----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij znajomym:

Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych nie zajął się zakazem używania półautomatycznej broni i tej z magazynkami o dużej pojemności wprowadzonym w Highland Park, miasteczku położonym na północ od Chicago. Podobna broń szturmowa typu wojskowego została użyta w ataku terrorystycznym w kalifornijskim San Bernardino. Po tych tragicznych wydarzeniach ludzie w całym kraju zaczęli kupować broń.

Sąd Najwyższy USA nie podał konkretnego powodu swojej decyzji o odrzuceniu apelacji, ale tylko dwóch sędziów z dziewięcioosobowego składu opowiedziało się za rozpatrzeniem sprawy. To sędziowie: Clarence Thomas i Antonin Scalia. Ich zadaniem większość składu unika orzekania w sprawach dotyczących zakazów posiadania broni, tym samym spychając "drugą poprawkę do konstytucji do prawa drugiej klasy". Druga poprawka gwarantuje Amerykanom prawo do posiadania broni.

Podtrzymanie zakazu używania broni szturmowej typu wojskowego w Highland Park w praktyce jest wysłaniem sygnału, że Sąd Najwyższy USA nie będzie zajmował się podobnymi sprawami z innych miast. Jest to spore zwycięstwo wszystkich, którzy domagają się zaostrzenia przepisów sprzedaży broni w USA.

Zakaz używania półautomatycznych pistoletów i karabinów w Highland Park uchwalono w 2013 roku. Dotyczy on karabinów AK-47, AR-15 i Uzi, które były używane w ostatnich masowych strzelaninach. Restrykcje został wprowadzone w reakcji na masakrę w szkole podstawowej Sandy Hook w Newtown w stanie Connecticut, gdzie szaleniec zastrzelił 26 osób, w tym 20 uczniów. Ten sam rodzaj broni został użyty w ostatnim ataku terrorystycznym w San Bernardino w Kalifornii, gdzie muzułmańskie małżeństwo zabiło 14 osób i raniło kolejnych 21. Podobną broń wykorzystał James Holmes w strzelaninie w kinie w Aurorze w stanie Kolorado, zabijając 12 osób w 2012 roku.

Pozew przeciwko zakazowi i miastu Highland Park złożyło do sądu Krajowe Stowarzyszenie Strzeleckie (NRA) i działacz partii republikańskiej Arie Friedman, z zawodu pediatra. Twierdzi on, że wprowadzony w 2013 roku zakaz jest niezgodny z konstytucją. Doktor posiada m.in  półautomatyczny karabin Smith & Wesson M & P. W apelacji skierowanej do Sądu Najwyższego USA Friedman stwierdził, że prawo powinno mu zezwalać na użycie karabinu półautomatycznego Smith & Wesson M & P 15 do obrony swojego domu i rodziny, kiedy będzie taka potrzeba. Jego adwokat, David Thompson, w pisemnym oświadczeniu po decyzji Sądu Najwyższego USA stwierdził: "Jesteśmy ponownie zawiedzeni tym, że sąd odmówił przeglądu zakazu, który dotyczy najpopularniejszego typu broni palnej w Ameryce, używanego do poprawy bezpieczeństwa".

Kalifornia, Connecticut, Hawaje, Maryland, Massachusetts, New Jersey, Nowy Jork i Dystrykt Kolumbia mają podobne jak Highland Park zakazy używania na ich terenie broni szturmowej typu wojskowego. W Illinois miasteczko jest niemal osamotnione, bo stanowa legislatura zablokowała lokalne władze przed wprowadzaniem podobnych restrykcji w przyszłości.

W czerwcu 2010 roku Sąd Najwyższy USA uznał za niezgodny z konstytucją obowiązujący od 28 lat zakaz posiadania broni palnej w Chicago, argumentując, że prawo "do posiadania i noszenia broni", wynikające z drugiej poprawki do konstytucji, dotyczy całego kraju.

Sprawę wygrał Otis McDonald z dzielnicy Morgan Park na południowym-zachodzie Chicago. Podobnie jak wielu innych mieszkańców tej części miasta, padł ofiarą przestępstwa kryminalnego. McDonald twierdził, powołując się na drugą poprawkę konstytucji, że gdyby miał broń, mógłby lepiej bronić się przed uzbrojonymi – mimo zakazu – bandytami.

Argumentował, że skoro Sąd Najwyższy USA uznał w 2008 roku za niezgodny z konstytucją zakaz posiadania broni w stołecznym Dystrykcie Kolumbii, powinien rozciągnąć to orzeczenie na inne miasta. Sąd Najwyższy orzekł na korzyść McDonalda znosząc zakaz posiadania broni palnej na terenie całego Chicago. Trzy lata od tego orzeczenia stanowy Kongres uchwalił prawo o noszeniu broni przy sobie. Illinois przyjęło przepisy jako ostatni stan w całym kraju.

Ostatni nagły wzrost sprzedaży broni w całym kraju to reakcja ludzi nie tylko na strzelaninę w ośrodku pomocy niepełnosprawnym w San Bernardino. Jeszcze przed tym atakiem terrorystycznym, przeprowadzonym 2 grudnia, w Czarny Piątek po Thanksgiving pobito rekord sprzedaży broni w jednym dniu. FBI poinformowało, że 27 listopada sprawdzono przeszłość kryminalną, co jest warunkiem nabycia broni, 185,345 osobom. To wzrost o 5 procent w porównaniu do Czarnego Piątku w 2014 roku. Poprzedni rekord wynosił 177,170, padł 21 grudnia 2012 roku i był reakcją na masakrę w szkole Sandy Hook w Connecticut. Po takich masowych strzelaninach politycy, głównie demokraci, apelują o restrykcje w dostępie do broni, a ludzie korzystają z prawa. 

Lobbysta związany z Krajowym Zrzeszeniem Strzeleckim (NRA), Todd Vandermyde, uważa, że jest to naturalny trend, bo ludzie chcą mieć szansę na obronę w przypadku ataku uzbrojonych przestępców.

Jego zdaniem broń jest po to, aby można bronić się przed kryminalistami – nawet w kościołach. Przypomniał sprawę Mary Shepard, która została dotkliwie pobita w 2009 roku w kościele w Union County na południu Illinois. Shepard miała broń, ale nie mogła jej nosić przy sobie, gdyż wówczas było to w Illinois zakazane. Kobieta złożyła pozew przeciwko stanowi, który był wiodący przy zmianie przepisów w 2013 roku.

Podobnych przykładów – jak powiedział Todd Vandermyde – w całym Illinois jest wiele. Ludzie, którzy mają pozwolenia na noszenie broni, mogą się obronić, a nawet uratować życie komuś innemu. Tak było w przypadku kierowcy Ubera, który 18 kwietnia postrzelił uzbrojonego mężczyznę, gdy ten ostrzelał ludzi stojących na chodniku w dzielnicy Logan Square w Chicago. Prokurator uznał, że kierowca użył broni w samoobronie i obronie innych ludzi.

„Większość posiadaczy broni to ludzie respektujący literę prawa – przekonuje lobbysta NRA – "To nie jest Dziki Zachód, jak twierdzą niektórzy politycy".

JT