----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

19 listopada 2025

Udostępnij znajomym:

Każdemu z nas zdarza się kupić coś, czego wcale nie potrzebujemy. Batonik przy kasie, nowe łyżwy, na które „na pewno” znajdziemy czas zimą, albo koszulka wybrana tylko dlatego, że akurat poprawiała humor. Choć niepotrzebne wydatki wyglądają inaczej u każdej osoby, jedno pozostaje wspólne: większości z nas przydałoby się lepiej zadbać o domowy budżet. Tiffany Aliche, znana jako Budgetnista, edukatorka finansowa, doskonale rozumie, dlaczego tak łatwo poddajemy się impulsowi.

Jak mówi, zakupy pod wpływem chwili działają jak plaster na ranę albo jak szklanka zimnej wody w upalny dzień - przynoszą natychmiastową ulgę. W trudnych czasach trochę takiego „pocieszenia” jest zrozumiałe, ale warto robić to w granicach rozsądku, aby krótkotrwała przyjemność nie zjadała długoterminowych celów. Jej zdaniem kluczem jest ustalenie jasnych parametrów: wiedzieć, kiedy można sobie na drobny kaprys pozwolić, a kiedy trzeba się zatrzymać.

Podstawą do takich decyzji jest budżet. Prawdziwy, zapisany na papierze lub w dokumencie, a nie tylko z grubsza przeliczony w głowie. Aliche podkreśla, że dopiero wtedy widać, jak naprawdę płyną nasze pieniądze. W wydatkach powinno znaleźć się miejsce zarówno na potrzeby - jedzenie, mieszkanie, rachunki, oszczędności - jak i na małe przyjemności. Niezależnie od tego, czy to pięć, czy pięćdziesiąt dolarów tygodniowo, chodzi o to, by dać sobie przestrzeń na przyjemność, bez poczucia winy i bez sięgania po oszczędności. Sama Aliche dobrze wie, jak wygląda budowanie swojej sytuacji finansowej od zera: po kryzysie z 2008 roku straciła pracę i dom, wróciła do rodziców i krok po kroku odbudowała stabilność. Dziś uczy innych, jak unikać błędów, które sama kiedyś popełniła.

„Nie wierzę w nadmierne poświęcenia” – mówi Aliche. „Też robię zakupy pod wpływem impulsu. Ale nauczyłam się robić zakupy pod wpływem impulsu w ramach ustalonych ram. Dlatego wyznaczam sobie tygodniowy, jeśli nie miesięczny, budżet, w ramach którego mogę kupować rzeczy mieszczące się w tym budżecie”.

Potrzebuję, kocham, lubię, chcę

Zanim jednak sięgniemy po pieniądze przeznaczone na „radości”, warto zadać sobie kilka pytań. Aliche korzysta z prostego schematu, który zapisała na komputerze: „potrzebuję, kocham, lubię, chcę” (need it, love it, like it, want it). Przed każdym zakupem zastanawia się, czy wybierany przedmiot należy do kategorii „kocham”, która daje trwałą radość. „Lubię” to przyjemności krótkoterminowe — takie, o których po roku już nie pamiętamy. „Chcę” oznacza wybuch impulsu, który zniknie szybciej, niż dotrze paczka. Każdy z nas zna to uczucie: koszulka założona dwa razy, torba z koncertu, która zalega w szafie, albo rolki, które z czasem pokrywa kurz. Jak tłumaczy Aliche, to takie wydatki potrafią najbardziej poturbować domowy budżet, bo zabierają pieniądze, nie dając nic w zamian.

Te zachcianki są szczególnie szkodliwe, mówi Aliche, ponieważ „nie dość, że wydaję pieniądze, których nie mam, ale tak naprawdę utrudniam sobie życie, bo te rzeczy nie dają mi trwałej radości”.

Oczywiście taka selekcja nie przychodzi od razu. To umiejętność, którą trzeba trenować. Dla wielu osób ważne jest także poznanie swojego „budżetu makaronowego”, czyli minimalnego poziomu wydatków, który pozwala przetrwać trudniejszy okres. Aliche żartuje, że w jej przypadku tym symbolem jest ramen, ale dla innych może to być kanapka z masłem orzechowym lub ryż z fasolą. Chodzi o to, by wiedzieć, z czego można zrezygnować, zanim sięgnie się po pieniądze z oszczędności czy funduszu emerytalnego — i nie dokładać sobie zmartwień długami.

Jeśli problemem są również karty kredytowe, Aliche proponuje radykalne, ale skuteczne rozwiązanie: pociąć kartę kredytową. Jednak jeśli jesteś osobą, która automatycznie zapisuje dane karty kredytowej na swoich ulubionych stronach internetowych, musisz pójść o krok dalej. Zadzwoń do firmy obsługującej twoją kartę kredytową, mówi Aliche, i powiedz, że ją zgubiłeś. „Wydadzą ci nową kartę. A kiedy nadejdzie, to ją potniesz albo schowasz” – mówi. W jej opinii to jedyny sposób, by przestać „kopać dół” zadłużenia.

Równie ważny jak ograniczanie wydatków jest plan oszczędzania. Ekspertka rekomenduje zbudowanie funduszu awaryjnego na trzy do sześciu miesięcy, najlepiej trzymanego w koncie z dobrym oprocentowaniem i oddzielonym od rachunku bieżącego. Chodzi o to, by pieniądze były bezpieczne, ale nie zbyt łatwo dostępne. Automatyczne przelewy - zarówno na oszczędności, jak i rachunki - mają ułatwić utrzymanie dyscypliny.

Aby dodatkowo zmotywować się do dbania o przyszłość, Aliche stosuje jeszcze jedną ciekawą metodę: wyobraża sobie swoją siedemdziesięcioletnią wersję, którą nazwała Wandą. Jest przekonana, że jej obowiązkiem tu i teraz jest zadbanie o to, by Wanda żyła wygodnie i spokojnie. Jeśli dziś wybierze luksus, na który jej nie stać, jej przyszła Wanda zostanie z makaronem na talerzu - a to, jak mówi, po prostu nie byłoby fair. Personifikowanie przyszłego „ja” pozwala spojrzeć na oszczędzanie z większą empatią i zrozumieniem.

Wreszcie, Aliche przypomina, że nie trzeba być perfekcyjnym. Każdy popełnia finansowe błędy, każdy czasem ulega impulsowi. Najważniejsze jest, by się z tego uczyć i traktować siebie łagodnie.

----- Reklama -----

TAXLAND 300 X 600

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor