----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

16 stycznia 2026

Udostępnij znajomym:

Prezydent Donald Trump dwukrotnie w ciągu kilku dni zasugerował możliwość odwołania listopadowych wyborów śródokresowych do Kongresu, wywołując gorącą dyskusję o granicach demokracji i kompetencjach prezydenta. Biały Dom stanowczo twierdzi, że były to jedynie żartobliwe uwagi.

Najnowsza kontrowersja wybuchła po wywiadzie, jakiego Trump udzielił agencji Reuters. Omawiając obawy dotyczące możliwości utraty przez republikanów miejsc w Kongresie, prezydent stwierdził: „gdy się nad tym zastanowić, nie powinniśmy w ogóle mieć wyborów”, wskazując na osiągnięcia swojej administracji jako uzasadnienie.

Była to już druga tego typu wypowiedź w ciągu miesiąca. Wcześniej, podczas przemówienia do republikańskich kongresmenów w Kennedy Center 6 stycznia, Trump krytykował demokratów mówiąc: „nie powiem 'odwołajcie wybory', oni powinni odwołać wybory, bo fałszywe media powiedzą, że chcę odwołania wyborów. Że jestem dyktatorem. Zawsze nazywają mnie dyktatorem”.

Oficjalna reakcja

Według Białego Domu i części komentatorów zbliżonych do administracji, wypowiedzi Trumpa należy interpretować jako retoryczną przesadę, a nie zapowiedź realnych działań. Podkreślają oni, że prezydent od lat posługuje się prowokacyjnym, ironicznym językiem, często używanym do krytyki przeciwników politycznych i mediów, a nie do formułowania dosłownych propozycji. W tej interpretacji słowa o „odwołaniu wyborów” miały zwrócić uwagę na polityczną presję i historyczną tendencję do strat partii rządzącej w wyborach śródokresowych, a nie podważać konstytucyjny porządek.

Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt starała się złagodzić reakcje na wypowiedzi prezydenta. Zapewniała, że Trump „po prostu żartował” i mówił „żartobliwym tonem”. „Powiedział: 'robimy tak świetną robotę... może powinniśmy po prostu tak dalej działać'. Ale wypowiadał się żartobliwie" - tłumaczyła Leavitt.

Wypowiedzi te pojawiają się w trudnym dla prezydenta momencie politycznym. Według styczniowego sondażu Associated Press-NORC jego poparcie wynosi około 40 procent, co stanowi wyzwanie przed jesiennymi wyborami. Historycznie partia sprawująca władzę zazwyczaj traci miejsca w wyborach śródokresowych - podczas pierwszej kadencji Trumpa w 2018 roku Demokraci zdobyli 40 mandatów w Izbie Reprezentantów.

Sondaże wskazują, że kluczowymi tematami kampanii będą kwestie ekonomiczne. W grudniowym badaniu AP-NORC cztery na dziesięć osób wskazało koszty opieki zdrowotnej jako główny priorytet, a jedna trzecia wymieniła ogólny koszt życia.

To nie pierwszy raz, gdy Trump sugeruje przesunięcie lub odwołanie wyborów. W lipcu 2020 roku, przed wyborami prezydenckimi, zaproponował ich opóźnienie, powołując się na obawy dotyczące bezpieczeństwa głosowania korespondencyjnego i rzekome zagrożenie fałszerstwami wyborczymi.

Co mówi prawo

Prawo federalne nie pozostawia przestrzeni dla prezydenta na odwołanie lub przesunięcie wyborów do Kongresu. Data wyborów jest ustalona ustawą od 1845 roku i wymaga aktu Kongresu, aby ją zmienić. Konstytucja powierza Kongresowi - nie prezydentowi - uprawnienie do ustalania terminu wyborów.

Nigdy w historii Stanów Zjednoczonych nie doszło do przesunięcia wyborów prezydenckich lub do Kongresu, nawet podczas wojny secesyjnej czy II wojny światowej. Jak zauważył kongresman Robert Ney w 2004 roku, omawiając podobną kwestię: „Wybory są przekładane w krajach, które mają dyktatorów. My tak nie działamy”.

Reakcje

Prezes NAACP Derrick Johnson w oświadczeniu podkreślił: „Jeśli pańskie osiągnięcia jako prezydenta są naprawdę popularne wśród Amerykanów, nie powinien pan niczego obawiać się przed nadchodzącymi wyborami. W Stanach Zjednoczonych wybory są przeprowadzane przez stany, a nie przez Biały Dom, więc niezależnie od ego Donalda Trumpa, Amerykanie będą głosować”.

Wypowiedzi Trumpa wywołały zaniepokojenie zarówno wśród demokratów, jak i organizacji pro-demokratycznych. Democracy Docket zauważyło, że Trump „traktuje wybory nie jako konstytucyjny wymóg, ale jako przeszkodę” - mimo że nie ma uprawnień do ich odwołania lub zawieszenia.

Republikańscy liderzy w Kongresie nie odnieśli się publicznie do wypowiedzi prezydenta na temat możliwości odwołania wyborów. Brak komentarzy może świadczyć zarówno o chęci uniknięcia eskalacji kontrowersji, jak i o przekonaniu, że słowa Trumpa – zgodnie z wyjaśnieniami Białego Domu – nie wymagają formalnej reakcji politycznej. W praktyce republikanie koncentrują się obecnie na kampanii wyborczej i utrzymaniu kruchej większości w Kongresie.

Wybory śródokresowe zaplanowane są na 3 listopada 2026 roku. Republikanie mają obecnie niewielką większość w obu izbach Kongresu, a utrata kontroli nad Izbą Reprezentantów znacząco utrudniłaby realizację ich planów legislacyjnych.

----- Reklama -----

TAXLAND 300 X 600

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor