----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

14 maja 2026

Udostępnij znajomym:

Biały Dom chce czasowo zawiesić federalny podatek od benzyny, argumentując, że da to szybką ulgę w czasie kolejnego kryzysu energetycznego wywołanego konfliktem z Iranem. Czy to najlepsze rozwiązanie?

Jeszcze kilka lat temu, podczas kryzysu paliwowego spowodowanego atakiem Rosji na Ukrainę, wielu republikanów przekonywało, że zawieszenie federalnego podatku od benzyny to polityczny teatr i ekonomiczny błąd. Dziś, gdy ceny paliw ponownie rosną, popierają niemal identyczny pomysł obecnej administracji.

Federalny podatek od benzyny wynosi obecnie około 18 centów za galon. Do tego dochodzą podatki stanowe, które różnią się w zależności od miejsca. Pieniądze z federalnej opłaty trafiają głównie do Highway Trust Fund — funduszu finansującego budowę i utrzymanie dróg oraz transport publiczny. Według szacunków pięciomiesięczne zawieszenie podatku oznaczałoby ubytek około 17 miliardów dolarów wpływów.

Administracja Trumpa przekonuje jednak, że sytuacja jest wyjątkowa. Oprócz propozycji zawieszenia podatku rząd ogłosił również uwolnienie kolejnych rezerw ropy naftowej oraz złagodzenie części regulacji dotyczących transportu paliw i dodatków etanolowych.

Pomysł szybko zyskał poparcie republikanów. Senator Josh Hawley zapowiedział projekt ustawy w tej sprawie, a podobne działania w Izbie Reprezentantów ogłosiła republikańska kongreswoman Anna Paulina Luna. Do głosów poparcia dołączyli również niektórzy demokraci, którzy już wcześniej proponowali podobne rozwiązania.

Ten sam pomysł, inne reakcje

Obecna debata przypomina wydarzenia z 2022 roku, gdy ceny paliw gwałtownie wzrosły po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Wtedy prezydent Biden apelował o trzymiesięczne zawieszenie podatku w okresie wakacyjnym. Propozycja miała przynieść kierowcom szybką ulgę, ale ostatecznie nie zdobyła wystarczającego poparcia w Kongresie.

Republikanie niemal jednogłośnie odrzucili wtedy ten pomysł. Wielu polityków GOP określało go jako „sztuczkę”, chwilowy polityczny trik lub plasterek opatrunkowy, który nie rozwiązuje prawdziwych problemów rynku paliwowego. Krytycy ostrzegali wtedy także, że zawieszenie podatku może zwiększyć inflację i pogłębić problemy budżetowe związane z finansowaniem infrastruktury drogowej.

Jednym z najostrzejszych krytyków był obecny zwolennik zawieszenia podatku, senator Josh Hawley z Partii Republikańskiej. W 2022 roku nazwał propozycję Bidena „jednym z najgłupszych pomysłów”, jakie słyszał, i przekonywał, że źródłem problemu jest polityka energetyczna demokratów oraz ograniczenia nakładane na przemysł paliwowy.

Równie sceptyczny był obecny lider republikańskiej większości w Senacie John Thune. W wywiadzie dla Fox News mówił wtedy, że propozycja Bidena jest „martwa na starcie” i stanowi jedynie polityczny manewr bez realnego wpływu na ceny paliw. Dziś Thune zachowuje znacznie ostrożniejszy ton. Przyznaje, że wcześniej nie był zwolennikiem takich rozwiązań, ale podkreśla, że obecny kryzys ma „zupełnie inne okoliczności”.

Zmianę stanowiska widać także u republikańskiego senatora Mike’a Lee. W 2022 roku ostrzegał, że zawieszenie podatku zwiększy inflację i jeszcze bardziej obciąży budżet federalny. Argumentował wtedy, że pieniądze na utrzymanie autostrad i tak trzeba będzie pożyczyć, co oznacza większy deficyt i dalszy wzrost cen. Obecnie Lee współpracuje przy projekcie ustawy mającej zawiesić podatek i przekonuje, że system autostrad międzystanowych został już zbudowany, więc większą odpowiedzialność za jego utrzymanie powinny przejąć same stany.

Podobnie jak dziś, w samej Partii Demokratycznej w 2022 roku też nie było jednomyślności. Część umiarkowanych demokratów oraz ekonomistów obawiała się, że obniżka nie przełoży się wyraźnie na ceny przy dystrybutorach, a jednocześnie uszczupli fundusz przeznaczony na drogi i transport publiczny.

Czy kierowcy rzeczywiście odczują ulgę?

Ekonomiści nadal pozostają podzieleni. Krytycy przypominają, że federalny podatek jest pobierany wcześniej w łańcuchu dostaw - na poziomie rafinerii lub terminali paliwowych - co oznacza, że trudno zagwarantować, iż pełna obniżka rzeczywiście trafi do kierowców. Część oszczędności mogłyby zatrzymać firmy paliwowe lub pośrednicy.

Eksperci wskazują też, że przy niestabilnym rynku ropy nawet obniżka podatku może zostać szybko „zjedzona” przez dalszy wzrost cen surowca. Podobny problem pojawił się już w 2022 roku, gdy mimo różnych działań administracji ceny benzyny w wielu miejscach przekraczały 5 dolarów za galon.

Przeciwnicy ostrzegają też przed skutkami dla infrastruktury. Highway Trust Fund już dziś ma problemy finansowe z powodu inflacji i coraz oszczędniejszych samochodów spalających mniej paliwa. Według prognoz fundusz może wyczerpać środki jeszcze przed końcem dekady.

Na razie nie wiadomo, czy Kongres zgodzi się na zawieszenie podatku. Sama debata pokazuje jednak, jak szybko w amerykańskiej polityce zmieniają się argumenty - szczególnie gdy rosnące ceny benzyny zaczynają wpływać na nastroje wyborców.

----- Reklama -----

POLAMER - DZIEN MATKI

----- Reklama -----

POLAMER - DZIEN MATKI

----- Reklama -----

Dorota Zielinski

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor