W sumie 13 uczniów ze szkoły podstawowej Jamesa Otisa, położonej przy 525 N. Armour Str., zachorowało podczas zajęć plastycznych i zostało przewiezionych do szpitala w czwartek.
Uczniowie czwartej i piątej klasy malowali, kiedy zaczęli źle się czuć, narzekając na mdłości i bóle głowy.
„Byliśmy w naszej klasie na lekcji plastyki i malowaliśmy, kiedy ja i mój kolega poczuliśmy, że chce nam się wymiotować” – powiedział 10-letni Mathew Moro, który trafił do szpitala. „Zapytałem nauczyciela, czy mogę iść do łazienki i zacząłem płakać”.
Inni uczniowie także płakali, relacjonuje 10-latek. To był przerażający moment podczas jednej ze zwykle ulubionych przez wszystkich uczniów lekcji.
Przedstawiciele chicagowskich szkół publicznych poinformowali, że dzieci przewieziono do szpitala ze względów ostrożności, a sytuacja jest obecnie badania. Urzędnicy nie powiedzieli, jakiego rodzaju farba była używana podczas zajęć.
Czworo uczniów trafiło do szpitala Presence St. Mary, troje do UIC Medical Center, troje do Rush University Medical Center i troje do szpitala Strogera. Wszyscy znajdują się w dobrym stanie.
Pod koniec dnia szkoła wysłała powiadomienie do wszystkich rodziców:
„Drodzy rodzicie i opiekunowie.
Bezpieczeństwo waszych dzieci jest zawsze naszym najwyższym priorytetem, dlaczego musimy poinformować was o tym, co wydarzyło się dzisiaj w szkole. Kilku uczniów zachorowało podczas zajęć plastycznych. Skontaktowaliśmy się z chicagowskim departamentem straży pożarnej oraz biurem ds. bezpieczeństwa CPS i w ramach środków ostrożności kilkoro uczniów zostało przewiezionych do szpitala. Z rodzinami uczniów bezpośrednio dotkniętych przez ten incydent skontaktowaliśmy się bezpośrednio. Pozostałe zajęcia w szkole odbyły się bez zakłóceń”.
Sytuacja jest obecnie przedmiotem dochodzenia.