami dzieci – jak miało w przypadku Widen – rodziny są niepotrzebne poddawane inwazyjnym i stresującym dochodzeniom, które są stratą czasu i zasobów – twierdzą eksperci, dodając, że problem wynika z niejasnego prawa, które często uderza w dobrych rodziców, starających się zapewnić swym dzieciom poczucie wolności i odpowiedzialności.

Oczekiwanie, że matki powinny mieć stale oko na swoje dzieci, nawet jeśli nie istnieje praktycznie żadne ryzyko, to takie, które często nie obejmuje ojców – powiedziała Barbara Risman, profesor socjologii na University of Illinois w Chicago.

„Ten mechanizm zawstydzający leży u podstaw logiki kulturowej, według której kobiety powinny spędzać czas upewniając się, że ich dzieci nigdy nie są same” – powiedziała Risman. „Odwrotnie jest w przypadku ojców. Nikt nie zakłada, że ojcowie mają moralny obowiązek opiekowania się (swoimi dziećmi). Kiedy to robią, otrzymują pochwały i pozytywne wzmocnienie”.

Osąd, z którym spotykają się matki pragnące dać dzieciom więcej swobody, nie jest logiczny – dodała Risman. „Tworzymy uliczne mity na temat bezpieczeństwa, a następnie wszyscy boją się, co stanie się z ich dziećmi. A potem przesadzamy. Dzieciom nie daje się prawa do wolności, aby mogły stać się sobą”.

Brooks powiedziała, że prowadzi to do subiektywnych zgłoszeń na policję na podstawie tego, co ktoś postrzega za niewłaściwe, często w parciu o lęk przed tym, co może się wydarzyć, a nie w związku z tym, co naprawdę się dzieje. „A w ostatnim pokoleniu lub dwóch mieliśmy radykalną rewizję tego, co jest bezpieczne (akceptowane jako) dla dzieci”.

Ale ci odpowiedzialni za prowadzenie spraw związanych z maltretowaniem i zaniedbywaniem dzieci mówią, że ważne jest dokładne sprawdzenie wszystkich zarzutów, i ciężko jest stworzyć system, który nie ma przynajmniej pewnego poziomu subiektywności.

„Chcesz to zbadać… bo po prostu nie wiesz” – powiedział rzecznik Departament ds. dzieci i rodziny, Neil Skene. „Nie chcesz także powiedzieć (opinii publicznej): Nie dzwońcie do nas, chyba że to poważny przypadek. Do tego dochodzą te wszystkie sytuacje, w których mówimy: gdyby tylko ktoś do nas zadzwonił”.

Podobnie jak w wielu innych stanach, prawo w Illinois pozostaje niejasne. Określa przypadki zaniedbania nieletniego jako dziecko młodsze niż 14 lat, pozostawione „bez nadzoru przez nieuzasadniony okres czasu, bez względu na zdrowie psychiczne lub fizyczne, bezpieczeństwo lub dobrobyt tego nieletniego”.

Jednak dochodzenia DCFS prowadzone są niezależnie od kryminalnych, nawet jeśli policja zadecyduje, że rodzic nie naruszył prawa, mogą wystąpić konsekwencje dotyczące dobrostanu dzieci.

DCFS w zeszłym roku zrewidowało niektóre ze swoich zasad, odnoszących się do nieodpowiednich przypadków nadzoru, oferując teraz bardziej przejrzyste definicje. W tym roku w ramach ugody w pozwie zbiorowym wniesionym przez rodziców, którzy twierdzą, iż zostali niesłusznie ukarani za zaniedbanie zgodnie z poprzednimi przepisami, niektórzy z nich mogą wystąpić o ponowne sprawdzenie i ewentualne wycofanie sprawy – wyjaśnił Skene. Jest to ważne, ponieważ jeśli DCFS wykryło zaniedbanie, związane są z tym konkretne konsekwencje, np. wykluczenie z niektórych możliwości pracy lub wolontariatu”.

