----- Reklama -----

Luxahaus Konfigurator Drzwi Zewnetrznych

(773) 205-0303

Zaloguj się
Subskrybuj

17 czerwca 2022

Udostępnij znajomym:

W Stanach Zjednoczonych kibice sportowi żyją głównie rozgrywkami ligi koszykarskiej NBA oraz hokejowej NHL, które wkroczyły w decydującą fazę finałową. 

NBA

W lidze koszykarskiej tytuł mistrzowski wywaliczyli Golden State Warriors wygrywajac z Boston Celtics. Konfrontacja tych drużyn, jak było do przewidzenia, była bardzo wyrównana w pierwszych czterech meczach, po czym Warriors przejęli inicjatywę na stałe i zakończyli serię wynikiem 4-2.. 

Na uwagę zasługuje przełomowy, czwarty mecz, który odbył się w TD Garden w Bostonie. Fenomenalne spotkanie rozegrał w nim supergwiazdor Warriors, Stephen Curry, który nie pozwolił, aby Boston przyjechał do San Francisco prowadząc 3-1. Curry zdobył 43 punkty, w tym siedem za 3. Dużą pomoc w przełomowym dla Warriors zwycięstwie okazał również Andrew Wiggins, który w obronie miał rekordowe 16 zbiórek. Steve Kerr, który jest trenerem Kalifornijczyków, stwierdził na pomeczowej konferencji, że "Wiggs” był fantastyczny. Potrafił z dobrym skutkiem zatrzymać najlepszych graczy ofensywnych Bostonu: Jaysona Tatum oraz Jaylena Browna. Tak grających Warriors pod wodzą Stephena Curry w ataku i Wigginsa w obronie trudno było Bostończykom zatrzymać w kolejnych spotkaniach. Gratulujemy!

O ile mistrza NBA już znamy, to decydująca rozgrywka o Puchar Stanleya w hokeju dopiero się rozpoczyna. Do walki stanęły zespoły Tampa Bay Lightning – mistrz konferencji wschodniej i zarazem obrońca tytułu mistrzowskiego z ostatnich dwóch lat oraz Colorado Avalanche – mistrz konferencji zachodniej. Rywalizacja rozpoczęła się 15 czerwca w Denver w wypełnionej po brzegi hali Ball Arena – Pepsi Center, mogącej pomieścić 20 tysięcy kibiców. Spotkanie zakończyło się wynikiem 4:3 dla Colorado Avalanche.

Drużyny grają do czterech zwycięstw (best-of-seven series). Dla Colorado będzie to trzeci występ w finale. Ostatni raz zagrali w nim w 2001 roku wygrywając z New Jersey Devils. Dla Tampy to już trzeci finał z rzędu. Sztuka ta nie udała się żadnej drużynie NHL od 1985 (Edmonton Oilers). 

Droga do finału

W sezonie regularnym drużyny grały ze sobą dwukrotnie i obydwa spotkania wygrało Colorado. "Błyskawice" z Tampy "poraziły" w pierwszej rundzie Maple Leafs z Toronto wygrywając serię siedmiu spotkań 4-3, w drugiej ich ofiarami padły "Pantery" z Florydy (4-0). W finale konferencji wschodniej ograli New York Rangers 4-2. W ostatnim, szóstym meczu tej serii w Amalie Arena świetne spotkanie rozegrał kapitan Tampy, Steven Stamkos, strzelając oba gole dla swojego zespołu i zapewniając swojej drużynie 3 finał z rzędu. 

Jeszcze bardziej imponującą drogą do finału mogą się pochwalić zawodnicy Colorado Avalanche. "Lawiny", które od kilku już lat były upatrywane przez ekspertów hokeja do mistrzowskiego tytułu, dopiero w tym roku podczas playoffs pokazują swą niszczycielską siłę. Zmietli do zera(!) swoich rywali w pierwszej rundzie (Nashville) oraz w trzeciej (Edmonton). Tylko w drugiej rundzie St. Louis próbowali nawiązać walkę przegrywając jednak wyraźnie 4-2. Na 14 rozegranych meczów w playoffs Avalanche uzyskali aż 12 zwycięstw i tylko 2 porażki! 

Untitled_design-11.png

O sile obydwu drużyn stanowią na pewno w dużej mierze indywidualności. W Tampie, oprócz wymienionego wcześniej Stamkosa, trzeba wyróżnić Nikitę Kucherova (w 17 meczach playofffs 7 goli i aż 16 asyst). W Colorado Nathana MacKinnona (14 meczów, 11 goli, 7 asyst), Gabriela Landeskoga (14 meczów, 8 goli, 9 asyst), Miko Rantanena (5 goli, 12 asyst), czy Cale Makara (5 goli i aż 17 asyst). Warto dodać, że to pierwsze starcie w ramach playoff między tymi zespołami. 

CHICAGO 

Niestety, nie ma dobrych wiadomości z naszego chicagowskiego podwórka. Wprawdzie Bulls wywalczyli awans do fazy playoff, ale już w pierwszej rundzie dostali lanie od Milwaukee Bucks wygrywając tylko jedno z pięciu spotkań. Tak więc Bullsi dołączyli do naszych hokeistów i razem z Blackhawks są już na wakacjach.

