Inflacja w Stanach Zjednoczonych przyspieszyła w kwietniu do 3,8 proc. w skali roku — to najwyższy poziom od maja 2023 roku i więcej, niż spodziewała się większość ekonomistów. Głównym winowajcą są rosnące ceny energii, napędzane przez wojnę z Iranem i zakłócenia w globalnych dostawach ropy. Wskaźnik CPI wzrósł w samym tylko kwietniu o 0,6 proc., po tym jak w marcu roczna inflacja wynosiła 3,3 proc.
Paliwo odpowiada za aż 40 proc. całego miesięcznego wzrostu cen. Benzyna kosztuje dziś średnio 4,50 dolara za galon — prawie 1,40 dolara więcej niż rok temu. Analitycy branżowi nie spodziewają się szybkiej poprawy: przedstawiciele państw Zatoki Perskiej ostrzegają, że odbudowa zniszczonej infrastruktury energetycznej może potrwać miesiące, a nawet lata.
Paliwo drożeje, gospodarka to odczuwa
Droższe paliwo szybko przekłada się na inne ceny. Bilety lotnicze wzrosły w kwietniu o 2,8 proc. i są już ponad 20 proc. droższe niż rok temu — linie lotnicze zmagają się ze skokiem cen paliwa lotniczego, o czym piszemy w Monitorze w osobnym artykule. Cena oleju napędowego wzrosła od początku konfliktu o blisko 2 dolary na galonie, co oznacza rosnącą presję na ceny wszystkiego, co jest przewożone ciężarówkami lub koleją. Jak ostrzega Stephen Kates z Bankrate: „Inflacja rozlewa się na całą gospodarkę. To nie jest już tylko historia o drogiej ropie".
Rząd próbował łagodzić sytuację — uwolnił strategiczne rezerwy ropy i wprowadził ulgi sankcyjne na rosyjską i irańską ropę — bez większego skutku. Rozważa się teraz tymczasowe zawieszenie federalnego podatku od benzyny.
Wynagrodzenia przegrywają z cenami
Niepokojący jest też trend wynagrodzeń. Płace rosły w ostatnim roku średnio o 3,6 proc. — wolniej niż inflacja. „Po raz pierwszy od trzech lat inflacja pochłania cały wzrost wynagrodzeń" — mówi Heather Long z Navy Federal Credit Union. Klasa średnia i gospodarstwa domowe o niższych dochodach zaczynają odczuwać finansową presję i dokładniej liczyć każdego dolara.
Inflacja bazowa, liczona bez zmiennych cen żywności i energii, wynosi 2,8 proc. rocznie — to sygnał, że wzrost cen zaczyna zakorzeniać się w szerszej gospodarce. Część podwyżek w kategorii mieszkaniowej to efekt statystyczny: podczas trwającego sześć tygodni zamknięcia rządu jesienią ubiegłego roku pracownicy biura statystycznego nie mogli zbierać danych, co teraz skutkuje efektem „nadgonienia” w statystykach.
Mimo pozytywnych sygnałów z rynku pracy i wzrostu PKB o 2 proc. w pierwszym kwartale, poparcie dla Donalda Trumpa w kwestiach gospodarczych spada — według średnich sondażowych już jedynie około 30 proc. respondentów pozytywnie ocenia jego zarządzanie ekonomią. Trzy czwarte uważa, że wojna z Iranem negatywnie wpłynęła na ich finanse.
Ekonomiści są zgodni: jeśli konflikt będzie się przedłużał, presja inflacyjna może utrzymać się przez kolejne miesiące.