We wtorek sędzia federalny Charles Breyer orzekł, że administracja rządowa naruszyła XIX-wieczną ustawę zakazującą używania żołnierzy do cywilnych działań porządkowych, gdy zmobilizowała 4 000 żołnierzy Gwardii Narodowej i 700 Marines do Los Angeles w czerwcu.
"Dowody przedstawione podczas procesu wykazały, że pozwani systematycznie używali uzbrojonych żołnierzy (których tożsamość była często ukryta za wyposażeniem ochronnym) i pojazdów wojskowych do ustanawiania kordonów bezpieczeństwa i blokad ruchu, angażowania się w kontrolę tłumu i w inny sposób demonstrowania obecności wojskowej w Los Angeles i jego okolicach" – napisał sędzia okręgowy Charles Breyer z San Francisco w 52-stronicowym orzeczeniu.
"Krótko mówiąc, pozwani naruszyli Posse Comitatus Act" – stwierdził sędzia.
Stanowiska stron
Kalifornia zwróciła się do sądu o nakazanie administracji zwrócenia kontroli nad żołnierzami gubernatorowi Gavinowi Newsomowi i zaprzestanie używania wojska "do egzekwowania lub wspomagania egzekwowania prawa federalnego".
Departament Sprawiedliwości odpowiedział, że rozmieszczenie było konieczne do ochrony federalnej własności i personelu, a żołnierze działali w ramach dawnej ustawy zwanej Posse Comitatus Act.
Ustawa z 1878 roku zabrania jednak prezydentowi używania wojska jako krajowej siły policyjnej bez zgody Kongresu.
Analiza sędziego
Administracja Trumpa "rozmieściła Gwardię Narodową i Marines w Los Angeles, pozornie w celu stłumienia buntu i zapewnienia egzekwowania federalnego prawa imigracyjnego" – napisał sędzia w orzeczeniu wydanym we wtorek.
"Rzeczywiście miały miejsce protesty w Los Angeles, a niektóre osoby angażowały się w przemoc" – napisał. "Jednak nie było żadnego buntu, a cywilne organy ścigania nie były niezdolne do reagowania na protesty i egzekwowanie prawa".
Breyer nakazał administracji zaprzestanie używania sił zbrojnych w Kalifornii "do egzekwowania prawa, w tym między innymi do angażowania się w aresztowania, zatrzymania, przeszukania, konfiskaty, patrole bezpieczeństwa, kontrolę ruchu, kontrolę tłumu, kontrolę zamieszek, zbieranie dowodów, przesłuchania lub działanie jako informatorzy" – chyba że sytuacja spełnia kryteria dla powołania się na Posse Comitatus Act.
Orzeczenie w skrócie:
Decyzja dotyczy wyłącznie Kalifornii, ale może wpłynąć na sposób rozmieszczania wojsk federalnych w przyszłości, szczególnie że Donald Trump rozważa wysłanie ich do innych miast, w tym Chicago, San Francisco i Baltimore.
Nakaz sędziego, obowiązujący od 12 września (sędzia wstrzymał wykonanie tej części orzeczenia do przyszłego piątku, aby dać administracji czas na złożenie odwołania), nie wymaga wycofania wojsk, ale ogranicza ich użycie tylko do zadań niezwiązanych z funkcjami policyjnymi, takich jak ochrona mienia federalnego. Oznacza to, że 300 członków Gwardii Narodowej wciąż stacjonujących w stanie - lub dodatkowych żołnierzy wysłanych gdzie indziej w Kalifornii - nie może być wykorzystywanych do aresztowań, kontroli tłumu, kontroli ruchu ani innych działań związanych z egzekwowaniem prawa, chyba że spełniony zostanie ważny wyjątek dozwolony na mocy wspomnianej, dawnej ustawy.
Sędzia napisał również, że zamiar powołania żołnierzy Gwardii Narodowej do służby federalnej w innych miastach oznaczałby "stworzenie narodowej siły policyjnej z prezydentem jako jej szefem".
Reakcje
"Ta decyzja potwierdza, że władza prezydenta nie jest nieograniczona" – powiedział prokurator generalny Kalifornii Rob Bonta podczas wtorkowej konferencji prasowej. "Decyzja Trumpa o wysłaniu wojska na ulice Los Angeles była niczym więcej niż aktem politycznego teatru i publicznego zastraszania".
Gubernator Kaliforni, Gavin Newsom napisał w oświadczeniu, że "próba Trumpa do używania federalnych żołnierzy jako swojej osobistej siły policyjnej jest nielegalna, autorytarna i musi zostać powstrzymana w każdej sali sądowej w tym kraju".
Prokurator Departamentu Sprawiedliwości Eric Hamilton powiedział podczas procesu w zeszłym miesiącu, że "kontekst ma znaczenie".
"Jeśli celem jest ochrona funkcjonariuszy organów ścigania, to w pierwszej kolejności nie jest to egzekwowanie prawa. To jest ochrona" – powiedział.
Ale sędzia Breyer, młodszy brat emerytowanego sędziego Sądu Najwyższego Stephena Breyera, wydawał się sceptyczny, naciskając na Hamiltona kilkakrotnie w sprawie tego, jakie ograniczenia, jeśli w ogóle jakieś, Posse Comitatus Act nakłada na prezydenta zgodnie z jego argumentacją.
"Jakie jest dzisiejsze zagrożenie? Jakie było zagrożenie wczoraj? Jakie było zagrożenie w zeszłym tygodniu lub dwa tygodnie temu?" – zapytał Hamiltona. "To jest brak jakichkolwiek ograniczeń dla narodowej siły policyjnej. To jest to, co tutaj próbuję zrozumieć".
Kluczowe zeznania
Proces koncentrował się na zeznaniach trzech kluczowych postaci. Dwóch było wyższymi rangą członkami grupy zadaniowej nadzorującej misję, a trzeci miał dziesięciolecia doświadczenia w egzekwowaniu prawa imigracyjnego.
Generał brygady Scott Sherman, który dowodził żołnierzami Gwardii Narodowej, i William Harrington, zastępca szefa sztabu grupy zadaniowej, przyznali przed sądem, że dane wywiadowcze sugerowały minimalne ryzyko dla funkcjonariuszy imigracyjnych podczas kilku operacji.
Podczas wymiany zdań z Breyerem, Sherman powiedział, że został poinformowany przez swoje dowództwo, iż federalni żołnierze mogą prowadzić patrole bezpieczeństwa oraz kontrolę ruchu, tłumu i zamieszek, oprócz ochrony federalnej własności i personelu.
"Wolno nam było robić te cztery rzeczy, ponieważ było to zgodne z tym, co nakazywał prezydent" – powiedział Sherman.
"Jakie są czynniki ograniczające użycie tej siły?" – zapytał Breyer. "Dlaczego sfederalizowana Gwardia Narodowa, mimo że została ograniczona, nadal jest na miejscu?".
Hamilton powiedział z kolei, że członkowie gwardii i Marines służyli w funkcji ochronnej, co nie stanowi naruszenia Posse Comitatus Act.
Na pytanie sędziego, czy oznacza to, że "będziemy widzieć federalnych funkcjonariuszy wszędzie, jeśli prezydent ustali, że istnieje zagrożenie dla bezpieczeństwa federalnych agentów", Hamilton odpowiedział twierdząco.