Centrum Obrony Praw Rodziców, z siedzibą w Chicago, które broni rodziców i opowiada się za zmianami w polityce Departamentu ds. Dzieci i Rodziny, broniło matek, którym zarzucono, że zostawiają dzieci same – zezwalając np. na krótki spacer, aby wynieść na zewnątrz śmieci – powiedziała dyrektor wykonawcza, Rachel O’Konis Ruttenberg. „Być może ostatecznie znajdą coś przeciwko nim… ale to jest traumatyczne”.

Zmienione zasady sprawiły, że rozpatrywanie spraw stało się teraz „trochę bardziej sprawiedliwe” – uważa Sara Gilloon, dyrektor ds. usług prawnych w centrum, ale w dalszym ciągu „nikt nie może powstrzymać kogoś przed wezwaniem policji albo DCFS”.

To przydarzyło się Natashy Felix, samotnej matce z Chicago. Anonimowy telefon pod gorącą linię DCFS spowodował dwuletnią bitwę, która ostatecznie zakończyła się złożeniem apelacji do sądu apelacyjnego, który odrzucił zarzuty dotyczące zaniedbanie dziecka. Osoba dzwoniąca w 2013 roku zobaczyła trójkę dzieci Felix w wieku od 5 do 11 oraz ich 9-letniego kuzyna bawiących się w parku, nie wiedząc, że kobieta sprawdzała z okna swojego mieszkania w dzielnicy Ukrainian Village co 10 minut, czy wszystko jest u dzieci w porządku.

Podsobnie w grudniu 2007 roku Matka z Tinley Park, Ellen „Treffly” Coyne została aresztowana po tym, jak zostawiła na moment swojego malucha, śpiącego w samochodzie zaparkowanym przed sklepem w Crestwood, aby ona i jej pozostałe dzieci mogły wrzucić drobne do puszki wolontariusza z Armii Zbawienia. Zarzuty zostały wycofane kilka miesięcy później.

Po podobnych opowieściach dotyczących odpowiedzialnych rodziców oskarżonych o zaniedbanie swoich dzieci, puszczonych samodzielne na place zabaw, legislatorzy w Utah w maju głosowali za ochroną pewnych swobód rodzicielskich poprzez rewizję ustawy o zaniedbaniu dziecka. Pierwsze w swoim rodzaju, tak zwane „prawo rodzicielskie o wolnym wybiegu” (free-range parenting law) obecnie wymienia niektóre prawa rodzicielskie, takie jak zezwolenie dzieciom na zabawę w parku bez nadzoru, chodzenie do i ze szkoły i pozostanie bez opieki w zaparkowanym samochodzie – wszystko jednak pod pewnymi warunkami.

Kiedy policja z miasteczka Wilmette pojawiła się w drzwiach Corey Widen w dniu 2 sierpnia, policjanci zapytali o wiek jej córki i o to, jak długo była na spacerze. Po uzyskaniu odpowiedzi, oficerowie uznali, że nie zrobiła nic złego.

Anonimowy rozmówca skontaktował się jednak także z Departamentem ds. Dzieci i Rodziny. DCFS nie komentuje toczące się śledztwa.

Widen powiedziała, że ten incydent spowodował stres całej rodziny, kiedy urzędnicy DCFS odwiedzili jej dom i rozmawiali z dziećmi, innymi członkami rodziny, a nawet pediatrą. Po około dwóch tygodniach i wielu rozmowach, śledczy poinformowali adwokatów kobiety, iż nie znaleziono dowodów zaniedbania.

„Każdy musi pozwolić rodzicowi robić to, co najlepsze dla jego rodziny” – powiedziała. „Nikt nie powinien narzucać mi wyborów rodzicielskich”.

Na podstawie chicagotribune.com

Monitor

http://www.chicagotribune.com/lifestyles/ct-life-leaving-kids-alone-moms-shamed-20180820-story.html

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location