Alex Pretti, 37-letni pielęgniarz oddziału intensywnej terapii w szpitalu dla weteranów w Minneapolis, zginął w sobotę 24 stycznia po starciu z agentami amerykańskiej Straży Granicznej. Jego śmierć, druga w ciągu trzech tygodni spowodowana przez funkcjonariuszy federalnych w tym mieście, wywołała falę kontrowersji, która wykracza daleko poza tradycyjne podziały polityczne w Stanach Zjednoczonych. Po tym tragicznym wydarzeniu zarysowała się nietypowa koalicja przeciwników rządowej wersji wydarzeń, do której w coraz większym stopniu dołączają umiarkowani republikanie oraz aktywiści i organizacje popierające prawo do posiadania broni.
Sprzeczne wersje wydarzeń
Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego przedstawił Prettiego jako agresora, który „podszedł do funkcjonariuszy z bronią” i „gwałtownie się opierał”. Sekretarz DHS Kristi Noem oświadczyła, że agent użył broni „w obawie o swoje życie”. Stephen Miller, zastępca szefa gabinetu Białego Domu, posunął się jeszcze dalej, nazywając Prettiego „potencjalnym zabójcą” i „terrorystą krajowym”.
Nagrania z miejsca zdarzenia opowiadają jednak inną historię. Materiały zweryfikowane przez Reuters, BBC, Wall Street Journal i Associated Press pokazują, że Pretti filmował interwencję funkcjonariuszy swoim telefonem i starał się osłonić kobietę popchniętą przez agenta. Nagrania dokumentują, jak został spryskany gazem pieprzowym, przewrócony na ziemię przez kilku funkcjonariuszy, którzy następnie zaczęli go bić. Na filmie wyraźnie widać, że jeden z agentów wyjmuje broń z kabury Prettiego i odchodzi, po czym inny agent oddaje do niego strzały.
Analiza audio materiałów przeprowadzona przez ABC News wykazała, że w ciągu niecałych pięciu sekund oddano dziesięć strzałów. Pretti zginął na miejscu.
Rodzice ofiary, Michael i Susan Pretti, stanowczo odrzucili wersję władz, nazywając ją „obrzydliwym kłamstwem”. „Alex wyraźnie nie trzymał broni, kiedy został zaatakowany przez morderczych i tchórzliwych bandytów ICE Trumpa. Miał telefon w prawej ręce, a pustą lewą rękę uniósł nad głowę, próbując chronić kobietę, którą ICE właśnie popchnęło” – napisali w oświadczeniu.
Niezwykła koalicja krytyków
Śmierć Prettiego wywołała reakcję, która zaskoczyła nawet doświadczonych obserwatorów amerykańskiej sceny politycznej. Do grona krytyków dołączyły organizacje „pro-gun”, tradycyjnie silnie wspierające Donalda Trumpa.
National Rifle Association (NRA), największa organizacja broniąca prawa do posiadania broni w USA i wieloletni sojusznik Trumpa, skrytykowała federalnego prokuratora Billa Essayiego za stwierdzenie, że zbliżanie się do funkcjonariuszy z bronią daje im prawo do użycia broni. „To niebezpieczne i błędne stanowisko. Odpowiedzialni przedstawiciele władzy powinni poczekać na pełne śledztwo, a nie generalizować i demonizować praworządnych obywateli” – napisała NRA.
Minnesota Gun Owners Caucus (MGOC) poszła jeszcze dalej: „Każdy pokojowo nastawiony mieszkaniec Minnesoty ma prawo do posiadania i noszenia broni – także podczas protestów, jako obserwator czy podczas wykonywania praw wynikających z pierwszej poprawki. Prawa te nie znikają, gdy ktoś jest legalnie uzbrojony”.
Podobnie wypowiedziały się Gun Owners of America, Second Amendment Foundation i Liberal Gun Club, wszystkie wzywając do niezależnego śledztwa.
Kongresman Thomas Massie, republikanin, znany z krytycznego stosunku do władzy federalnej, napisał ostro: „Noszenie broni palnej nie jest wyrokiem śmierci. To konstytucyjnie chronione, dane przez Boga prawo. Jeśli tego nie rozumiesz, nie masz czego szukać w organach ścigania ani w rządzie”.
Rosnące niezadowolenie wśród republikanów
Bardziej niepokojące dla administracji Trumpa są sygnały rosnącego dyskomfortu wśród samych republikanów. Choć Trump przez większość swojej drugiej kadencji cieszy się niemal bezwarunkowym poparciem partii, sprawa Prettiego może okazać się punktem zwrotnym.
Senator Bill Cassidy z Luizjany, który ma w tym roku wybory i zmaga się z popieranym przez Trumpa konkurentem, nazwał sytuację „niezmiernie niepokojącą” i stwierdził, że „wiarygodność ICE i DHS jest na szali”. Wezwał do pełnego wspólnego federalno-stanowego śledztwa.
Senator Thom Tillis z Północnej Karoliny, który nie ubiega się o reelekcję, był jeszcze bardziej bezpośredni: „Musi odbyć się dokładne i bezstronne śledztwo. Każdy urzędnik administracji, który spieszy się z oceną i próbuje zakończyć śledztwo, zanim się zacznie, wyświadcza niewiarygodną krzywdę narodowi i spuściźnie prezydenta Trumpa”.
Do tej grupy dołączyli senatorowie Susan Collins z Maine i Lisa Murkowski z Alaski, oraz gubernatorzy Vermont i Oklahomy. Kevin Stitt, republikański gubernator Oklahomy, powiedział wprost w CNN: „Nikt nie lubi, gdy federalni przyjeżdżają do ich stanów. Jaki jest cel? Czy ma to być deportacja każdego obywatela spoza USA? Nie sądzę, żeby tego chcieli Amerykanie”.
