----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij znajomym:

Sześć stanów - Michigan, Ohio, Indiana, Pensylwania, Nowy Jork oraz Illinois, których mieszkańcy stanowią 35 procent ludności, odpowiada obecnie za ponad połowę zachorowań na koronawirusa w USA - wynika z analizy, jaką przeprowadziło NBC News. Choć wariant Delta wciąż dominuje w Stanach Zjednoczonych, to w kraju i na świecie rosną obawy związane z nowym wariantem Omnicron.

Ogólnokrajowy wzrost zachorowań rozpoczął się na początku listopada, kiedy to w USA notowano około 45 tysięcy hospitalizacji dziennie. Od tego czasu liczba wzrosła do prawie 58 tysięcy. Ze względu na trwający okres świąteczny, eksperci ds. zdrowia obawiają się, że tendencja wzrostowa się utrzyma. Odkąd Departament Zdrowia i Usług Społecznych rozpoczął śledzenie hospitalizacji z powodu Covid na początku 2020 roku, USA przekroczyły granicę 50 tysięcy tylko pięć razy. Najwięcej notowano podczas zeszłorocznej zimowej fali - ponad 137 tys. oraz w czasie pierwszej fali spowodowanej wariantem Delta - średnio ponad 100 tysięcy.

Tylko od 10 listopada liczba hospitalizacji w Michigan wzrosła aż o 70 procent, a w sąsiedniej Indianie czy Illinois prawie dwukrotnie. W Michigan, 3 z 4 pacjentów z Covid jest nieszczepionych - podaje Chelsea Wuth, ze stanowego Department of Health and Human Services. Na intensywnej terapii znajduje się 87 procent pacjentów niezaszczepionych, 88 procent podpiętych do respiratora również nie przyjęło preparatu.

Obecnie większość świata koncentruje się na nowym wariancie Omicron, po raz pierwszy zidentyfikowanym w Afryce Południowej, jednak nie zapominajmy, że Delta jest ciągle dużym zagrożeniem, ponieważ „nadal odpowiada za ponad 99 procent przypadków w Stanach Zjednoczonych” - przekazała dr Rochelle Walensky.

Zła sytuacja w Illinois 

Illinois obecnie notuje najwyższą od grudnia ubiegłego roku liczbę zachorowań, hospitalizacji i zgonów z powodu koronawirusa - wynika z nowych danych opublikowanych przez Departament Zdrowia Publicznego Illinois (IDPH).

Co prawda rosnąca liczba przypadków pojawia się w czasie, kiedy w stanie przeprowadzana jest rekordowa liczba testów, najbardziej jednak niepokoją rosnące w zawrotnym tempie zgony i hospitalizacje. Obecnie, z powodu patogenu, w szpitalach przebywa ponad 3 tysiące osób. To najwyższa dzienna liczba pacjentów od końca stycznia. Z kolei średnia 7-dniowa liczba zgonów związana z Covid wynosi 41 dziennie i jest najwyższa od 24 lutego.

Zakażeni wirusem pacjenci stanowią obecnie 12 procent wszystkich hospitalizacji oraz 23 proc. wszystkich przebywających na oddziałach intensywnej terapii. Na razie żaden z rejonów nie zgłaszał braku miejsc w szpitalach, choć niektóre z nich niebezpiecznie zbliżyły się do tej granicy. Jak wynika z informacji IDPH, zdecydowana większość pacjentów, która wymaga leczenia szpitalnego, jest niezaszczepiona.

Szczepionka i Omicron?

Dodatkowym powodem do niepokoju jest pierwszy zanotowany w Illinois przypadek Omnicron, który według wstępnych ustaleń o wiele łatwiej pokonuje zabezpieczenia wywołane szczepionką lub przebytą choroba. Zdiagnozowano go u mieszkańca Chicago, który jest w pełni zaszczepiony. Pacjent nie wymagał hospitalizacji, a jego stan zdrowia ulega poprawie - poinformował Departament Zdrowia Publicznego Illinois. 

Pfizer i BioNTech przekazały, że szczepionka uzupełniająca oferuje znaczącą ochronę przed nowym wariantem. Koncern dodał, że początkowe dwie dawki szczepionki "mogą być niewystarczające do ochrony przed infekcją”, jednak mogą chronić przed jej ciężkim przebiegiem.

Badania krwi osób, które otrzymały dwie dawki, wykazały znacznie niższy poziom przeciwciał skierowany przeciwko Omicronowi, w porównaniu do wcześniejszych wariantów wirusa. Jednak próbki krwi uzyskane od ludzi miesiąc po otrzymaniu dawki przypominającej sugerują obecność przeciwciał neutralizujące Omicron - przekazała firma w oświadczeniu.

Na razie jednak nie można określić dokładnie, jak szczepionki będą działać w praktyce i jak dobrze będą chronić przed poważnymi skutkami tego wariantu. Naukowcy twierdzą, że ocena zagrożenia i testy mogą potrwać miesiąc lub nawet dłużej. Kathrin U. Jansen, wiceprezes i szef działu badań i rozwoju szczepionek w firmie Pfizer, określiła badania jako wstępne. Naukowcy zbadali w sumie 39 próbek krwi od osób, które otrzymały drugą lub trzecią dawkę szczepionki w ciągu ostatniego miesiąca.

Dr Albert Bourla, prezes i dyrektor generalny Pfizer, powiedział, że podczas gdy dwie dawki mogą nadal chronić przed ciężkim przebiegiem choroby po zarażeniu wariantem Omicron, „z danych jasno wynika, że ochrona jest większa po podaniu trzeciego preparatu”. Zaznaczył także, że czwarta dawka preparatu może być potrzebna wcześniej niż się spodziewano. „Kiedy zobaczymy rzeczywiste dane, określimy skuteczność trzeciej dawki” - przekazał w wywiadzie dla CNBC. Bourla wcześniej prognozował, że kolejna szczepionka będzie potrzebna 12 miesięcy po podaniu trzeciej, jednak sytuacja się skomplikowała. "W przypadku wariantu Omicron musimy poczekać i ocenić, ponieważ posiadamy bardzo mało informacji. Możemy potrzebować jej szybciej".

Jeśli okaże się to konieczne Pfizer i BioNTech mogą opracować szczepionkę, która jest specjalnie skierowana przeciwko wariantowi Omicron do marca 2022 roku- przekazał na łamach CNBC szef Pfizera.