Wiosna kojarzy się z kwitnącymi drzewami, zielenią i cieplejszymi dniami. Dla milionów Amerykanów oznacza jednak także kichanie, łzawiące oczy, zatkany nos i problemy z oddychaniem. W tym roku sezon alergii jest szczególnie trudny – i zdaniem ekspertów to dopiero początek dłuższego trendu.
Lekarze alarmują, że coraz cieplejsze zimy i wcześniejsze nadejście wiosny sprawiają, że rośliny zaczynają pylić szybciej i intensywniej niż dawniej. W wielu częściach Stanów Zjednoczonych wiosna 2026 roku rozpoczęła się rekordowo wysokimi temperaturami, co przyspieszyło uwalnianie pyłków przez drzewa.
Według danych ponad jedna czwarta dorosłych Amerykanów cierpi na sezonowe alergie. Eksperci przewidują, że liczba ta będzie rosła wraz ze zmianami klimatycznymi i wydłużaniem sezonu wegetacyjnego.
Dlaczego pyłki wywołują tak silne objawy
Za większość objawów odpowiadają białka znajdujące się w pyłkach roślin. Gdy organizm uzna je za zagrożenie, układ odpornościowy uruchamia reakcję alergiczną. W efekcie pojawiają się łzawiące oczy, katar, kichanie, swędzenie nosa i uczucie zatkanego nosa.
Sezon pylenia zaczyna się zwykle od drzew późną zimą i wczesną wiosną. Następnie pojawiają się pyłki traw, które utrzymują się przez większą część lata. Jesienią największym problemem stają się chwasty, zwłaszcza ambrozja.
Na to, jak uciążliwy okaże się dany sezon pod kątem alergii sezonowych, może wpływać kilka czynników. Dwa najważniejsze to długość okresu wegetacyjnego oraz ilość pyłków w powietrzu. Oba te czynniki ulegają nasileniu.
W ciągu ostatnich kilku dekad, w miarę wzrostu globalnych temperatur, okres wegetacyjny wydłużył się w wielu częściach Ameryki Północnej. Gdy tylko temperatury przekroczą próg około 40 stopni Fahrenheita (ok. 4 stopni Celsjusza), drzewa zaczynają wybudzać się ze stanu spoczynku.
Z takim zjawiskiem mieliśmy do czynienia w zachodniej części USA w 2026 roku, kiedy to bezprecedensowo ciepła wiosna przyspieszyła wczesne pojawienie się pyłków drzew. W niektórych lokalizacjach okres wegetacyjny jest średnio o dwa tygodnie dłuższy niż w latach 90. XX wieku i o ponad cztery tygodnie dłuższy niż w latach 70.
Eksperci podkreślają, że nie tylko wyższe temperatury pogarszają sytuację. Wzrost poziomu dwutlenku węgla w atmosferze powoduje szybszy wzrost roślin i większą produkcję pyłków. W praktyce oznacza to dłuższy sezon alergiczny i bardziej nasilone objawy.
Dodatkowo wietrzne dni rozprzestrzeniają pyłki na większe odległości, a wilgoć po deszczu może rozbijać ich cząsteczki na mniejsze fragmenty, które łatwiej przedostają się do dróg oddechowych.
Jak ograniczyć objawy alergii
Lekarze zalecają przede wszystkim ograniczanie kontaktu z pyłkami. Pomóc może zamykanie okien w domu podczas sezonu pylenia, przebieranie się po powrocie z zewnątrz oraz prysznic po spacerze czy pracy w ogrodzie.
Specjaliści radzą także korzystać z oczyszczaczy powietrza z filtrami HEPA oraz śledzić prognozy pylenia. Najwyższe stężenie pyłków zwykle występuje rano.
W łagodniejszych przypadkach ulgę mogą przynieść leki przeciwhistaminowe oraz płukanie nosa solą fizjologiczną. Osoby z silniejszymi objawami często korzystają ze sterydów donosowych lub specjalnych kropli do oczu.
Jeśli leki nie pomagają, lekarze mogą zaproponować immunoterapię, czyli popularne „odczulanie”. Terapia trwa zwykle kilka lat, ale może znacząco zmniejszyć objawy alergii i ograniczyć potrzebę stosowania leków.
Eksperci podkreślają jednak, że nawet wyjątkowo trudny sezon alergiczny można kontrolować. Kluczowe jest rozpoznanie objawów i dobranie odpowiedniego sposobu leczenia.