Wiemy już, czy wirus w szkołach jest groźny
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

W szkołach, w których powrócono do bezpośredniego nauczania, Centra Kontroli i Zapobiegania Chorób odnotowały znikome przenoszenie wirusa, ale przy zachowaniu podstawowych środków ostrożności - masek i zasad dystansu społecznego. Jednocześnie poinformowano, iż największym zagrożeniem dla uczniów są sale gimnastyczne i przebieralnie, gdzie wykryto największą liczbę infekcji.

Naukowcy z Centers for Disease Control and Prevention (CDC) przeanalizowali dane z setek szkół w kraju i za granicą, po czym doszli do wniosku, iż wyniki znacznie różnią się od doświadczeń w domach opieki i miejsc pracy o dużym zagęszczeniu, gdzie dochodzi do szybkiego rozprzestrzeniania się koronawirusa.

„Informacje uzyskane podczas jesiennego semestru są uspokajające" - napisali badacze z CDC w artykule opublikowanym w Journal of the American Medical Association. „Niewiele jest dowodów na to, że szkoły znacząco przyczyniły się do zwiększenia transmisji koronawirusa w społeczeństwie”.

Opublikowane dane odzwierciedlają wyniki innych grup naukowców i pojawiają się w okresie, gdy nowa administracja dąży do ponownego otwarcia szkół. Joe Biden powiedział niedawno, że jego celem jest otwarcie większości szkół podstawowych i ponadpodstawowych w ciągu 100 dni od objęcia urzędu.

Bezpiecznie, ale przy zachowaniu środków ostrożności

Nowe badania CDC wskazują na niewielką liczbę zachorowań będącą wynikiem przenoszenia wirusa na terenie szkół. Zwraca się jednak uwagę, że dane te pochodzą z miejsc, gdzie zarówno nauczyciele jak i uczniowie bez wyjątków nosili maski i starali się zachować rozsądną odległość od siebie.

„Wnioski wynikające z badań mówią, że przy zachowaniu odpowiednich działań zapobiegawczych możemy utrzymać transmisję w szkołach i placówkach oświatowych na dość niskim poziomie” - powiedziała Margaret A. Honein, główna autorka raportu. „Nie wiedzieliśmy tego na początku roku, ale teraz mamy wystarczającą ilość danych do wyciągnięcia takich wniosków".

CDC zachęca więc do wspólnych działań na rzecz zminimalizowania niebezpieczeństwa w szkołach. Dotyczy to uprawiania sportów wewnątrz budynku, wspólnych posiłków na terenie szkoły, czy innych zgromadzeń.

Ponadto, nawet w miejscach o wysokim wskaźniku infekcji nie ma dowodów na to, że w szkołach wirus jest przenoszony w większą częstotliwością niż średnia dla ogółu społeczności.

Centra zalecają, aby szkoły wymagały masek, zwracały uwagę na zachowanie odległości sześciu stóp między ludźmi i ograniczały spotkania w grupach, by w razie infekcji ograniczyć liczbę osób poddawanych kwarantannie.

„Przy dobrej profilaktyce możemy bezpiecznie ponownie otworzyć szkoły" - mówi kierownik grupy zadaniowej w CDC.

Na niektóre sporty może być jeszcze za wcześnie

Naukowcy z CDC byli szczególnie zaniepokojeni sportami halowymi i innymi zajęciami pozalekcyjnymi, które nie pozwalają na dystans i używanie maski.

Podczas dwóch grudniowych turniejów zapaśniczych dla liceów na Florydzie, u 30 procent ze 130 sportowców, trenerów i sędziów, którzy wzięli w nich udział, zdiagnozowano koronawirusa. Raport zwraca uwagę, że rzeczywiste wskaźniki mogą być wyższe, ponieważ mniej niż połowa uczestników została przetestowana.

Po turniejach przeprowadzono testy wśród 95 osób pozostających w bliskim kontakcie z zarażonymi uczestnikami turnieju i stwierdzono, że 43 procent z nich uzyskało wynik pozytywny. Zmarła jedna osoba, pełnoletnia powyżej 50 roku życia. W raporcie stwierdzono, iż zapasy to aktywność, w której dystansowanie się nie jest możliwe, a noszenie masek nie jest bezpieczne.

rj