Nawet piłkarskie mistrzostwa świata nie odwróciły spadku liczby zagranicznych gości odwiedzających Stany Zjednoczone. Hotele w miastach gospodarzy skorzystały na turnieju, ale w skali kraju branża nadal traci klientów. Przyczyną są zarówno koszty podróży i formalności, jak i pogarszający się wizerunek USA wśród części zagranicznych turystów.
Według Tourism Economics od stycznia do sierpnia liczba przyjazdów do USA z krajów innych niż Kanada i Meksyk zmniejszyła się o 5,8 procent w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku. To istotne rozróżnienie, ponieważ statystyki określane po angielsku jako „overseas” nie obejmują dwóch sąsiadów Stanów Zjednoczonych. Również w tej grupie sytuacja jest nierówna. Przyjazdy z Europy Zachodniej spadły o 8,8 procent, natomiast z Ameryki Południowej wzrosły o 3,8 procent.
Mundial pomógł, ale nie wystarczył
Mistrzostwa świata przyniosły wymierne korzyści hotelom. Tourism Economics szacuje, że w amerykańskich miastach gospodarzy turniej wygenerował około 634 milionów dolarów dodatkowych przychodów z noclegów w dniach meczów i w ich pobliżu. Podczas spotkań przychody hoteli były o ponad jedną trzecią wyższe niż rok wcześniej, głównie dzięki droższym pokojom.
Jednocześnie w czerwcu i lipcu przyjazdy z krajów uczestniczących w mundialu zmniejszyły się o 1,1 procent. Z pozostałych państw objętych analizą spadły o 8,9 procent. Turniej wyraźnie złagodził więc osłabienie ruchu turystycznego, lecz nie zdołał go odwrócić.
Koszty, formalności i polityka
Przedstawiciele branży wskazują na kilka nakładających się przyczyn. Należą do nich drogie bilety lotnicze, długie oczekiwanie na rozmowy wizowe, zaostrzenie polityki imigracyjnej oraz ograniczenia wjazdu dotyczące niektórych państw. Dla osoby wybierającej miejsce wakacji oznacza to więcej wydatków i niepewności, zanim jeszcze zarezerwuje hotel.
W przypadku Kanady dochodzi sprzeciw wobec amerykańskich ceł i wypowiedzi o przyłączeniu tego kraju do USA. Rezygnacja z wyjazdu bywa więc także decyzją polityczną. Jej skutki odczuwają zarówno popularne ośrodki wypoczynkowe, jak i miejscowości przy granicy, wcześniej korzystające z regularnych wizyt sąsiadów.
Spór o koszty zwiedzania trafił także do sądu. Firma Across Arizona Tours z Phoenix, organizująca wycieczki do Wielkiego Kanionu, pozwała 28 września władze federalne za wprowadzenie wyższych opłat dla zagranicznych gości. Od stycznia osoby w wieku co najmniej 16 lat mieszkające poza USA płacą w 11 popularnych parkach narodowych dodatkowo 100 dolarów od osoby, ponad standardową opłatę za wstęp, chyba że obejmuje je odpowiedni karnet roczny. Firma twierdzi, że dopłaty odstraszają klientów i ograniczają jej przychody, a administracja wprowadziła je bez upoważnienia Kongresu. Władze bronią podwyżek, argumentując, że mieszkańcy USA już finansują parki poprzez podatki, natomiast zagraniczni turyści powinni wnosić większy wkład w ich utrzymanie.
Miliardy, które mogły trafić do USA
Tourism Economics szacuje, że w latach 2025–2026 USA uzyskają łącznie o 39,6 miliarda dolarów mniej z wydatków zagranicznych gości, niż gdyby utrzymały swój udział w światowym rynku podróży z 2024 roku. To szacunek utraconych możliwości zarobku, a nie prosty spadek wpływów o taką kwotę względem poprzedniego roku.
Mniejsza liczba odwiedzających oznacza mniej pieniędzy dla hoteli, restauracji, sklepów i lokalnych atrakcji. Skutki mogą sięgać dalej, wpływając na zamówienia u dostawców, godziny pracy personelu oraz dochody samorządów z podatków. Zagraniczny turysta zostawia pieniądze w wielu miejscach, dlatego jego nieobecność odczuwa więcej niż jedna branża.
Nie wszystkie kierunki tracą. Jeśli chodzi o Meksyk, w 2025 roku nie było spadku. Przyjazdy wzrosły o 6,4 procent względem 2024 roku, a w pierwszym półroczu 2026 roku o kolejne 14,6 procent względem pierwszego półrocza 2025 roku. Meksyk jest więc wyjątkiem od ogólnego trendu.
Ta różnica pomaga części regionów, ale nie rozwiązują problemów miejsc uzależnionych od gości z Kanady i Europy.
Na początku września przedstawiciele największych firm turystycznych rozmawiali w Białym Domu o sposobach odbudowy ruchu. Branża chce zwiększyć liczbę zagranicznych gości do 100 milionów rocznie, wobec około 68 milionów w 2025 roku. Tegoroczne wyniki pokazują jednak, że osiągnięcie tego celu wymaga czegoś więcej niż organizacji wielkiego wydarzenia sportowego.