Spada liczba zapisów na wyższe uczelnie
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Od czasu wybuchu pandemii liczba zapisów spadła w wielu college’ach i uniwersytetach w całym Illinois, co jest kontynuacją wieloletniej tendencji spadkowej. Szczególnie mocno ucierpiały publiczne uczelnie, czyli tzw. community colleges.

Według Illinois Community College Board, jesienią i wiosną liczba uczniów spadła o 14% w porównaniu z poprzednim rokiem szkolnym w szkołach publicznych w Illinois. Obejmuje to City Colleges of Chicago. Niski poziom zapisów do szkół dwuletnich jest bardziej zauważalny wśród studentów latynoskich, którzy zaliczają się do jednej z grup najbardziej dotkniętych pandemią.

Tendencja spadkowa budzi obawy wśród ekspertów ds. edukacji, którzy twierdza, że gdy studenci wypisują się ze studiów, trudniej jest ich odzyskać. Badania wykazały, że odsetek uczniów wracających po przerwę w nauce jest ogólnie na niskim poziomie.

Paige Ponder, dyrektor generalna One Millions Degrees, organizacji non-profit, która wspiera studentów lokalnych szkół wyższych, nie traci optymizmu. Uważa, że przy odpowiednich programach wielu z tych uczniów można zachęcić do powrotu. Niektórzy potrzebują czasu na „naładowanie baterii” lub zmianę priorytetów, inni zmuszeni zostali do pomocy rodzinom. Niektórzy eksperci uważają, iż ci uczniowie potrzebują dodatkowego czasu.

„Często mówimy o szkołach w pespektywie studiów dwuletnich lub czteroletnich” – powiedział Dominique McKoy, z To&Through Project. „Ale często studenci potrzebują sześciu lat, aby ukończyć studia, i jest to w rzeczywistości normalne”. Dodał, że najważniejszą kwestią jest to, jak ich wspierać, gdy doświadczają problemów poza szkołą i zanim ich plany zawodowe ulegną z tego powodu całkowitej zmianie.

Jak uczelnie mogą pomóc

Wielu studentów twierdzi, że stres związany z pandemią był zbyt duży, a dostępnych środków zbyt mało, aby im pomóc. Presja, aby ukończyć szkołę okazuje się czasami zbyt wielka.

„Niestabilność ekonomiczna była bardzo stresująca, a myślenie o ukończeniu szkoły przerażające” – powiedziała Yessica Vargas, która w czerwcu miała ukończyć University of Chicago, jako pierwsza w rodzinie. Zamiast tego zdecydowała się na przerwanie nauki.

Niedawno trafiła na ostry dyżur i była hospitalizowana przez kilka dni z powodu stresu związanego ze szkołą. Vargas mówi, że wszystkiemu można było zapobiec, gdyby miała większe wsparcie. Ale nie mogła skorzystać z pomocy w szkole.

„Próbowałam kontaktować się z centrum doradczym dla studentów, ale pierwsza wizyta, jaką mi zaoferowali, była cztery tygodnie do przodu” – powiedziała. „Żałuję, że wcześniej nie próbowałam szukać pomocy”.

Nellum, która zapisała się do Wilbur Wright College, uważa, że doradcy na uczelni powinni być bardziej otwarci, jeśli chodzi o pomoc studentom w opracowaniu planu ukończenia studiów, nawet jeśli muszą wziąć wolne lub nie są zdecydowani co do ścieżki kariery.

„Widziałam siebie biegającą bez celu i to było dla mnie bez sensu. Nie było sensu chodzić na zajęcia i nie wiedzieć, dokąd to wszystko zmierza” – powiedziała. Jesienią brała udział w zajęciach online, ale musiała jednocześnie pomóc przy opiece nad młodszym rodzeństwem. Wtedy zdała sobie sprawę, że potrzebuje przerwy, aby opracować plan na przyszłość.

„Chciałabym, aby oferowali więcej wsparcia w dziale pomocy studenckiej i potrafili doradzić, jak radzić sobie z niezdecydowanie i chwilami zwątpienia” – powiedziała.

Urzędnicy City Colleges twierdzą, że jesienią planują podwoić wysiłki na rzecz powrotu uczniów, oferując między innymi zachęty finansowe, pozwalające obniżyć koszty czesnego i zapewniając większe wsparcie tym, którzy chcieliby się zapisać. Planowany jest system łączący zajęcia zdalne i stacjonarne, aby dostosować się do potrzeb uczniów.

jm