Wystarczy kilka sekund: dźwięk powiadomienia z telefonu, klakson samochodu za oknem, ktoś przechodzący obok biurka. Na co dzień nasz mózg zazwyczaj radzi sobie z takimi bodźcami bez większego problemu. Większość z nich jest filtrowana w tle, a uwaga pozostaje skupiona na wykonywanym zadaniu. Nowe badania pokazują jednak, że ten system filtrujący nie działa w sposób ciągły. W rzeczywistości „miga”, tworząc krótkie momenty, w których mózg staje się szczególnie podatny na rozproszenia.
Naukowcy opisują to zjawisko jako swoiste „okno rozproszenia”. Według badań opublikowanych w czasopiśmie PLOS Biology takie okno otwiera się rytmicznie około siedem razy na sekundę. W tych ułamkach sekundy mózg staje się bardziej wrażliwy na bodźce z otoczenia - nawet jeśli próbujemy się na czymś intensywnie skoncentrować.
Odkrycie wpisuje się w coraz popularniejszą w neuronauce koncepcję zwaną rytmiczną teorią uwagi. Zgodnie z nią koncentracja nie przypomina stałego promienia światła, lecz raczej migające światło stroboskopowe. Mózg w krótkich impulsach „skanuje” otoczenie, a następnie na moment rozluźnia skupienie, aby sprawdzić, czy w pobliżu nie pojawiło się coś ważniejszego. Ta elastyczność pozwala nam reagować na nagłe wydarzenia, ale jednocześnie sprawia, że od czasu do czasu jesteśmy podatni na nieistotne rozproszenia.
Aby lepiej zrozumieć, jak działają te rytmiczne „okna”, zespół z University of Rochester przeprowadził eksperyment z udziałem 40 dorosłych osób. Uczestnicy wykonywali zadanie polegające na wykrywaniu bardzo słabo widocznego szarego kółka pojawiającego się na ekranie komputera. Jednocześnie badacze monitorowali aktywność ich mózgu za pomocą EEG, czyli elektroencefalografii, która rejestruje sygnały elektryczne z powierzchni skóry głowy.
Zadanie było celowo utrudnione. W niektórych próbach obok właściwego celu pojawiał się również silny rozpraszacz — jaskrawe pomarańczowe lub niebieskie koło w innym miejscu ekranu. Co istotne, uczestnicy otrzymywali wcześniej wskazówki dotyczące tego, gdzie z dużym prawdopodobieństwem pojawi się zarówno właściwy bodziec, jak i rozpraszający element. Innymi słowy, wiedzieli, gdzie patrzeć i gdzie może pojawić się potencjalne zakłócenie.
Mimo wcześniejszych wskazówek rozpraszacze wyraźnie pogarszały wyniki. Gdy pojawiał się jaskrawy bodziec, badani rzadziej zauważali właściwy cel, a jednocześnie częściej zgłaszali jego obecność, gdy w rzeczywistości go nie było.
Wiedza o tym, gdzie pojawi się rozpraszacz, pomagała w pewnym stopniu go ignorować, ale nie eliminowała problemu całkowicie. Mózg wciąż przechodził przez krótkie momenty zwiększonej podatności na zakłócenia.
Dlaczego uwaga działa falami
Wyniki eksperymentu dobrze pasują do przewidywań rytmicznej teorii uwagi. Zgodnie z nią mózg nieustannie przełącza się między dwoma stanami. W pierwszym z nich - nazywanym stanem próbkowania - uwaga jest silnie skupiona na wybranym miejscu lub zadaniu. W drugim - stanie przesunięcia - mózg na chwilę „otwiera się” na informacje z innych części otoczenia.
Ten drugi stan pełni ważną funkcję. To właśnie dzięki niemu jesteśmy w stanie zauważyć coś istotnego, co dzieje się poza głównym polem uwagi. Problem polega na tym, że w tych krótkich momentach mózg staje się także bardziej podatny na nieistotne bodźce.
Jak zauważają autorzy badania, nawet jeśli takie chwile są niekorzystne z punktu widzenia wykonywanego zadania, pojawiają się one rytmicznie i nie da się ich całkowicie wyeliminować. Innymi słowy, mózg nie może po prostu zdecydować, że pozostanie w pełni skupiony bez przerwy.
Dwa rytmy mózgu kontrolują uwagę
Badacze zauważyli również, że w procesie filtrowania rozproszeń uczestniczą co najmniej dwa różne rytmy aktywności mózgowej.
Pierwszy z nich to tzw. rytm theta, który pojawia się około siedem razy na sekundę. To właśnie on odpowiada za podstawowy cykl koncentracji i otwierania się na nowe informacje. Rytm ten wpływał na wyniki uczestników niezależnie od tego, czy na ekranie pojawiał się rozpraszacz, co sugeruje, że stanowi fundamentalny mechanizm regulujący uwagę.
Drugi ważny rytm to tzw. oscylacje alfa, pojawiające się około dziewięć do dziesięciu razy na sekundę. Ich rola ujawniała się szczególnie wtedy, gdy pojawiał się element rozpraszający.
Najsilniejsze sygnały alfa obserwowano w tylnej części mózgu, w obszarach odpowiedzialnych za przetwarzanie informacji wzrokowych. Co ciekawe, kluczowa nie była sama siła tego sygnału, lecz jego dokładny moment w cyklu. Jeśli rozpraszacz pojawiał się w odpowiedniej fazie rytmu alfa, reakcja mózgu na ten bodziec była wyraźnie słabsza - jakby system wzrokowy zdołał go stłumić, zanim w pełni dotarł do świadomości.
Gdy jednak moment ten był niekorzystny, sygnał rozpraszacza docierał znacznie silniej.
Mózg nie potrafi całkowicie wyłączyć rozproszeń
Odkrycia sugerują, że uwaga nie jest jednym, spójnym mechanizmem, lecz systemem działającym na kilku równoległych poziomach. Rytm theta reguluje podstawowy cykl skupienia i elastyczności, natomiast rytm alfa pełni bardziej wyspecjalizowaną rolę, pomagając blokować konkretne rozpraszające bodźce.
Ponieważ oba rytmy mają zbliżoną częstotliwość, naukowcom wciąż trudno ustalić, jak dokładnie ze sobą współpracują. Jedno z pytań, na które przyszłe badania będą musiały odpowiedzieć, dotyczy tego, czy rytm theta w wyższych obszarach mózgu kontroluje moment otwierania i zamykania „bramki” alfa w układzie wzrokowym.
Jedno jest jednak już jasne: zdolność ignorowania rozproszeń ma biologiczne ograniczenia. Nawet jeśli wiemy, że zaraz pojawi się bodziec odwracający uwagę — i nawet jeśli dokładnie wiemy, gdzie się pojawi — mózg i tak co pewien czas przechodzi przez krótkie momenty podatności, a uwaga to proces pulsujący, działający w rytmie wyznaczanym przez aktywność neuronów.