----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

21 listopada 2025

Udostępnij znajomym:

W północnym brazylijskim Belém rozpoczęło się kolejne globalne spotkanie poświęcone zmianom klimatu. Doroczny szczyt ONZ, znany jako COP30, potrwa około dwóch tygodni i po raz kolejny zgromadzi przedstawicieli niemal wszystkich państw świata, by negocjować sposób, w jaki kraje zamierzają reagować na ocieplający się klimat.

W tym roku jednak Stany Zjednoczone nie będą odgrywać aktywnej roli w rozmowach. Jak poinformował Biały Dom, na COP30 nie uda się żaden wysoki rangą przedstawiciel administracji - co stanowi wyraźne zerwanie z dotychczasową tradycją. Nawet podczas pierwszej kadencji Donalda Trumpa amerykańscy delegaci brali aktywny udział w obradach. Teraz administracja prezentuje zdecydowanie twardsze, antyklimatyczne stanowisko, a próby ograniczania globalnego ocieplenia określa wprost jako „mistyfikację”.

Rzecznik Białego Domu Taylor Rogers podkreśla, że prezydent Trump nie zamierza „narażać ekonomicznego i narodowego bezpieczeństwa USA, by realizować niejasne cele klimatyczne, które niszczą inne kraje”. Już w styczniu administracja dała wyraźny sygnał, w jakim kierunku zmierza polityka klimatyczna Stanów Zjednoczonych, wycofując kraj z porozumienia paryskiego z 2015 r. To właśnie ten dokument określał wspólny cel: ograniczenie wzrostu temperatury na świecie do 2 stopni Celsjusza, a najlepiej do 1,5 stopnia. Najnowsze raporty ONZ wskazują, że obecnie planeta zmierza raczej w stronę ocieplenia o około 2,8 stopnia do końca stulecia.

Przez ostatnie lata Stany Zjednoczone tworzyły politykę, która miała ograniczać emisje i w dłuższej perspektywie hamować ocieplenie. Jednak radykalne wycofanie się administracji Trumpa z polityki klimatycznej wpływa na te wysiłki, a także na zdolność społeczności do radzenia sobie z zagrożeniami klimatycznymi, takimi jak wydłużające się sezony ekstremalnych upałów i coraz bardziej niszczycielskie pożary lasów czy powodzie. Eksperci ostrzegają, że im bardziej USA wycofują się z polityki klimatycznej, tym bardziej zachęcają inne kraje do podobnych kroków.

Raport ONZ szacuje, że gdyby zaprzestano wszelkich działań na rzecz klimatu w USA, planeta mogłaby się ocieplić o dodatkowe 0,1°C – niewielki ułamek całkowitej zmiany, ale wciąż znaczący, który mógłby mieć znaczący wpływ na rzeczywistość.

„Każdy ułamek stopnia ma znaczenie dla społeczności żyjących w cieniu ekstremalnych zjawisk pogodowych” - mówi Ko Barrett z Światowej Organizacji Meteorologicznej.

W ostatnich miesiącach administracja Trumpa dokonała sześciu istotnych zwrotów w amerykańskiej polityce klimatycznej - każdy z nich znacząco wpływa na krajową i globalną strategię w walce z ociepleniem.

Odstępowanie od wieloletnich regulacji ograniczających zanieczyszczenia

W marcu Agencja Ochrony Środowiska ogłosiła zamiar zmiany lub cofnięcia ponad dwóch tuzinów przepisów związanych z ochroną klimatu. To największy pakiet deregulacji środowiskowej w historii USA. Jednym z kluczowych celów jest próba unieważnienia tzw. „ustaleń o zagrożeniu” z 2009 roku — fundamentu prawnego niemal wszystkich amerykańskich polityk klimatycznych. To wówczas EPA uznała dwutlenek węgla i inne gazy cieplarniane za zagrożenie dla zdrowia publicznego. Teraz agencja argumentuje, że emisje te „nie szkodzą ludziom” i nie wymagają regulacji w sposób, w jaki robiły to sądy i poprzednie administracje.

