W nocy z soboty na niedzielę Rosja kontynuowała atak na Ukrainę. Pod ostrzałem znalazły się największe miasta – Kijów i położony na wschodzie kraju Charków. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przekazał, że ostatnia noc była brutalna, ostrzeliwano infrastrukturę cywilną i samych cywili. Celem Rosjan nie były już tylko i wyłącznie bazy i magazyny wojskowe. W Kijowie było w nocy z soboty na niedzielę kilka starć, ale teraz siły ukraińskie w pełni kontrolują sytuację w mieście – poinformowała agencja Ukrinform, powołując się na wiceszefa kijowskiej rady miejskiej Mykołę Poworoznika.
Lekkie pojazdy rosyjskiego wroga wdarły się do Charkowa, w tym do centrum miasta - przekazał szef charkowskiej administracji obwodowej Ołeh Syniehubow, ale jednocześnie zapewnił, że siły ukraińskie cały czas prowadzą w tym mieście zacięte walki. Gorzej sytuacja wygląda w miejscowości Nowa Kachowka w obwodzie chersońskim na południu Ukrainy. Jest całkowicie pod kontrolą rosyjskich wojsk, a z budynków administracji publicznej zdjęto ukraińskie flagi. Na zachodzie Ukriany w rejonie polskiej granicy do chwili obecnej jest spokojnie - Mer Lwowa Andrij Sadowy mówił w rozmowie z reporterem TVN24, że do miasta nie dotarli rosyjscy żołnierze, ale regularnie zatrzymywani są dywersanci. Sztab prezydenta Zełenskiego twierdzi, że Rosjanie zaczęli przejmować małe miasta i miejscowości. Duże miasta, w tym stolica kraju w dalszym ciągu są pod kontrolą służb ukraińskich. Od niedzielnego poranka w internecie publikowane są filmiki pokazujące jak rosyjscy żołnierze okradają ukraińskie banki i supermarkety.
Rosyjscy żołnierze nie chcą walczyć
Ukraińska strona twierdzi, że u Rosjan coraz częściej dochodzi do przypadków dezercji, odmowy udziału w walkach przeciwko Ukrainie i oddawania się w niewolę. W rosyjskim Biełgorodzie przy granicy z Ukrainą 5 tys. żołnierzy kontraktowych zbuntowało się przeciwko udziałowi w działaniach zbrojnych na Ukrainie. Oficjalnie swoją odmowę udziału w walkach na Ukrainie argumentują tym, że nie jest to przewidziane w ich kontraktach
Rośnie liczba ofiar, rośnie liczba jeńców
Attache wojskowy przy ambasadzie Ukrainy w Waszyngtonie, generał Borys Kremenecki powiedział, że Ukraina wzięła około 200 rosyjskich jeńców.
„Cześć z wziętych do niewoli żołnierzy rosyjskich ma dopiero 19 lat, niektórzy z nich w ogóle nie przeszli szkolenia, byli źle wyposażeni. Mają dostęp do jedzenia i picia, są traktowani zgodnie z międzynarodowym prawem humanitarnym”. Dzisiaj w rejonie miasta Sumy lokalni mieszkańcy pojmali obsługę rosyjskiego czołgu, który stał z powodu braku paliwa. Związali najeźdźców i zawieźli na posterunek wojskowy. Od piątku Ukraińcy publikują w mediach społecznościowych nagrania z pojmanymi Rosjanami. Część z nich przyznaje, że nie wiedziała o tym, że zostaną skierowani na wojnę. Większość twierdzi, że dowództwo zapewniało armię o rutynowych manewrach wojskowych. Według niepotwierdzonych informacji dotychczas Rosja straciła około 4300 żołnierzy i 146 czołgów. Ukraiński rząd apeluje do Czerwonego Krzyża o wywożenia z Ukrainy ciał rosyjskich żołnierzy i przewożenie ich do Rosji.