Niektóre źródła w DHS – mówiące anonimowo – wyraziły wobec CBS News zaniepokojenie tym, jak kierownictwo departamentu zarządza komunikacją o incydencie. „Niejasne jest, kto w DHS uznał za dobry pomysł wysuwanie takich twierdzeń, zanim ustalono jakiekolwiek fakty, ale była to fatalna pomyłka” – powiedział jeden z urzędników.
Chris Madel, republikański prawnik, który wcześniej reprezentował agenta ICE zamieszanego w styczniowe zastrzelenie Renee Good, ogłosił wycofanie swojej kandydatury na gubernatora Minnesoty, powołując się właśnie na sprawę Prettiego.
Minneapolis pod oblężeniem
Śmierć Prettiego jest kulminacją tygodni napięć w Minneapolis, gdzie trwa operacja „Metro Surge” – największa akcja deportacyjna w historii USA. Od grudnia funkcjonariusze ICE przeprowadzili według własnych danych ponad 3000 aresztowań, często w okolicznościach budzących kontrowersje.
Lokalni urzędnicy, w tym szef policji Minneapolis Brian O'Hara, zwracają uwagę na paradoks: „Minneapolis Police Department przez cały zeszły rok odzyskała około 900 sztuk broni z ulicy, aresztowała setki sprawców przestępstw z użyciem przemocy, i nie zastrzeliliśmy nikogo”. Tymczasem z trzech zabójstw, jakie miały miejsce w Minneapolis w 2026 roku, dwa popełnili funkcjonariusze federalni.
Eksperci od użycia siły, w tym byli funkcjonariusze policji, krytykowali działania agentów widoczne na nagraniach. „Gdy rozbroiłeś kogoś i nie sięga on po broń, nie możesz użyć śmiertelnej siły” – powiedział Mickie McComb, były funkcjonariusz policji stanowej New Jersey, obecnie ekspert w sprawach użycia siły.
Konsekwencje polityczne
Sprawa wywołała groźbę paraliżu rządu. Demokraci w Senacie zapowiedzieli blokowanie ustawy budżetowej, dopóki nie zostaną usunięte środki dla DHS. Sondaż CBS/YouGov pokazuje, że 52 proc. Amerykanów uważa obecnie, że operacje ICE czynią społeczności „mniej bezpiecznymi”, podczas gdy tylko 31 proc. twierdzi odwrotnie.
W dłuższej perspektywie poparcie dla całkowitego zlikwidowania ICE wzrosło w ciągu pierwszego roku prezydentury Trumpa z 25 do 43 procent, w tym aż 71 proc. wśród demokratów.
W poniedziałek Trump ogłosił wysłanie do Minnesoty tzw. cara granicy Toma Homana. W rozmowie z Wall Street Journal prezydent zdawał się krytykować Prettiego za przyniesienie broni na protest: „Nie podobają mi się żadne strzelaniny. Ale nie podoba mi się też, gdy ktoś przychodzi na protest z bardzo potężną, w pełni naładowaną bronią i dwoma dodatkowymi magazynkami pełnymi amunicji”.
Późnym wieczorem w niedzielę federalny sąd nakazał zachowanie wszystkich dowodów związanych ze sprawą, po tym jak władze stanowe oskarżyły DHS o blokowanie dostępu śledczych do miejsca zbrodni.
Co dalej?
Pytanie, które teraz nurtuje obserwatorów, brzmi: czy śmierć Alexa Prettiego stanie się punktem zwrotnym w polityce deportacyjnej Trumpa? Jak zauważył Zack Beauchamp z Vox, funkcjonariusze federalni nie tylko zabili obywatela USA „jak autorytarni bandyci”, ale „ich przełożeni w Waszyngtonie usprawiedliwili to zabójstwo rodzajem bezczelnego kłamstwa, które przypomina Teheran i Moskwę”.
W tej chwili linie podziału przebiegają w nieoczekiwanych miejscach. Demokraci, organizacje pro-gun, umiarkowani republikanie i obrońcy konstytucji znaleźli się po tej samej stronie. Z drugiej strony administracja federalna, która budowała swoją bazę wyborczą między innymi na obietnicach ochrony drugiej poprawki, stoi teraz przed dylematem: jak obronić zastrzelenie legalnie uzbrojonego obywatela, nie podważając przy tym fundamentalnych przekonań swoich zwolenników?
„Sposób, w jaki Trump odpowie na demokratyczny wyraz sprzeciwu na ulicach Minnesoty i na rosnący niepokój nawet w jego własnej partii, zadecyduje o tym, jak mroczne i brutalne będą najbliższe miesiące” – pisze Beauchamp.
Tymczasem przy skrzyżowaniu ulic 26th i Nicollet w Minneapolis rośnie miejsce pamięci. Mieszkańcy przynoszą kwiaty, znaki i notatki, oddając hołd Alexowi Prettiemu – pielęgniarzowi, który opiekował się weteranami, człowiekowi, który – jak wspominali ci, którzy go znali – „głęboko troszczył się o ludzi” i który zapłacił najwyższą cenę za przekonania.
Artykuł powstał na podstawie materiałów z: Fox News, Financial Times, BBC, The Guardian, Vox, The i Paper, USA Today, The Washington Post, The Wall Street Journal, The New York Times, Reuters, Associated Press, CBS News, ABC News, CNN oraz Politico