----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij znajomym:

Mniej nauki oznacza mniej zdobytych umiejętności. W przyszłości może to wykluczyć z ubiegania się o wyższe zarobki. Jeśli młodym ludziom nie uda się nadrobić czasu utraconego w szkole, może to potencjalnie prowadzić do utraty zarobków w całym dorosłym życiu. 

17 bilionów dolarów. 

Tyle pandemia może kosztować dzisiejsze dzieci pod względem utraconych zarobków w ciągu całego życia. Liczba pochodzi z nowego raportu Organizacji Narodów Zjednoczonych i Banku Światowego. Szacunkowa kwota 17 bilionów dolarów jest znacznie wyższa od wcześniej przewidywanych w 2020 roku 10 bilionów dolarów, ponieważ zakłócenia i przerwy w nauce nadal mają miejsce.

Od wybuchu pandemii koronawirusa w marcu 2020 roku, w prawie każdym kraju zamknięto szkoły, co dotknęło około 1.6 miliarda dzieci. Prawie 2 lata później na całym świecie nadal dochodzi do zakłóceń w edukacji, a nauka w niepełnym wymiarze godzin lub zdalna nadal ma miejsce w wielu krajach, od Indii po Brazylię.

W nowym raporcie UNESCO wraz z UNICEF i Bankiem Światowym szacują, co ostatecznie mogą oznaczać te miesiące zakłóceń. Zamknięte szkoły w połączeniu z zamrożonymi gospodarkami, to nie tylko utracona nauka, ale i w wielu przypadkach uczniowie zmuszeni do podjęcia pracy, niektórzy na zawsze.

Ubóstwo edukacyjne

Przed pandemią świat robił postępy zapewniając coraz większej ilości dzieci dostęp do edukacji. W latach 2000-2015 liczba uczniów w szkołach podstawowych w krajach rozwijających się wzrosła o 8 punktów procentowych – do 91%. ONZ i powiązane organizacje zwróciły swoją uwagę na poprawę jakości edukacji, którą otrzymywali uczniowie.

Aby to osiągnąć potrzeba było dużo pracy. UNESCO posiada prosty punkt odniesienia do zjawiska określanego jako „ubóstwo edukacyjne”, oceniając, czy dziecko w wieku 10 lat potrafi ze zrozumieniem przeczytać proste zdanie w swoim języku. Borhene Chakroun, dyrektor wydziału UNESCO ds. polityki i systemów uczenia się przez całe życie, mówi, że nawet przed pandemią ponad połowa dzieci w krajach o niskich i średnich dochodach nie potrafiła tego zrobić.

„Zazwyczaj osoby, które nie osiągają tych podstawowych wskaźników, znajdują się w niekorzystnej sytuacji, są dyskryminowane lub pochodzą z niższych warstw społeczno-ekonomicznych” – wyjaśnia. Zgodnie z nowym raportem, ubóstwo edukacyjne może potencjalnie dotknąć więcej tych dzieci z powodu pandemii.

Wzrost tego zjawiska został częściowo wywołany przez luki i niedociągnięcia w zdalnym uczeniu się, nawet w najbogatszych krajach. „Większość krajów przyznała, że brakuje im zdolności do reagowania na taki kryzys, odpowiedniej infrastruktury w zakresie uczenia się zdalnego i hybrydowego, przygotowania nauczycieli w kwestii pedagogiki cyfrowej” - mówi Chakroun.

To problem nie tylko w krajach takich jak Meksyk, Maroko czy Malezja, ale także we Francji i Stanach Zjednoczonych. Na całym świecie dzieci niepełnosprawne, najmłodsze i uboższe miały większy problem z dostępem do nauki zdalnej i czerpaniem z niej korzyści.

Dziewczynki mają gorzej

Z uwagi na dyskryminację ze względu na płeć, jak stwierdzono w raporcie, dziewczęta na całym świecie miały również mniejsze szanse na uczestniczenie w zdalnym uczeniu się podczas pandemii koronawirusa. W jednym z najbardziej uderzających przykładów obrazujących skutki pandemii, UNICEF przewidział w marcu tego roku, że w ciągu następnej dekady o 10 milionów więcej dziewczynek na całym świecie może zostać zmuszonych do zawarcia małżeństwa jako dzieci. To one częściej musiały opiekować się młodszym rodzeństwem. Mogły zostać osierocone, albo ich rodzice mogli popaść w jeszcze większe ubóstwo z powodu Covid. To problem ekonomiczny i humanitarny.

Prognozy

Przygotowywane przez ekspertów raporty to prognozy, a nie fakty. Autorzy podkreślają, że jest jeszcze czas na poprawę sytuacji. I wydają zalecenia, które dotyczą zarówno krajów bogatych, jak i biednych.

Po pierwsze: inwestycje w edukację. Ponowne otwieranie szkół, aby dzieci mogły uczyć się osobiście w pełnym wymiarze godzin i oferując uczniom edukację uzupełniającą oraz usługi, które zapewnią dostęp do nauki dziewczętom, przedstawicielom mniejszości i grupom o niższych dochodach. Autorzy raportu zauważają, że tylko około 3 procent rządowych funduszy pomocowych związanych z pandemią koronawirusa przeznaczono do tej pory na edukację.

Po drugie: innowacje w nauczaniu. Chakroun wspomina o metodzie zwanej "Nauczanie na właściwym poziomie" (Teaching at the Right Level), opracowanej przez Pratham, indyjską organizację non-profit, która jest obecnie testowana w takich krajach jak Wybrzeże Kości Słoniowej. Zasadniczo oznacza to pracę jeden na jeden lub w małych grupach, aby nadrobić zaległości, w zależności od tego, jakiego obszaru edukacji one najbardziej dotyczą. Nauka w sposób, który jest bardziej elastyczny, spersonalizowany oraz mniej rutynowy niż stanowi to normę w szkołach wielu krajów.

Po trzecie: organizacje międzynarodowe powinny bardziej stanowczo niż do tej pory w czasie pandemii, opowiadać się za utrzymaniem otwartych szkół, biorąc pod uwagę wszystkie długoterminowe wady i korzyści. Należy unikać zamykania szkół, jeśli tylko jest to możliwe, nawet podczas wybuchów epidemii, jakich doświadczamy obecnie.

„Nasze stanowisko jest jasne: nie można otwierać supermarketów, a pozostawiać zamkniętych szkół” – mówi Chakroun, dodając, że zasadą powinno być zamykanie szkół na samym końcu i otwieranie ich w pierwszej kolejności.

jm