Ukraińcy uciekają głównie do Polski
Od czwartku, czyli dnia w którym rozpoczęła się agresja Rosji na Ukrainę, do niedzielnego poranka podkarpackie przejścia graniczne z Ukrainą przekroczyło prawie 90 tys. osób. Ostatniej doby było to ok. 36 tys. uchodźców – powiedział PAP w niedzielę rzecznik prasowy Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej ppor. Piotr Zakielarz. Łącznie przez wszystkie przejścia przeszło ich niemal 200 tysięcy – także od czwartku. W Polsce przy przejściach granicznych powstały punkty recepcyjne, w których przyjmowani są imigranci. Mają tam zapewnione wyżywienie i pomoc psychologa. Imigranci nie musza posiadać wiz wjazdowych.
Na chwilę obecną plan Putina się nie powiódł
Amerykański senator Marco Rubio ocenił, że plan inwazji Putina na Ukrainę nie powiódł się. "Wiemy, jaki był plan agresji na Ukrainę prezydenta Rosji Władimira Putina - przewaga w powietrzu w ciągu 12 godzin, zniszczenie ukraińskiej armii w 36 godzin, otoczenie Kijowa w 48 godzin, zainstalowanie własnego reżimu w 72 godziny - nic z tego się nie powiodło" - napisał na Twitterze. Niektórzy eksperci domyślają się, że rosyjsko-ukraińska wojna miała zakończyć się dzisiaj – w niedzielę 27 lutego. To na ten dzień przypada „dzień sił operacji specjalnych”. Putin ustanowił go w 2015 r. po aneksji Krymu. Wiedząc, że Kreml ma obsesję na punkcie dat i numerologii, nie mam wątpliwości, że dla symboliki zamierzali zakończyć wojnę do dzisiaj i świętować ją z rozmachem — napisała na Twitterze Kira Yarmysz, współpracowniczka rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego.
Będą rozmowy dwustronne?
Kreml przekazał, że rosyjska delegacja przybyła na Białoruś na rozmowy z Ukrainą, które nie były jednak oficjalnie zaplanowane. Wołodymyr Zełenski odpowiedział w niedzielę rano, że Ukraina nie może negocjować z Rosją na Białorusi, skoro kraj ten jest używany do ataku na Ukrainę. Swoją gotowość do organizacji podobnego spotkania zgłosiły już m.in. władze Węgier. Prezydent Zełenski nie odniósł się jeszcze do tej propozycji.

Protestujący przeciwko wojnie w Ukrainie mieszkańcy Nowego Jorku
foto: Kate Godowski/Pexels
Zapowiedź sankcji, chodzi o SWIFT
W nocy z soboty na niedzielę największe zachodnie państwa we wspólnym komunikacie zapowiedziały nałożenie kolejnych sankcji na Rosję. Przywódcy koniec końców porozumieli się w sprawie zablokowania dostępu do systemu wymiany informacji finansowych SWIFT dla części rosyjskich banków. W niedzielę Kanclerz Niemiec powiedział, że SWIFT zostanie wyłączony wszystkim bankom Federacji Rosyjskiej. Chciały tego także rządy Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Stowarzyszenie na rzecz Światowej Międzybankowej Telekomunikacji Finansowej, które zarządza systemem SWIFT, ogłosiło, że zastosuje się do wezwania zachodnich państw i wyłączy z systemu część rosyjskich banków. Ten rodzaj sankcji jest nazywany przez ekspert atomowym uderzeniem w Kreml, bo SWIFT to dominujący na świecie globalny system płatności międzybankowych, z którego korzystają banki, firmy, giełdy i przedsiębiorcy. Wyłączenie systemu na terenie Rosji może także spowodować utrudnienia w eksporcie gazu i węgla, bo Rosja przynajmniej teoretycznie nie mogłaby przyjmować płatności za surowce energetyczne. Ekonomiści są zgodni, że te sankcje mogą być pierwszymi, który rosyjski budżet boleśnie odczuje.
fk