----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

18 grudnia 2025

Udostępnij znajomym:

Wyniki uczniów w amerykańskich szkołach są dziś wyraźnie gorsze niż dekadę temu. To zjawisko, które badacze edukacji uznają za fakt, choć – co znamienne – potrzeba było niemal dziesięciu lat, by dostrzec je w pełnej skali. Spadek następował powoli, bez gwałtownych załamań, dlatego przez długi czas umykał uwadze.

Jeszcze przed pandemią COVID-19 nie było oczywiste, że mamy do czynienia z trwałym trendem spadkowym – przyznaje Martin West, profesor Harvard Graduate School of Education. Jak podkreśla, dopiero spojrzenie na dane w długim horyzoncie czasowym pokazuje wyraźny obraz. Analizy wskazują, że pogorszenie wyników zaczęło się już po 2010 roku.

Gdy West i inni badacze zaczęli dostrzegać ten proces, naturalnie pojawiło się pytanie o przyczyny. Jednym z pierwszych tropów były zmiany w polityce edukacyjnej w Stanach Zjednoczonych, zwłaszcza odejście od silnego nacisku na testy charakterystycznego dla czasów programu No Child Left Behind. Uchwalona w 2015 roku ustawa Every Student Succeeds Act zmniejszyła wagę egzaminów w federalnym systemie oceniania szkół, co mogło wpłynąć na sposób nauczania i motywację uczniów.

Problem w tym, że podobne spadki zaczęto obserwować także poza USA – w krajach o zupełnie innych systemach testowania. To skłoniło naukowców do poszukiwania czynnika zewnętrznego, niezwiązanego bezpośrednio z polityką edukacyjną. I wtedy pojawił się trop kulturowy, który czasowo niemal idealnie pokrywa się z początkiem spadku wyników.

David Figlio, profesor ekonomii na University of Rochester, mówi wprost: jeśli dorosły, doświadczony człowiek ma problem, by nie zerknąć na telefon, gdy ten zawibruje w kieszeni, to co dopiero czternastolatek. Choć badania nie potwierdziły jeszcze jednoznacznego, bezpośredniego związku między rosnącym użyciem smartfonów przez uczniów a gorszymi wynikami w nauce, sam moment pojawienia się tych urządzeń budzi coraz więcej pytań. Zdaniem Figlia, jeśli nosimy przy sobie niezwykle uzależniające urządzenia niemal przez całą dobę, trudno nie uznać ich za jeden z czynników wpływających na koncentrację i uczenie się.

Fala ograniczeń

W odpowiedzi na te obawy coraz więcej stanów decyduje się działać szybciej niż nauka. Nauczyciele od lat skarżą się, że telefony komórkowe skutecznie rozpraszają uczniów, dlatego ustawodawcy zaczęli wprowadzać ograniczenia. Obecnie co najmniej 32 stany mają jakieś formy regulacji dotyczących używania smartfonów w szkołach, a większość tych przepisów przyjęto w ciągu ostatnich trzech lat.

Badacze starają się nadążyć za tymi zmianami. Figlio przez dwa lata analizował dane z jednego z okręgów szkolnych na Florydzie i zauważył umiarkowane, ale zauważalne korzyści wynikające z wprowadzenia zakazu używania telefonów. Jak mówi, bilans jest raczej pozytywny: uczniowie są bardziej zaangażowani, a wyniki testów zaczynają się poprawiać. Jednocześnie podkreśla, że to dopiero wstępne obserwacje bardzo dużej zmiany i potrzeba czasu, by ocenić jej długofalowe skutki.

Podobną ostrożność zachowuje Kathy Do z UCLA School of Education & Information Studies, autorka jednego z pierwszych ogólnokrajowych sondaży dotyczących wpływu szkolnych zakazów telefonów. Zwraca uwagę, że decyzje polityczne często wyprzedzają wiedzę naukową, dlatego tak ważne jest spokojne przyjrzenie się temu, co badania rzeczywiście mówią o wpływie smartfonów na naukę i samopoczucie uczniów. Jej praca pokazuje, że kluczowe jest kształtowanie zdrowych nawyków cyfrowych, bo telefony stają się szczególnie rozpraszające wtedy, gdy nie są używane w sposób celowy.

Jednocześnie Do podkreśla, że obraz nie jest czarno-biały. W niektórych klasach smartfony potrafią pełnić funkcję narzędzia edukacyjnego, zwłaszcza tam, gdzie brakuje szkolnego sprzętu. W rozmowie z nauczycielem z wiejskiego okręgu usłyszała, jak uczniowie wykorzystywali telefony podczas doświadczeń z fizyki, mierząc prędkość spadania przedmiotów za pomocą aplikacji pełniącej rolę prędkościomierza. W takich warunkach telefon staje się wsparciem nauki, a nie przeszkodą.

Zdaniem badaczy szkoły nie powinny bać się zmieniać swoich zasad wraz z pojawianiem się nowych danych. Wszyscy są zgodni co do jednego: nie istnieje jedno uniwersalne rozwiązanie, które sprawdzi się wszędzie. Choć politycy chętnie widzieliby w zakazie smartfonów szybki sposób na poprawę wyników, naukowcy studzą te oczekiwania. Zanim jakikolwiek trwały trend stanie się widoczny, przed systemem edukacji stoi jeszcze długa droga.

----- Reklama -----

KD MARKET 2026

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor