----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

05 października 2026

Udostępnij znajomym:

Więcej mieszkań w budynkach wielorodzinnych, mniej przestrzeni zajmowanej przez samochody i domy produkujące znaczną część własnej energii — tak przyszłość amerykańskiego mieszkalnictwa widzą architekci, z którymi rozmawiał „Newsweek”. Ich zdaniem rosnące koszty budowy, niedobór dostępnych mieszkań oraz zmiany klimatu będą stopniowo zmieniać zarówno same budynki, jak i całe dzielnice.

Okazją do tych prognoz jest Światowy Dzień Architektury, obchodzony w pierwszy poniedziałek października, który w 2026 roku przypada 5 października. Tegoroczne hasło przypomina, że mieszkanie jest prawem człowieka, i wzywa do zwiększenia jego dostępności („Mieszkanie to prawo człowieka. Zbuduj je”). Według raportu ONZ z 2026 roku około 3,4 miliarda ludzi na świecie nie ma dostępu do bezpiecznego, odpowiedniego miejsca do życia.

Architekci podkreślają, że rozwiązanie tego problemu będzie wymagało czegoś więcej niż budowy kolejnych osiedli według dotychczasowych zasad.

Więcej mieszkań, mniejsze działki

W listopadzie ubiegłego roku odnotowano, że prawie połowa (45%) z 8,2 miliarda ludzi na świecie mieszka w miastach, a według ONZ do 2050 roku dwie trzecie globalnego wzrostu populacji ma przypadać na miasta.

Jedną z najważniejszych zmian ma być wzrost znaczenia budownictwa wielorodzinnego. James Saisakorn, partner w pracowni The Turett Collaborative, uważa, że opieranie rozwoju mieszkalnictwa na domach jednorodzinnych stojących na osobnych działkach jest na dłuższą metę nie do utrzymania. Jego zdaniem zwiększenie gęstości zabudowy będzie do 2050 roku niezbędne zarówno do ograniczenia kryzysu mieszkaniowego, jak i ochrony zasobów naturalnych.

Podobnie ocenia sytuację Miles Smith, architekt związany z firmą Graphisoft. Przewiduje dalszy rozwój dzielnic łączących mieszkania, sklepy i usługi, które pozwalają pomieścić więcej mieszkańców na ograniczonej powierzchni. Wolnostojące domy jednorodzinne mogą natomiast stawać się coraz trudniej dostępne w niektórych regionach ze względu na ceny gruntów, koszty budowy i niedobór wykwalifikowanych pracowników.

Nie oznacza to jednak, że przedmieścia muszą zostać zastąpione wieżowcami. Clara Wineberg z Perkins Eastman spodziewa się powrotu do mniejszych domów, zabudowy szeregowej i niewielkich budynków wielorodzinnych. To tak zwane „missing middle” — rodzaje zabudowy mieszczące się pomiędzy wolnostojącym domem a dużym kompleksem mieszkaniowym.

Takie rozwiązania mogą zwiększać liczbę mieszkań, zachowując bardziej kameralny charakter okolicy. Mniejsze działki oznaczają też niższy koszt zakupu nieruchomości. Zamiast dużego prywatnego ogrodu przy każdym domu mieszkańcy mogliby korzystać ze wspólnych terenów zielonych i miejsc spotkań.

Wineberg zwraca uwagę, że większa liczba mieszkańców może również poszerzyć bazę podatkową samorządów i stworzyć możliwości finansowania kolejnych inwestycji. Efektem miałyby być dzielnice bardziej dostępne cenowo, lepiej połączone i sprzyjające kontaktom sąsiedzkim.

Ben Wan z RODE Architects podkreśla jednak, że potrzebne są zmiany przepisów zagospodarowania przestrzennego, pozwalające na gęstszą zabudowę oraz łączenie różnych funkcji w jednej okolicy. Takie reformy już zachodzą, ale nierównomiernie. Jego zdaniem miejscowości, które wcześniej się na nie zdecydują, w przyszłości mogą zyskać bardziej tętniące życiem społeczności.

Domy przygotowane na upały i ulewy

Przyszłe budynki będą musiały sprostać także trudniejszym warunkom pogodowym. Daniel Baumann z pracowni Henning Larsen przewiduje, że do 2050 roku mieszkania powinny być lepiej przygotowane na gorętsze lata, intensywniejsze opady i powodzie, a jednocześnie zużywać znacznie mniej energii oraz wody.