Wycofywanie limitów emisji gazów dla elektrowni

W czerwcu administracja zapowiedziała plan zniesienia obowiązujących ograniczeń emisji z elektrowni opalanych paliwami kopalnymi. Jeśli regulacje wejdą w życie, usuną ostatnie bariery kontrolujące drugi co do wielkości (po transporcie) sektor emitujący gazy cieplarniane w USA. Władze przekonują, że elektrownie odpowiadają jedynie za około 3% globalnych emisji, a dalsze ograniczenia przyniosłyby niewielki efekt. Pomijają jednak fakt, że to właśnie Stany Zjednoczone są historycznie największym pojedynczym emitentem - odpowiedzialnym za prawie jedną czwartą gazów, które dziś ogrzewają planetę.

Wycofywanie wsparcia dla odnawialnych źródeł energii

Równolegle administracja Trumpa podejmuje kroki mające na celu udostępnienie większej ilości obszarów USA na wydobycie ropy i gazu, ograniczając jednocześnie wsparcie dla energii wiatrowej i słonecznej. Nowa ustawa budżetowa GOP kończy rządowe ulgi podatkowe dla inwestycji w energetykę wiatrową i słoneczną, co stawia tysiące projektów w zawieszeniu. Ponad 13 miliardów dolarów na projekty zielonej energii zostało anulowane. Wstrzymano również rozwój wielu morskich farm wiatrowych. Pierwsze dane z 2025 roku wskazują, że inwestycje w energię odnawialną w USA spadły o ponad jedną trzecią.

Administracja likwiduje także ulgi dla konsumentów kupujących pompy ciepła, panele słoneczne czy samochody elektryczne. Program 7 miliardów dolarów na lokalne projekty solarne został zakończony, a ulgi podatkowe na instalacje domowe wygasają z końcem roku.

Cięcia dotacji na działania przygotowujące do zmian klimatu 

Zawieszone zostały liczne granty wspierające lokalne inicjatywy energetyczne i środowiskowe, co - jak ostrzegają eksperci - podważa zaufanie do rządu jako stabilnego partnera. Ograniczenia finansowania dotknęły także projekty infrastrukturalne, programy badawcze i działania wspierające rozwój nowoczesnych sieci energetycznych. Zdaniem analityków grozi to wzrostem rachunków za energię i spowolnieniem gospodarki w czasie rosnącego zapotrzebowania na prąd, a także ogranicza amerykańską innowacyjność i konkurencyjność.

Redukcja wsparcia dla nauki o klimacie i usuwanie danych publicznych

Administracja stopniowo usuwała naukowców i dane dotyczące klimatu z agencji federalnych. Zespół pracujący nad kolejną edycją najważniejszego krajowego raportu klimatycznego USA został rozwiązany, a w lipcu wyłączono stronę internetową zawierającą poprzednią wersję dokumentu. Cięcia dotknęły NASA, NOAA czy USDA, prowadząc m.in. do wstrzymania kluczowych baz danych, takich jak analiza rosnących kosztów katastrof spowodowanych zmianami klimatu, jak huragany, pożary czy powodzie.

Ograniczenie wsparcia federalnego dla przygotowań na klęski żywiołowe

W obliczu coraz gwałtowniejszych zjawisk pogodowych, rośnie liczba katastrof, których straty przekraczają miliard dolarów, a wiele społeczności liczy na wsparcie FEMA w budowie zabezpieczeń przeciwpowodziowych, modernizacji dróg ewakuacyjnych czy wzmacnianiu szpitali. Administracja Trumpa anulowała jednak ponad 4 miliardy dolarów grantów na te działania, przerzucając odpowiedzialność na poszczególne stany.

----- Reklama -----

TAXLAND 300 X 600

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor