20 milionów Amerykanów miało koronawirusa
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Eksperci ds. zdrowia szacują, że około 20 milionów Amerykanów zostało zarażonych COVID-19 od czasu jego pojawienia się w Stanach Zjednoczonych po raz pierwszy.

Czwartkowe szacunki to około 10 razy więcej potencjalnych infekcji niż 2.3 miliona potwierdzonych przypadków.

Urzędnicy od dawna przekonani są, że miliony osób zostały zarażone nie wiedząc o tym, i że wiele przypadków jest pomijanych z powodu niedostatecznej ilości testów.

20 milionów infekcji oznacza, ze około 6% z 331 milionów mieszkańców kraju zostało zarażonych.

"Oczywiste jest, że wiele osób w tym kraju jest nadal podatnych" - powiedział doktor Robert Redfield, dyrektor Centrów Kontroli i Zapobiegania Chorobom podczas czwartkowej konferencji prasowej. "Obecnie naszym najbardziej wiarygodnym szacunkiem jest to, że na każdy zgłoszony przypadek dochodzi do 10 kolejnych infekcji".

Wcześniej urzędnicy CDC i czołowy krajowy ekspert ds. chorób zakaźnych, doktor Anthony Fauci, twierdzili, że aż 25% zarażonych osób może nie mieć żadnych objawów.

"Istnieje ogromna liczba osób, które nadal są zagrożone" - powiedział doktor Joshua Sharfstein z Johns Hopkins Bloomberg School of Public Health. "Nadal pozostaje potencjalnie śmiertelną chorobą".

Nowe oszacowanie opiera się na badaniach CDC próbek krwi pobranych w całym kraju, niektóre z nich pochodzą od CDC, inne z krwiodawstwa oraz innych źródeł. Wiele zachorowań nie zostało wyłapanych na wczesnym etapie testów, kiedy ich liczba była ograniczona, a urzędnicy federalni priorytetowo traktowali badania osób wykazujących objawy.

Eksperci wskazują na nowe dane starając się łagodzić obawy społeczne, twierdząc, że pomimo skoków zachorowań w niektórych rejonach, sytuacja nie wymyka się spod kontroli.

"To wciąż bardzo poważna sprawa" - powiedział Redfield podczas rozmowy z dziennikarzami. "Ale proszę ludzi, aby zdali sobie sprawę, że obecnie znajdujemy się w innej sytuacji niż w marcu lub kwietniu. Obecnie więcej przypadków dotyczy młodszych osób, u których prawdopodobieństwo wystąpienia poważnych objawów lub zgonu z powodu infekcji jest mniejsze.

Kilku niezależnych ekspertów ds. zdrowia stwierdziło, że metody i miejsca pobierania próbek mają kluczowe znaczenie przy interpretacji liczb.

Doktor Thomas Tsai z Uniwersytetu Harwarda, powiedział, że 20 milionów wydaje się prawdopodobne, ale "większość z tych szacunków istnieje w przedziale" i ważne jest, aby wiedzieć, jak szeroki jest ten zakres.

"Trudno to zinterpretować tylko jednej liczby i bez kontekstu", np. z jakich miejsc pobrano próbki i czy były to naprawdę losowo wybrane osoby, czy pochodziły z obszarów o niskiej czy wysokiej częstości występowania, co może wpływać na wyniki.

Justin Lessler, naukowiec z Johns Hopkins Bloomberg School of Public Health powiedział, że 20 milionów zarażonych to "coś, czego można się spodziewać na podstawie wskaźnika śmiertelności" oraz liczby zgonów, do których doszło w Stanach Zjednoczonych.

Pomimo rezygnacji z codziennych odpraw na temat koronawirusa, administracja Białego Domu ściśle monitoruje dane dotyczące rozprzestrzeniania się COVID-19 i rozmieszcza zespoły CDC w celu identyfikowania i powstrzymywania epidemii w całym kraju.

W kilku stanach w ostatnich tygodniach odnotowano niepokojący wzrost liczby nowych zachorowań, a także wyższe odsetki pozytywnych przypadków w przeprowadzanych testach. W siedmiu stanach ponad 10% testowanych uzyskało pozytywny wynik. Te liczby zdominowały informacje w ostatnich dniach, powodując konsternację urzędników administracji Donalda Trumpa. Wskazują oni jednak na bardziej szczegółowe dane opracowane na poziomie konkretnych powiatów, z których wynika, że wskaźniki pozytywnych przypadków przekraczają 10% w zaledwie 3% powiatów w kraju. Przyznają jednak, że niektóre obszary o największej ilości transmisji, są na ogół bardziej zaludnione, co sugeruje, że dziesiątki milionów Amerykanów może mieszkać na obszarach, gdzie dochodzi do gwałtownego wzrostu liczby przypadków.

W czasie, gdy poszczególne stany kontynuują proces odmrażania gospodarki, administracja twierdzi, że to od gubernatorów i lokalnych urzędników zależy, jak reagować na skoki liczby przypadków. Gubernator Teksasu, Greg Abbot, wstrzymał wszelkie dalsze kroki w procesie ponownego otwarcia i nałożył zakaz przeprowadzania planowanych zabiegów chirurgicznych w niektórych rejonach w celu zachowania przestrzeni szpitalnej po tym, jak liczba pacjentów zwiększyła się ponad dwukrotnie w ciągu dwóch tygodni.

Zespoły CDC pracują nad monitorowaniem nowych wybuchów epidemii i wzmocnieniem środków ochronnych, takich jak dystans społeczny i noszenie masek w rejonach najbardziej dotkniętych problemem, a także przypomnieniu najbardziej narażonym grupom społecznym o konieczności zachowania szczególnych środków ostrożności. Administracja twierdzi, że wysiłki te pomogły spowolnić wzrost infekcji w Karolinie Północnej i Alabamie, gdzie zostały wdrożone na początku tego miesiąca.

Urzędnicy twierdzą, iż charakter epidemii jest teraz inny niż kilka miesięcy temu, kiedy liczba zgonów przekraczała 1,000 osób dziennie przez tygodnie, a szpitale były nadmiernie obciążone w całym kraju.

Tymczasem dane dotyczące umieralności stale spadają, podobnie jak hospitalizacje we wszystkich, z wyjątkiem kilku gorących punktów. Urzędnicy twierdzą, że potwierdza to hipotezę, iż miliony osób miały wirusa nie zdając sobie z tego sprawy na początku tego roku. Do początku maja w myśl wytycznych federalnych, priorytetowo traktowano testowanie osób z objawami, osób szczególnie narażonych i ze środowisk wysokiego ryzyka.

W momencie, gdy testy stały się powszechnie dostępne, urzędnicy uważają, że 50% nowych przypadków na Florydzie i Teksasie to osoby w wieku 35 lat lub młodsze, a większość z nich nie wykazuje żadnych objawów.

Stany Zjednoczone testują około 500,000 pacjentów dziennie. W przeliczeniu na jednego mieszkańca, wskaźnik USA pozostaje w tyle za kilkoma innymi krajami, w tym Hiszpanią, Austrią, Rosją czy Islandią - wynika z informacji Johns Hopkins University.

Nie ma naukowego konsensusu co do ilości testów potrzebnych do kontrolowania wirusa. Ale wielu ekspertów twierdzi, że Stany Zjednoczone powinny codziennie badać od 1 do 3 milionów osób, aby sprawnie wykrywać nowe przypadki i zapobiegać kolejnym wybuchom epidemii. Urzędnicy administracji prezydenta utrzymują, że od jesieni tego roku możliwe będzie przeprowadzania 20-40 milionów testów miesięcznie.

JM