To znaczące zwycięstwo prawne Harvard University w głośnym sporze z administracją Donalda Trumpa. Sprawa dotyczyła ponad 2,2 miliarda dolarów, które zostały zamrożone jako forma presji wobec uczelni, oskarżanej o brak działań wobec antysemityzmu na kampusie.
Sędzia Allison D. Burroughs w uzasadnieniu wyroku podkreśliła, że decyzja rządu została wydana bez uwzględnienia kroków, jakie Harvard już podjął w tej kwestii. Jej zdaniem trudno dojść do innego wniosku niż tego, że administracja Trumpa wykorzystała temat antysemityzmu jako pretekst do ideologicznego ataku na czołowe uczelnie w kraju, w sposób sprzeczny z prawem federalnym.
Rzeczniczka Białego Domu Liz Huston zapowiedziała natychmiastowe odwołanie od orzeczenia. „To skandaliczna decyzja, jesteśmy pewni, że ostatecznie wygramy w sądzie i pociągniemy Harvard do odpowiedzialności” – oświadczyła.
Zamrożone fundusze finansowały ponad 900 projektów badawczych na Uniwersytecie Harwarda i w instytucjach z nim powiązanych. Obejmowały one m.in. badania nad leczeniem i zapobieganiem chorobie Alzheimera, nowotworom, chorobom serca, stwardnieniu zanikowym bocznym czy autyzmowi. Sędzia Burroughs zwróciła też uwagę na program Departamentu ds. Weteranów, wspierający lekarzy izb przyjęć w podejmowaniu decyzji o hospitalizacji weteranów z myślami samobójczymi.
Sprawa zyskała ogromny rozgłos, ponieważ Harvard jako jeden z nielicznych otwarcie sprzeciwił się próbom administracji Trumpa, która używała groźby cięć finansowych jako narzędzia do wymuszania ustępstw ideologicznych i finansowych na elitarnych uczelniach, w tym Columbia czy Brown.
Podczas przesłuchania w lipcu prawnicy rządu twierdzili, że Harvard naruszył przepisy tytułu VI ustawy o prawach obywatelskich, zakazujących dyskryminacji ze względu na rasę, kolor skóry i pochodzenie narodowe, poprzez niedostateczne reagowanie na antysemityzm na terenie kampusu.
Sam Donald Trump wcześniej atakował sędzię Burroughs, nazywając ją na Truth Social „sędzią nienawidzącą Trumpa” i „całkowitą katastrofą”. Po środowym wyroku rzeczniczka Białego Domu ponownie ostro skrytykowała zarówno Harvard, jak i sędzię, podkreślając, że uczelnia nie ma konstytucyjnego prawa do publicznych pieniędzy i pozostaje nieuprawniona do kolejnych grantów.
Zupełnie inaczej decyzję oceniają przedstawiciele środowiska akademickiego. „To ogromne, przełomowe zwycięstwo dla wolności akademickiej” – stwierdziła profesor historii Kirsten Weld, przewodnicząca harvardzkiego oddziału Amerykańskiego Stowarzyszenia Profesorów Uniwersyteckich, które było stroną w procesie.
Choć Biały Dom zapowiada apelację, Weld wyraziła nadzieję, że wyrok stanie się jasnym sygnałem: „Nie można w ten sposób niszczyć uniwersytetów. Warto się sprzeciwiać i walczyć”.