Zwalniani za udział w zamieszkach
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Właściciele drukarni w Maryland zobaczyli zdjęcia, które ukazały się na Twitterze w środę wieczorem – na których widać było jednego z ich pracowników przemierzającego korytarze Kapitolu z firmową plakietką na szyi. Następnego dnia został zwolniony.

Inni uczestnicy środowych zamieszek spotykają się z podobnymi reperkusjami w miejscach pracy. Niektórzy właściciele firm są niszczeni w mediach społecznościowych, a ich firmy bojkotowane.

Drukarnia Navistar Direct Marketing odmówiła podania nazwiska pracownika, ale stwierdziła, że nie może oferować zatrudnienia osobom, które demonstrują „niebezpieczne zachowania, zagrażające zdrowiu i bezpieczeństwu innych”.

Ponad 90 osób zostało aresztowanych od środy, kiedy zwolennicy prezydenta Donalda Trumpa wdarli się do Kapitolu, protestując przeciwko uznaniu zwycięstwa Joe Bidena. Wielu z nich zostało zidentyfikowanych dzięki mediom społecznościowym, a opinia publiczna naciska na firmy, które ich zatrudniają, aby zdecydowały o natychmiastowym zwolnieniu.

W firmie zajmującej się analizą danych położonej na przedmieściach Chicago, pracownik, o którym mowa, był szefem. Cogensia zwolniła swojego CEO, Bradley’a Rukstalesa w piątek wieczorem, za jego udział w zamieszkach.

„Ta decyzja została podjęta, ponieważ działania Rukstalesa były niezgodne z podstawowymi wartościami Congesia” – poinformował w wydanym oświadczeniu nowo mianowany na stanowisko CEO Joel Schiltz. „Congesia potępia to, co wydarzyło się w środę na Kapitolu Stanów Zjednoczonych. Zamierzamy w dalszym ciągu przestrzegać wartości uczciwości, różnorodności i przejrzystości w naszych działaniach biznesowych i oczekujemy, iż wszyscy pracownicy również będą przestrzegać tych wartości”.

Rukstales, który został aresztowany za udział w zamieszkach, potwierdził swoje wtargnięcie na Kapitol i przeprosił za swoją rolę w wydarzeniach.

Terapeutka ze szkoły w Cleveland zrezygnowała z pracy po ujawnieniu jej udziału w zamieszkach. Rzeczniczka departamentu straży pożarnej w pobliżu Orlando na Florydzie, poinformowała, że toczy się postępowanie przeciwko jednemu ze strażaków pod kątem jego udziału w środowych wydarzeniach. Mężczyzna został umieszczony na płatnym urlopie administracyjnym w oczekiwaniu na wynik dochodzenia.

Większość prywatnych pracodawców może zwolnić pracowników za udział w protestach, ponieważ Pierwsza Poprawka zabrania karania ludzi przez rząd za ich wystąpienia, a nie przez prywatnych pracodawców – poinformowała Susan Kline, prawniczka ds. prawa pracy i zatrudnienia.

Są pewne wyjątki: ci, ktorzy pracują dla rządu mogą być bardziej chronieni prawnie, podobnie jak wielu pracowników związkowych, którzy zazwyczaj posiadają umowy wymieniające powody, dla których mogliby być zwolnieni. W niektórych stanach mogą obowiązywać przepisy chroniące wolność słowa pracowników.

Zamieszki, nie protesty

Ale to, co „ludzie robili na Kapitolu, to zamieszki, a nie protesty” – powiedział Aaron Holt, prawnik ds. pracy i zatrudnienia w kancelarii Cozen O’Connor. „Kiedy ktoś narusza prawo, prawnie nigdy nie będzie to chronione, a prywatny pracodawca będzie miał prawo do dyscyplinowania lub podejmowania działań w odpowiedzi na to, co może być sprzeczne z ich podstawowymi wartościami”.

Małe firmy spotykają się również z reakcjami na stronach internetowych z recenzjami, takich jak Yelp.

Kwaciarnia Becky’s Flowers w Midland w Teksasie należy do Jenny Cudd, byłej kandydatki na burmistrza, która opublikowała na portalu Facebook film, chwaląc się wtargnięciem do biura Nancy Pelosi. W piątek jej kwiaciarnia otrzymała dziesiątki jednogwiazdkowych recenzji, w których została nazwana zdrajczynią i krajową terrorystką, a także pojawiły się tam jej zdjęcia na Kapitolu.