Scott Specht, współzałożyciel Specht Novak, uważa, że właśnie sposób pozyskiwania i wykorzystywania energii będzie jednym z obszarów największych zmian. Pompy ciepła i lepsze okna już wpływają na efektywność budynków. W przyszłości wiele domów może samodzielnie wytwarzać i magazynować znaczną część potrzebnego prądu, korzystając z sieci przede wszystkim jako dodatkowego zabezpieczenia.

Znaczenie ma również sam projekt. Odpowiednie ustawienie budynku względem słońca, zacienienie, izolacja i wykorzystanie naturalnego światła mogą ograniczać zapotrzebowanie na ogrzewanie oraz klimatyzację. Zielone dachy mogą pomagać w chłodzeniu budynków, a dobór materiałów wpływać na ilość gromadzonego ciepła.

Saisakorn spodziewa się większego wykorzystania drewna klejonego krzyżowo, znanego jako CLT. Powstaje ono z warstw drewna łączonych pod kątem prostym, tworzących mocne elementy konstrukcyjne, które można szybko montować. Architekt wskazuje na jego niższy ślad węglowy w porównaniu z tradycyjnym betonem i widzi w nim obiecujący materiał dla przyszłego budownictwa mieszkaniowego.

Zmiany mogą obejmować również całe dzielnice. Baumann przewiduje, że mieszkania, transport, dostawy energii i odporność na skutki zmian klimatu będą coraz częściej planowane jako jeden system. Przywołuje przykład Utah City, gdzie rozwijana sieć energetyczna umożliwia dzielenie się ciepłem między budynkami i ma wykorzystywać ciepło odpadowe z pobliskiego przemysłu.

Mniej parkingów, więcej wspólnej przestrzeni

Architekci spodziewają się także stopniowego odchodzenia od projektowania osiedli przede wszystkim z myślą o samochodach. Wineberg uważa, że rozwój pojazdów autonomicznych może zwiększyć samodzielność seniorów i osób mających trudności z poruszaniem się. Gdyby jednocześnie upowszechnił się model korzystania ze wspólnych aut zamawianych na żądanie, mieszkańcy mogliby rzadziej potrzebować własnych pojazdów. To z kolei pozwoliłoby ograniczyć powierzchnię przeznaczaną na prywatne garaże i parkingi, pozostawiając więcej miejsca na zieleń i przestrzenie wspólne.

Jeśli mieszkańcy będą mniej zależni od własnego samochodu, część terenów zajmowanych obecnie przez podjazdy, garaże i parkingi będzie można przeznaczyć na parki, ulice przyjazne pieszym oraz miejsca spotkań.

Saisakorn wskazuje na znaczenie budowy mieszkań w pobliżu istniejących i rozbudowywanych sieci transportu publicznego. Wan dodaje, że połączenie takich rozwiązań z usługami współdzielenia samochodów mogłoby ograniczyć potrzebę tworzenia rozległych parkingów i kosztownych garaży.

Przyszłość mieszkalnictwa ma jednak dotyczyć nie tylko sprawniejszego wykorzystania przestrzeni. Max Berger z Fogarty Finger Architecture i MSB Architecture podkreśla, że celem powinno być tworzenie lepszych społeczności, a nie wyłącznie większej liczby tańszych mieszkań.

W budynkach wielorodzinnych częściej mogą pojawiać się wspólne tarasy na dachach, ogrody, pomieszczenia do pracy i nauki, siłownie oraz miejsca spotkań. Smith porównuje taki model do współczesnej wersji klubu rekreacyjnego dostępnego dla mieszkańców budynku.

Większą rolę ma odgrywać również elastyczność mieszkań. Powinny one łatwiej odpowiadać na potrzeby osób pracujących z domu, rodzin wielopokoleniowych oraz mieszkańców, których sprawność zmienia się z wiekiem. Zmiana sytuacji życiowej nie musiałaby wówczas za każdym razem oznaczać kosztownego remontu.

Jak podkreśla Berger, większa gęstość zabudowy nie powinna odbywać się kosztem jakości życia. Rozwój technologii i metod budowlanych ma sprawić, że dobrze zaprojektowane mieszkanie stanie się standardem dostępnym dla większej liczby osób.

----- Reklama -----

POLONER 950 X 300

----- Reklama -----

POLONER 950 X 300

----- Reklama -----

SOBCZAK MEDICARE 2026 300 X 600 wersja 1

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor