Zeznania obecnych i byłych funkcjonariuszy CPD mogą okazać się kluczowe w procesie byłego chicagowskiego policjanta oskarżonego o morderstwo czarnoskórego 17-latka.
Jason Van Dyke nie przyznaje się do winy. W październiku 2014 roku 16-razy postrzelił Laquana McDonalda na ulicy na południowym-zachodzie Chicago. Kiedy padły strzały, siedemnastolatek z nożem, trzymał dystans i odchodził od policyjnych samochodów.
W pierwszych dwóch dniach procesu w sądzie okręgowym powiatu Cook w Chicago zeznania składali funkcjonariusze, którzy byli na miejscu zdarzenia. W tym partner Van Dyke'a, Joseph Walsh, który już nie pracuje w policji.
Walsh wraz z innymi funkcjonariuszami został oskarżony o próbę zatuszowania tego, co się stało. Na zeznania w procesie Van Dyke'e zgodził się po zapewnieniu mu immunitetu, więc cokolwiek zezna - o ile będzie zgodne z prawdą - nie może być użyte przeciwko niemu w jego sprawie.
Na sali sądowej odtworzono nagranie wideo z miejsca strzelaniny zarejestrowane policyjnymi kamerami. Jego upublicznienie w 2015 r., po orzeczeniu sądowym, doprowadziło bezpośrednio do aresztowania i oskarżenia Van Dyke'a o morderstwo pierwszego stopnia.
Walsh zeznał, że "film nie oddaje dokładnie tego, co stało się tamtej nocy".
Jego zdaniem funkcjonariusze założyli, że McDonald trzymający nóż, idący około godz. 10.00 w nocy ulicą Pulaski, stanowi prawdziwe zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego.
Trzej inni policjanci, którzy zeznawali w pierwszych dwóch dniach procesu, nie chcieli potępić działań Van Dyke'a, mimo że żaden z nich nie użył broni tamtej nocy.
Walsh zeznał także, że z Van Dykem nic nie wiedzieli o burzliwej przeszłości McDonalda i działali w oparciu tego, z czym mieli do czynienia w ciągu tych kilku sekund.
Walsh powiedział także ławie przysięgłych, że McDonald nie dopuścił się agresywnych czynów w czasie, gdy był śledzony przez policję, ale zeznał, że funkcjonariusze obawiali się, że nastolatek wejdzie do pobliskiego Burger Kinga lub Dunkin 'Donuts i zrani nożem ludzi w środku.
Walsh i Van Dyke obserwowali McDonalda zanim zatrzymali policyjny samochód na Pulaski Road. Van Dyke, który siedział od strony pasażera, natychmiast zaczął opuszczać samochód, ale Walsh kazał mu pozostać w wozie. Wcześniej służbę pełnili razem tylko raz , a ich zmiana rozpoczęła się niecałą godzinę wcześniej.
"Powiedziałem mu, żeby nie wychodził, ponieważ Laquan McDonald był zbyt blisko" - zeznał Walsh.
Na filmie z kamery policyjnej zamontowanej na desce rozdzielczej radiowozu, opublikowanym po orzeczeniu sądowym ponad rok od wydarzeń z października 2014 roku, widać jak funkcjonariusz Jason Van Dyke otwiera ogień w ciągu sześciu sekund od wyjścia z auta.
McDonald, trzymając nóż, wydaje się odchodzić od policji, co było sprzeczne z raportami funkcjonariuszy z miejsca zdarzenia - w tym Walsha - w których stwierdzili, że nastolatek zagroził funkcjonariuszom bronią.
Laquan McDonald został trafiony 16 razy. Prokuratura w środę skoncentrowała się na przesłuchaniach ratowników medycznych, którzy udzielali mu pierwszej pomocy. Z ich zeznań wynikało, że kiedy przybyli na miejsce 17-latek jeszcze żył.
Z kolei lekarz sądowy dr Ponni Arunkumar opisała ławie przysięgłych dokładnie odniesione przez niego obrażenia po 16 kulach, ale nie była w stanie określić, czy został postrzelony także kiedy padł ranny na ulicę. Niewykluczone, że już w przyszłym tygodniu rozpoczną się już obrady ławy przysięgłych. Jeżeli 40-letni Jason Van Dyke zostanie uznany winnym, może spędzić resztę życia w więzieniu.
JT