Cudd powiedziała później, że nie wchodziła osobiście do biura Pelosi, ale nie widziała, jak ludzie wyważają drzwi, a kiedy powiedziała „my”, miała na myśli wszystkie osoby znajdujące się w budynku Kapitolu. Dodała, że sama nie robiła nic brutalnego ani nie zniszczyła żadnej własności.

„Przeszłam przez otwarte drzwi do Kapitolu, razem z kilkuset innymi osobami” – tłumaczyła, dodając, że „otrzymała kilka gróźb śmierci wraz z tysiącami jednogwiazdkowych recenzji z całego kraju, od osób, które nigdy nie odwiedziły jej firmy”.

Wystarczyło tam być

W dzisiejszych czasach media społecznościowe nagłaśniają udział ludzi w głośnych wydarzeniach, przez co mogą mieć późniejsze problemy z pracodawcami. Tak było w 2017 roku, po wiecach białych suprematystów w Charlottesville w Wirginii, kiedy w mediach społecznościowych opublikowane zostały zdjęcia uczestników – co w niektórych przypadkach doprowadziło do ich zwolnienia.

W Luizjanie klienci twierdzą, iż bojkotują sieć supermarketów Rouses Market, po tym, jak emerytowany właściciel, Donald Rouse, został rozpoznany na zdjęciu ze środowych zamieszek. Rouse poinformował, iż uczestniczył w wiecu jako zwolennik prezydenta, ale opuścił miejsce wydarzeń, zanim doszło do zamieszek.

„Jestem przerażony przemocą i zniszczeniem, które obserwowaliśmy wczoraj, oraz bólem, którego doświadczyło wiele osób” – powiedział Rouse. „Nasz kraj desperacko potrzebuje zjednoczenia, aby się uleczyć, a ja zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby być częścią tego procesu”.

Przepraszam, że trzymam w Ameryce amerykańską flagę

W Chicago z reperkusjami spotykają się właściciele restauracji, którzy nie kryją swojego poparcia dla prezydenta Trumpa i uczestniczyli w środowym wiecu w pobliżu Kapitolu.

Teraz pracownicy Tank Noodle w Uptown twierdzą, że otrzymują groźby śmierci, a media społecznościowe zachęcają do bojkotu ich restauracji.

Kilku właścicieli restauracji w tym rejonie znalazło się pod obstrzałem z powodu przebywania w Waszyngtonie w czasie zamieszek, nawet jeśli osobiście nie szturmowali drzwi Kapitolu.

Tank Noogle to popularna restauracja, która na Yelp uzyskała średnią cztery na pięć gwiazdek, zanim jej właściciele nie wybrali się do Waszyngtonu. Obecnie większość recenzji jest jednogwiazdkowych, z ostrą krytyką w sekcji komentarzy.

„Nie będę już wspierać tego biznesu po tym, jak właściciel aktywnie uczestniczył w wydarzeniach 6 stycznia 2021 r. w Waszyngtonie” – można przeczytać w jednym z komentarzy.

Karen LaVere, właścicielka Balboa’s Cheesestakes w Naperville, również była w Waszyngtonie w tym czasie. LaVere twierdzi, że ona i jej mąż chcieli stać się świadkami historycznego wydarzenia i zatrzymali się w pobliżu pomnika Waszyngtona. Przed godziną 4 byli już w pokoju hotelowym, gdzie z telewizji dowiedzieli się, co się dzieje.

Przepraszam, że trzymam amerykańską flagę w Ameryce, pod amerykańskim pomnikiem w Ameryce. Przepraszam za trzymanie amerykańskiej flagi, nie wiedziałam, że to czyni mnie terrorystką. Tylko dlatego, że banda błaznów chciała zachowywać się jak banda idiotów, nie oznacza, że wszyscy to robiliśmy” – powiedziała LaVere.

Kobieta dodała również, iż grożono jej śmiercią. Uważa, że jej restauracja nie powinna ponosić konsekwencji, a ona stara się tylko przetrwać pandemię i zapłacić swoim pracownikom.

Mężczyzna zatrudniony w Tank Noodle powiedział w rozmowie ze WGN, że nie był w pobliżu Kapitolu i nie brał udziału w żadnych aktach przemocy. Właściciele restauracji wydali w tej sprawie następujące oświadczenie:

„Niektórzy członkowie naszej rodziny przylecieli do Waszyngtonu, aby spokojnie uczestniczyć w wiecu i opuścili go wkrótce po jego zakończeniu. W żadnym momencie żaden z członków naszej rodziny i przyjaciół nie był zaangażowany w haniebne działania, które miały miejsce na Kapitolu”.

 

jm