----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij znajomym:

Coraz trudniej jest znaleźć aptekę w zachodnich i południowych dzielnicach Chicago, chociaż są to obszary o już złych statystykach dotyczących stanu zdrowia mieszkańców. Problem nie ogranicza się tylko do naszego miasta.

Mieszkanka dzielnicy Chatham na południu miasta, 77-letnia Emma Washington musi zażywać 12 różnych lekarstw, aby utrzymać się przy życiu. Najczęściej są to te obniżające wysokie ciśnienie, z którym się zmaga odkąd skończyła 19 lat. Inne leki musi brać ze względu na chore nerki i postępującą cukrzycę.

Kobieta zazwyczaj odwiedza aptekę co najmniej trzy razy w miesiącu. Ze względu na jej ubezpieczenie nie może wykupić wszystkich lekarstw za jednym razem.

Zadanie to było dużo łatwiejsze przed zamknięciem Walgreensa przy 95th Street i King Drive, który znajdował się mniej więcej 10 minut jazdy autobusem CTA od domu 77-latki. Teraz, aby zrealizować receptę musi dojechać dwoma autobusami do apteki przy 86th Street i Cottage Grove Avenue.

Duża część dzielnicy Chatham oraz kilkunastu innych ubogich dzielnic Chicago, głównie na południu i zachodzie miasta, staje się "apteczną pustynią" stwierdza dziennik "Chicago Tribune" przywołujący opinię niektórych ekspertów ds. zdrowia publicznego.

Termin opisuje rejony miasta o ograniczonym dostępie do aptek, zarówno sieciowych, takich jak Walgreens czy CVS, jak i małych, niezależnych. Szpitalne apteki zwykle nie są wliczane do tej liczby, ponieważ obsługują hospitalizowanych pacjentów.

Większość tych dzielnic ma wiele cech wspólnych: ich mieszkańcy to zazwyczaj osoby o niskich dochodach, imigranci i /lub czarnoskórzy i Latynosi.

"Wiele uwagi opinii publicznej skupia się na ubezpieczeniach, ale to za mało" - powiedział Dima Qato, profesor University of Illinois w Chicago, który od lat studiował dostęp obywateli do aptek. "Nawet jeśli leki są przystępne, a apteka nie jest dostępna, to nie są dostępne" - stwierdza.

W badaniu opublikowanym w czasopiśmie medycznym Health Affairs w 2014 r., Qato i inni badacze analizowali dostęp mieszkańców Chicago do aptek w latach 2000-2012. Doszli do wniosku, że w tym okresie liczba aptek była niższa w dzielnicach zamieszkałych przez mniejszości, niż w tych, gdzie większość stanowili biali. Obecnie profesor Qato bierze udział w trzyletnim programie mającym na celu dalsze badania i opracowanie rozwiązań w celu zlikwidowania pustyń aptecznych w mieście.

Ze wstępnych raportów za 2015 r. wynika, że niektórzy mieszkańcy w dzielnicach Chatham, Pullman, South Deering i West Pullman na południu, na dalekim południu i południowym-wschodzie oraz w Chicago Lawn na południowym-zachodzie, do najbliższej apteki mieli co najmniej milę.

Tymczasem wielu chorych, w tym starszych osób, nie posiada samochodów, a ich dostęp do środków transportu publicznego jest niewielki. Tam, gdzie transport jest ograniczony, obszar jest klasyfikowany jako "apteczna pustynia", jeśli nie ma apteki w promieniu pół mili. W przypadku obszarów, na których wielu mieszkańców posiada samochody lub ma dostęp do nich, termin ten używany jest, gdy nie ma apteki w promieniu 1 mili.

W Chicago było około 500 aptek w połowie 2017 roku - wynika z danych stanowych uzyskanych przez "Chicago Tribune".

Rzecznik prasowy Walgreensa, Phil Caruso stwierdził, że prawie 90 procent mieszkańców Chicago mieszka w promieniu mili od jednej z około 120 lokalizacji sklepów sieci na terenie miasta. Walgreeens jest największym dostawcą usług aptecznych w mieście. Pierwszą aptekę uruchomił 116 lat temu na południu miasta. Cztery sklepy zostały zamknięte w Chicago w 2017 r., a jedna apteka została otwarta - powiedział Caruso.

Jeden z trzech zamkniętych w ub. roku Walgreensów znajdował się przy 87th Street i Ashland Avenue w dzielnicy Gresham na południu Chicago. Ten przy 95th Street i King został zamknięty miesiąc wcześniej, w czerwcu ub. roku, a inny przy 95th Street i Halsted Street w sierpniu.

Charakterystyczne czerwone logo "CVS Pharmacy" zostało usunięte ze starej witryny apteki przy Madison Street i Kedzie Avenue w dzielnicy East Garfield Park. Sklep został zamknięty po otwarciu zaledwie kilka lat temu.

Przedstawiciele CVS w wydanym oświadczeniu stwierdzili, że decyzja o zamknięciu została podjęta ze względu na spadającą rentowność apteki. Firma przekazała realizację recept do swojej apteki przy West Chicago Avenue, 2 mile od tej zamkniętej. Pacjentom bez samochodu dotarcie tam zajmie ok. 40 min.

Sieć z siedzibą w stanie Rhode Island, która prowadzi około 80 sklepów w Chicago, zamknęła w zeszłym roku 11 aptek. Rzecznik prasowy Mike DeAngelis stwierdził, że była to "trudna decyzja biznesowa". Zlikwidowane sklepy w Chicago reprezentowały nieco ponad 15 procent z 70, które sieć zdecydowała się zamknąć w całym kraju w 2017 roku.

Eksperci, którzy zajęli się sprawą "aptecznych pustyni" oczekują większego zainteresowania tą sprawą ze strony władz miasta. Wprowadzenia przepisów, które uniemożliwiałaby aptekom zamykanie się w takich rejonach miasta, gdzie dostęp do innych placówek jest ograniczony.

Wprowadzenie usług transportowych, czy dostaw leków do domu to kolejne możliwe rozwiązanie. Eksperci zwracają jednak uwagę, że wiele ubogich rodzin w dzielnicach dotkniętych przestępczością, czy bezdomni, nie może korzystać z przesyłek. 

"Możesz wybrać dowolną dzielnicę zamieszkałą przez mniejszość w Ameryce i sytuacja będzie wyglądać tak samo" - stwierdza profesor Qato zwracając uwagę, że problem "aptecznych pustyni" nie jest ograniczony tylko do Chicago.

W 30 największych miastach problem dotyczył głównie dzielnic zamieszkałych przez czarnoskórych. Jednak Chicago i Los Angeles to dwa miasta, w których trend jest najbardziej rozpowszechniony.

JT