----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

22 października 2025

Udostępnij znajomym:

Aby zmniejszyć deficyt budżetowy miasta, który w przyszłym roku ma sięgnąć niemal 1,2 miliarda dolarów, burmistrz Chicago Brandon Johnson zaproponował wprowadzenie zupełnie nowego podatku – tym razem wymierzonego w firmy prowadzące media społecznościowe. Byłby to pierwszy tego typu podatek w całych Stanach Zjednoczonych.

„Tak jak opodatkowujemy inne uzależniające nałogi, szkodliwe dla zdrowia – jak nikotynę czy tytoń – nadszedł czas, by potraktować w podobny sposób media społecznościowe” – powiedział Johnson, ogłaszając swój plan.

50 centów od użytkownika miesięcznie

Zgodnie z propozycją, każda platforma społecznościowa działająca na terenie Chicago miałaby płacić 50 centów miesięcznie za każdego aktywnego użytkownika, z wyłączeniem pierwszych 100 tysięcy kont. Szacunki urzędników miejskich wskazują, że nowy podatek mógłby przynieść około 31 milionów dolarów rocznie, które trafiłyby na finansowanie miejskich klinik zdrowia psychicznego oraz rozbudowę programów reagowania kryzysowego.

Johnson podkreśla, że jego pomysł ma również wymiar społeczny. „Media społecznościowe mają realny wpływ na zdrowie psychiczne mieszkańców, zwłaszcza młodzieży. Ten podatek nie tylko pomoże zbilansować budżet, ale też wesprze system opieki zdrowotnej w miejscach, gdzie jest najbardziej potrzebny” – argumentował.

Wątpliwości prawne i polityczne

Pomysł burmistrza od razu wzbudził kontrowersje w Radzie Miasta oraz w środowisku prawniczym. Radny Brendan Reilly (42. okręg) podczas wtorkowego posiedzenia komisji budżetowej zapytał: „Skoro mielibyśmy być pierwszym miastem w kraju, które to zrobi, jak pewni jesteśmy, że taki podatek w ogóle jest legalny?”.

Dyrektor budżetu miasta, Annette Guzman, odpowiedziała, że plan jest oparty na istniejącym już podatku rozrywkowym (amusement tax), którym Chicago obejmuje m.in. serwisy streamingowe czy wydarzenia kulturalne. „Po konsultacjach z naszym departamentem prawnym wierzymy, że mamy mocne podstawy, by objąć tym podatkiem również platformy społecznościowe” – powiedziała Guzman.

Nie wszyscy jednak podzielają ten optymizm. Amy Bos, wiceprezes ds. relacji rządowych w organizacji NetChoice, zrzeszającej m.in. Meta i Snapchata, stwierdziła, że projekt „jest niezgody z konstytują już na pierwszy rzut oka”.

„Sąd Najwyższy już w 1983 roku orzekł, że rząd nie może wybiórczo opodatkowywać mediów. Chicago, wskazując konkretną grupę firm medialnych, przekracza tę granicę” – wyjaśniła Bos. Jej zdaniem miasto będzie musiało szukać pieniędzy gdzie indziej, ponieważ podatek nie przetrwa nieuniknionej batalii sądowej.

Burmistrz: „To nowoczesna wersja istniejącego podatku”

Johnson jednak broni swojego pomysłu. „Nie wprowadzałbym tego rozwiązania, gdybym nie był przekonany, że jesteśmy w stanie obronić je przed każdą próbą podważenia. To po prostu modernizacja podatku rozrywkowego, który już obowiązuje” – podkreślił.

Gdyby rada miejska przyjęła propozycję w ramach przyszłorocznego budżetu, nowy podatek mógłby zacząć obowiązywać od 1 stycznia.

„To pokazuje, że Chicago jak zawsze potrafi być liderem” – dodała Annette Guzman, odnosząc się do innowacyjnego charakteru pomysłu.

----- Reklama -----

KD MARKET 2026

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor