FIFA zapowiadała, że Mistrzostwa Świata w piłce nożnej 2026 będą odpowiednikiem „104-ech Super Bowl”. Prezes organizacji Gianni Infantino liczył na sześć miliardów widzów na całym świecie i 30,5 miliarda dolarów wpływów ekonomicznych dla trzech krajów goszczących turniej – Stanów Zjednoczonych, Meksyku i Kanady. Rzeczywistość okazuje się jednak znacznie mniej imponująca, przynajmniej, jeśli chodzi o branżę hotelową w USA.
Według nowego raportu American Hotel and Lodging Association, aż 80% spośród ponad 200 przebadanych hoteli w 11 amerykańskich miastach-gospodarzach przyznaje, że liczba rezerwacji jest wyraźnie poniżej początkowych prognoz. Co więcej, wielu respondentów określa turniej mianem wydarzenia, które nie wywołało spodziewanego wpływu na lokalny biznes hotelowy.
Wizy, geopolityka i puste pokoje
Hotelarze wskazują kilka głównych przyczyn słabego zainteresowania. Na pierwszym miejscu wymieniane są problemy z uzyskaniem wiz przez zagranicznych gości oraz szeroko pojęte napięcia geopolityczne. Stany Zjednoczone, które w ostatnim roku nałożyły globalne cła – w tym na swoich współgospodarzy turnieju – nie uchodzą obecnie za kraj szczególnie przyjazny dla odwiedzających z zagranicy. W styczniu 170 tysięcy Holendrów podpisało petycję wzywającą reprezentację Niderlandów do bojkotu imprezy, protestując przeciwko polityce administracji Donalda Trumpa wobec Grenlandii. Holenderski rząd odrzucił ten pomysł, jednak sam fakt tak masowego protestu mówi wiele.
Dodatkowym problemem jest kwestia biletów. Wejściówki na wiele meczów kosztują ponad tysiąc dolarów, a bilety na finał rozgrywany 19 lipca na stadionie MetLife Stadium wyceniono na niemal 33 tysiące dolarów. Nawet prezydent Donald Trump przyznał, że ceny są zbyt wysokie. „Sam bym nie zapłacił, szczerze mówiąc” – powiedział w rozmowie z New York Post.
Do tego dochodzą rosnące koszty lotów. Według analizy Deutsche Bank średnia cena biletu transkontynentalnego, czyli lotu wewnątrz USA z jednego wybrzeża na drugie, wzrosła ze średnio 167 dolarów w lutym do 414 dolarów w połowie marca, częściowo w związku ze wzrostem cen paliwa lotniczego wynikającym z napięć na Bliskim Wschodzie.
FIFA i anulowane rezerwacje hoteli
Sytuacji nie poprawiły decyzje samej FIFA. Organizacja skorzystała z klauzuli opt-out w umowach i anulowała tysiące zarezerwowanych pokoi we wszystkich 16 miastach-gospodarzach. Część hoteli twierdzi, że FIFA wygenerowała „sztuczny wczesny sygnał popytu", rezerwując zbyt wiele pokoi, a następnie rezygnując z nich – co utrudniło hotelarzom planowanie i sprzedaż. FIFA odpiera zarzuty, twierdząc, że wszystkie zmiany przeprowadzono zgodnie z umowami i często z wyprzedzeniem, wychodząc naprzeciw prośbom partnerów.
Wielkie imprezy sportowe często nie spełniają oczekiwań
Lisa Delpy Neirotti, dyrektorka programu zarządzania sportem na George Washington University, zwraca uwagę, że zawyżone prognozy ekonomiczne to niemal tradycja przy tego typu imprezach. „Wszyscy chcą słyszeć wielkie liczby – to nakręca entuzjazm i skłania wszystkich do zaangażowania” – mówi.
Badania to potwierdzają. Raport University of Oxford z 2024 roku wykazał, że trzy poprzednie letnie igrzyska olimpijskie przekroczyły budżety średnio o 185%. Letnie Igrzyska Olimpijskie w Montrealu w 1976 roku kosztowały o 1,5 miliarda dolarów więcej niż zakładano, a spłata długu zajęła tamtejszym podatnikom około 30 lat.
Nie każda wielka impreza kończy się finansowym rozczarowaniem. 2022 FIFA World Cup wygenerował wpływy stanowiące niemal 1% PKB Kataru, jednak tamtejsze warunki były wyjątkowe: mała powierzchnia kraju, skupione obiekty i łatwa logistyka dla kibiców chcących obejrzeć kilka meczów podczas jednego wyjazdu.
Jeszcze nie wszystko stracone
Ekspertka nie przewiduje ekonomicznej katastrofy. Wskazuje, że wielu kibiców czeka z zakupem biletów do ostatniej chwili, a napływ turystów tuż przed meczami może jeszcze poprawić wyniki branży hotelarskiej i turystycznej. Pierwszy mecz zaplanowano na 11 czerwca – do turnieju pozostało już niewiele czasu.
„Mundial przyniesie pewien impuls ekonomiczny, ale być może nie tak duży, jak zapowiadano. Dostajemy całą tę otoczkę medialną, a potem rzeczywistość okazuje się skromniejsza. Ludzie mogą być rozczarowani, choć i tak powinni być zadowoleni z efektów” – podsumowuje Delpy Neirotti.
Czy kibice piłki nożnej na całym świecie przełamią obawy wizowe, polityczne i cenowe, by dotrzeć do Stanów Zjednoczonych? Odpowiedź poznamy już za niespełna miesiąc.