Podróżując po europejskich miastach, łatwo natknąć się na Amerykanów – i, jak twierdzą eksperci od turystyki, zdradza ich nie tylko akcent. Od sposobu ubierania się, przez głośne rozmowy, po nietypowe nawyki przy stole – Amerykanie wyróżniają się na tle lokalnych mieszkańców i turystów z innych części świata.
Głośni i rozmowni
Mieszkańcy Europy prawdopodobnie usłyszą Amerykanów, zanim ich zobaczą. Rozmowy amerykańskich turystów niosą się po tramwajach, kawiarniach czy pubach, pełne entuzjazmu i żywiołowości. W miejscach, gdzie przyjęty jest raczej stonowany ton, Amerykanie łatwo dominują przestrzeń, choć zwykle nie czynią tego z niegrzeczności, lecz z naturalnej ekspresji. Do tego dochodzi łatwość w nawiązywaniu rozmów. Amerykanie chętnie zagadują nieznajomych, komplementują odwiedzane miejsca i wdają się w small talk tam, gdzie większość Europejczyków zachowałaby milczenie.
Styl rozpoznawalny z daleka
Ubrania także zdradzają ich obecność. Wygoda wygrywa z elegancją, stąd jasne sportowe buty, luźne szorty i T-shirty z logo uczelni lub drużyn sportowych. Dla Europejczyków przywiązanych do neutralnych barw i dopasowanych krojów, takie stroje od razu rzucają się w oczy. Równie charakterystyczny jest sposób noszenia plecaków – wielu Amerykanów zakłada je z przodu, szczególnie w zatłoczonych metrze, co w oczach mieszkańców miast wygląda osobliwie.
Technologia zawsze pod ręką
Amerykanie często są rozpoznawalni po przywiązaniu do gadżetów. Apple Watche, smartfony z włączonym roamingiem czy GoPro przypięte do pasków to niemal obowiązkowy element ich wycieczek. Ich styl zwiedzania przypomina wyścig – z dużymi aparatami i selfie stickami przemieszczają się od jednej atrakcji do drugiej, starając się uchwycić każdy moment.
Spacer po mieście w amerykańskim stylu
To, co bywa dla mieszkańców szczególnie irytujące, to tempo i sposób poruszania się turystów zza oceanu. Amerykańśkie grupy turystyczne spacerują szeroko - po kilka osób obok siebie, powoli, spowalniając ruch i skutecznie blokując przejścia. Podczas zorganizowanych wycieczek skupiają się na przewodniku z flagą, co potrafi doprowadzić do zatorów na ulicach.
Cena ma znaczenie
Amerykanie mają szczególną skłonność do pytania o wartość materialną wszystkiego, co widzą. Sarah Davies wspominała wizytę w Watykanie, kiedy młody turysta zza oceanu, chcąc chyba zaimponować swojej dziewczynie, wciąż dopytywał: „Ile to jest warte?”. Dla Europejczyków takie pytania brzmią co najmniej osobliwie – zwłaszcza w miejscu, gdzie freski Michała Anioła stanowią bezcenny skarb kultury. Jak zauważyła Davies: „Jesteśmy w Watykanie, to namalował Michał Anioł. Tego nie da się kupić, więc po co pytać?”
W pułapce turystycznych szlaków
Europejczycy zauważają też, że Amerykanie rzadko zapuszczają się poza główne trakty turystyczne. Częściej wybierają restauracje w samym centrum, w sąsiedztwie największych atrakcji, gdzie przesiadują tłumy innych turystów z USA. Jak mówi Davies, wielu z nich czuje się niepewnie w lokalnych knajpkach, więc wybiera miejsca „bezpieczne”, choć w konsekwencji często za nie przepłaca.
Kolacja o nietypowej porze
Różnice widać też przy stole. Podczas gdy w Europie kucharze dopiero przygotowują się do wieczornej obsługi, Amerykanie już o 18:00 siadają do obiadu. Proszą o wodę z lodem, próbują modyfikować dania według własnych upodobań – na przykład zamawiać bez sera – a później dziwią się, że dolewka kosztuje dodatkowo. Jak podkreśla Jiayi Wang, wystarczy jedno zamówienie, by obsługa szybko domyśliła się, z kim ma do czynienia.
Z drugiej strony, właściciele restauracji doceniają amerykańskich klientów za hojność. Choć w Europie napiwki są niższe, Amerykanie chętnie zostawiają nawet 20 procent, nie oczekując przy tym wyjątkowej obsługi.
Plastik w portfelu
Jeśli rachunek trzeba zapłacić, Amerykanie niemal odruchowo sięgają po kartę kredytową – niezależnie od tego, jak drobna jest suma. Kiedy trafiają do lokalu działającego wyłącznie na gotówkę, ich zdziwione miny zdradzają więcej niż sam akcent.
Napiwki, napiwki i jeszcze raz napiwki
Kelnerzy w Europie często wspominają z uśmiechem amerykańskich klientów. Ci bowiem zostawiają napiwki nawet wtedy, gdy obsługa nie różni się niczym szczególnym. Dwadzieścia procent wartości rachunku nie jest rzadkością, a przy tym Amerykanie rzadko narzekają – wręcz przeciwnie, potrafią entuzjastycznie zachwycać się każdym podanym daniem.
Poczucie więzi i ciekawość
Cechą charakterystyczną dla amerykańskich turystów jest także duma z pochodzenia. W rozmowach lubią podkreślać swoje więzi z odwiedzanym miejscem – niezależnie od tego, czy są to irlandzkie, włoskie czy niemieckie korzenie. Jak zauważa Davies: „Nikt nie jest po prostu Amerykaninem. Każdy jest irlandzkim, włoskim albo niemieckim Amerykaninem.”
Zwiedzanie w ekspresowym tempie
Styl podróżowania Amerykanów można określić jednym słowem – pośpiech. Z aparatami, GoPro i kijkami do selfie przemieszczają się od jednej atrakcji do drugiej, chcąc zobaczyć i udokumentować jak najwięcej w jak najkrótszym czasie. Dla lokalnych mieszkańców, którzy niespiesznie spacerują po ulicach, różnica jest uderzająca – tam, gdzie Europejczyk idzie na spokojny spacer, Amerykanin dosłownie ściga się z czasem.
Między sympatią a irytacją
Europejczycy często narzekają, że amerykańskie grupy turystyczne spacerują szeroko, powoli i blokują ulice, nie bacząc na mijających ich mieszkańców spieszących do pracy. Jednocześnie, gdy ruszają od jednej atrakcji do drugiej, ich zwiedzanie przypomina wyścig - szybkie tempo, aparaty i selfie-stick w dłoni, chęć zobaczenia jak najwięcej w jak najkrótszym czasie. Do tego dochodzą nawyki przy stole – wczesne kolacje, woda z lodem, karty kredytowe zamiast gotówki i wysokie napiwki, które w oczach mieszkańców wydają się przesadzone. Mimo tych różnic i czasem uciążliwych zachowań, Amerykanie są jednak odbierani jako goście otwarci, serdeczni i bezpośredni. Właśnie ta autentyczność i entuzjazm sprawiają, że w wielu miejscach witani są z sympatią, nawet jeśli czasem trudno ich nie zauważyć.
na podst. www.the-independent.com