Masowe wycofywanie się branży motoryzacyjnej z ambitnych planów dotyczących samochodów elektrycznych pochłonęło kolejną ofiarę. Honda poinformowała o pierwszej rocznej stracie finansowej od 1955 roku.
Japoński producent, podobnie jak wielu innych światowych gigantów motoryzacyjnych, ograniczył swoje plany związane z pojazdami elektrycznymi po zmianach w amerykańskiej polityce klimatycznej wprowadzonych przez obecną administrację.
Kluczowe znaczenie miało wycofanie ostrzejszych norm emisji spalin oraz zakończenie federalnej ulgi podatkowej w wysokości 7,500 dolarów dla kupujących samochody elektryczne w USA. Po likwidacji dopłat we wrześniu sprzedaż elektryków wyraźnie spadła, a nawet wzrost cen benzyny nie doprowadził do znaczącego wzrostu zainteresowania pojazdami EV wśród amerykańskich klientów.
Przez ostatnie lata producenci samochodów inwestowali miliardy dolarów, zakładając, że Stany Zjednoczone będą stopniowo zaostrzać przepisy dotyczące emisji i wymuszą przejście na w pełni elektryczne modele w ciągu najbliższej dekady. Obecna administracja zrezygnowała jednak z regulacji wprowadzonych wcześniej podczas prezydentury Joe Bidena i usunęła wysokie kary finansowe grożące producentom za przekraczanie limitów emisji.
W efekcie wiele firm ponownie skoncentrowało się na sprzedaży dużych pickupów i SUV-ów z silnikami benzynowymi, które nadal przynoszą największe zyski. Problem w tym, że wcześniej koncerny zdążyły już zainwestować ogromne środki w rozwój elektromobilności i teraz muszą odpisywać część tych inwestycji jako straty.
Honda podała, że w roku fiskalnym zakończonym w marcu musiała zaksięgować odpisy i obciążenia związane z projektami samochodów elektrycznych o wartości 1.6 biliona jenów — czyli niemal 10 miliardów dolarów. Bez tych kosztów firma mogłaby osiągnąć około 7.4 miliarda dolarów zysku. Zamiast tego zakończyła rok stratą netto w wysokości 403.3 miliarda jenów, czyli około 2.6 miliarda dolarów.
Koncern zapowiedział również, że w obecnym roku fiskalnym może dojść do kolejnych odpisów związanych z wcześniejszymi inwestycjami w auta elektryczne, choć według firmy nie powinny one doprowadzić do następnej straty.
Problemy Hondy wpisują się w szerszy kryzys branży motoryzacyjnej. General Motors poinformował wcześniej o odpisie w wysokości 7.2 miliarda dolarów związanym z ograniczeniem projektów EV. Ford ogłosił stratę sięgającą 17.4 miliarda dolarów, a Stellantis — właściciel marek Jeep, Ram, Dodge i Chrysler — odnotował odpisy o wartości 25.4 miliarda euro, czyli niemal 30 miliardów dolarów.
General Motors mimo ogromnych kosztów utrzymał dodatni wynik finansowy, ale zarówno Ford, jak i Stellantis zakończyły rok stratami netto. Ford zapowiada również kolejne obciążenia finansowe w tym roku.
Mimo problemów producenci samochodów nie porzucają całkowicie elektromobilności. W Europie i Azji nadal obowiązują coraz ostrzejsze normy emisji, a część amerykańskich stanów - na czele z Kalifornią - nadal planuje stopniowe wycofywanie nowych samochodów benzynowych. Kalifornia ma przepisy zakładające zakaz sprzedaży nowych aut spalinowych od 2035 roku, choć Kongres próbuje zablokować wejście tych regulacji w życie.
Dodatkowym problemem dla zachodnich producentów staje się rosnąca konkurencja ze strony chińskich firm motoryzacyjnych, które koncentrują się głównie na samochodach elektrycznych. Na razie ich obecność na rynku amerykańskim pozostaje ograniczona, ale branża coraz uważniej obserwuje rozwój sytuacji.