Kiepsko również radzą sobie nasi bejsboliści. White Sox, na co dzień w American League w dywizji centralnej, grają ostatnio w kratkę i zajmują 3 miejsce. Na 59 rozegranych dotychczas meczów wygrali 28, a przegrali 31. W tej dywizji prowadzi Minnesota - 36 zwycięstw przy 27 porażkach. 

Jeszcze słabiej spisują się grający w National Leauge Chicago Cubs. Występujące w swojej dywizji centralnej popularne "Misie" doznały ostatnio kilku dotkliwych porażek, między innymi z Yankesami z Nowego Jorku, przegrywając trzykrotnie przed własną publicznością. Obecnie zajmują czwarte miejsce, na 60 rozegranych meczów wygrali 23, natomiast przegrali 37. 

Do końca sezonu zasadniczego pozostało jeszcze sporo czasu (5 października), a każda z drużyn ma do rozegrania 162 mecze. Miejmy więc nadzieję, iż nasze zespoły pokażą, że w Wietrznym Mieście nie zapomniano, jak grać w baseball.

Tragicznie wręcz w lidze MLS spisują się piłkarze. Chicago Fire są na ostatnim miejscu w tabeli, na 14 rozegranych meczów mają tylko 2 wygrane, 5 remisów i aż 7 porażek. Niech za cały komentarz posłużą wyniki ostatnich siedmiu meczów: Toronto 2-3, New York City 0-1, New York Red Bull 3-3, Cincinati 1-2, Atlanta 1-4, New York Red Bul 1-2, Minnesota 0-3. 

Więcej ostatnio mówi się o transferze młodego bramkarza Fire, 18-letniego Gabriela Słoniny, niż o kiepskiej grze drużyny. Młody bramkarz, syn polskich emigrantów, ma przejść do londyńskiego Chelsea za 10 mln euro. Rozmowy jeszcze trwają, zainteresowanie nim wyraził również zwycięzca Ligi Mistrzów, Real Madryt. 

POLSKA 

Doskonałe wiadomości płyną z obozu naszych siatkarzy występujących w Lidze Narodów. W turnieju, który odbył się w Ottawie, Polacy odnieśli trzy zwycięstwa: z Argentyną 3-0, z Bułgarią 3-0 i z faworyzowaną Francją 3-1. Jedyna porażka, zresztą dość pechowa, przydarzyła się w meczu z Włochami. 

W Lidze Narodów gra 16 drużyn. Po pierwszym turnieju w Kanadzie Polacy zajmują czwarte miejsce. Prowadzą - z czterema zwycięstwami - siatkarze z USA, przed Japonią, Francją i Polską. Biało-czerwoni w ramach fazy grupowej zagrają jeszcze po cztery mecze w Bułgarii (Sofia), gdzie ich rywalami będą Brazylia, USA, Kanada i Australia. 

Ostatnie mecze fazy grupowej odbędą się w Polsce (Gdańsk, Sopot). Nasi zmierzą się z Iranem, Słowenią, Holandią i Chinami. Właśnie Chiny sprawiły ostatnio niespodziankę, wygrywając na wyjeździe z Brazylią i to aż 3-0. Wynik tego spotkania zdetronizował Brazylię, która spadła z pierwszego miejsca w rankingu FiVB (najlepszych drużyn świata). Na pozycji lidera Brazylię zastąpiła Polska, po raz pierwszy w historii zajmując pierwsze miejsce. Brawo Polacy, brawo nowy trener Nicola Grbic, który nie boi się eksperymentów i w składzie reprezentacji, obok “rutyniarzy”, widzimy wiele nowych nazwisk.

Untitled_design-12.png

Faza pucharowa Ligi Narodów odbędzie się we Włoszech (Bolonia) w lipcu. O ile sytuacja siatkarzy w Lidze Narodów jest klarowna i patrząc w przyszłość możemy być całkiem spokojni, o tyle niestety sytuacja piłkarzy jest zgoła odmienna. A wszystko rozbija się o talent. Talentu w siatkówce polskiej jest tyle, że możemy wystawić dwie lub nawet trzy drużyny i każda z nich spokojnie może rywalizować z najlepszymi. Natomiast z piłkarzami niestety jest tak, że drużyny Belgii czy Holandii przewyższają nas talentem piłkarskim wyraźnie i aby to zrównoważyć, należy pobudzić do maximum inne cechy wolicjonalne i ambicjonalne, takie jak: odwaga, upór, zaciętość, mobilność i wytrzymałość. Te cechy wystarczyły, aby zremisować w Rotterdamie z Holandią 2-2, czy minimalnie, ale jednak, przegrać w ostatnim meczu z Belgią u siebie 0-1. Nie zapominajmy o tym, że na początku rozgrywek Ligi Narodów wygraliśmy z Walią 2-1 goniąc wynik, gdyż przegrywaliśmy 0-1. 

Można więc śmiało zauważyć wiele pozytywnych rzeczy u naszych reprezentantów. Najważniejsze jest jednak to, by budować zespół, który będzie potrafił zawalczyć w Mistrzostwach Świata w Katarze. Na szczęście mamy jeszcze trochę czasu i widzimy promyk nadziei.

autor: Andrzej Warta 

----- Reklama -----

VL TRUCKING

----- Reklama -----

Dentysta

----- Reklama -----