----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij znajomym:

Kto pierwszy wyprodukuje naddźwiękowy samolot pasażerski od czasu wycofania z użytku słynnego Concorda? To prawdziwy wyścig, którego zwycięzca zbierze lukratywne kontrakty warte grube miliardy.

Nawet najbardziej komfortowe, najnowocześniejsze samoloty pasażerskie nie są w stanie zadowolić najbogatszych. Chcą latać szybko, dużo szybciej. Co najmniej z taką prędkością, z jaką było to możliwe do 2003 roku, gdy podróż między kontynentami można było pokonać na pokładzie Concorda. Chętnych, by słono płacić za możliwość takiego lotu z prędkością co najmniej dwukrotnie większą niż jest to możliwe obecnie, jest wielu. Już niedługo będą mieli taką możliwość.

Amerykański producent Aerion, którego odrzutowiec AS2 ma podobno pokonać trasę z Nowego Jorku do Londynu w 4.5 godziny, właśnie wybudował ogromną halę produkcyjną na Florydzie. To tam w 2023 r. ma powstać pierwszy komercyjny naddźwiękowiec.

59

zdjęcie: Aerionsupersonic.com

 

Od czasu katastrofy Concorda w 2003 roku i uziemienia wkrótce potem wszystkich znajdujących się w eksploatacji maszyn upłynęło sporo czasu. Wydawało się, że na następcę nie trzeba będzie długo czekać. Okazało się jednak, że zapotrzebowanie nie jest aż tak wielkie, by usprawiedliwiać miliardowe inwestycje. Na wiele lat najbogatsi tego świata zmuszeni zostali do podróżowania tak jak reszta z nas, z prędkością zaledwie 600 mil na godzinę, a nie jak wcześniej ponad 1,300. Kilka lat temu zaczęło się to zmieniać. Widząc potencjalny zysk, do prac przystąpiło kilka firm z całego świata.

Kto pierwszy

Wiele wskazuje, że będzie to dziecko Aeriona. Ale AS2 jest następcą słynnego Concorde tylko ze względu na prędkość i fakt przewożenia pasażerów. Będzie to całkiem inna, znacznie mniejsza konstrukcja. Samolot zabierze 8-12 osób plus załogę, rozwijając prędkość 1.4 macha (ponad 1000 mil na godzinę), co oznacza, że może skrócić o trzy i pół godziny czas podróży z Nowego Jorku do Kapsztadu i o ponad cztery godziny trasę z JFK - Singapur, czy JFK - Sydney.

Nowa era

Chociaż Concorde był cudem inżynierii, wiązał się z dużymi kosztami i wielce negatywnym wpływem na środowisko.

„Concorde był genialną maszyną, wspaniałym eksperymentem, ale powodował zbyt dużą emisją zanieczyszczeń, zbyt wielki hałas i był zbyt kosztowny w obsłudze" - mówi Tom Vice, prezes i dyrektor generalny Aerion Corporation. "Próbujemy zrobić coś całkiem innego".

Firma Aerion ma już sporo zamówień krajowych i międzynarodowych, które obecnie przekraczają 6.5 miliarda dolarów i obejmują dostawę 300 samolotów w ciągu 10 lat. Pierwszy lot AS2 zaplanowano na 2024 r., a pierwszy lot komercyjny ma się odbyć w 2026 r.

Samolot dla elit

AS2 będzie bowiem typowym naddźwiękowcem dla elit - niewielkim, ekskluzywnym i superwygodnym, podobnym do obecnie używanych Gulfstreamów i francuskich Dassault Falcon 8X, które kosztują od 58 do 67 milionów dolarów. AS2 wyceniony został na 120 milionów, niewielki koszt zważywszy, że będzie najbardziej elitarnym samolotem dla biznesmenów, pozwalającym należeć do wąskiego klubu jego posiadaczy.

Szybki, cichy i oszczędny

„Musieliśmy zaprojektować samolot, który byłby niewiarygodnie wydajny przy najniższym możliwym zużyciu paliwa, więc spędziliśmy 10 lat, myśląc o zaawansowanej aerodynamice i oszczędnych silnikach. Zaprojektowaliśmy go specjalnie pod kątem hałasu i emisji” - mówi Tom Vice.

Poza tym najnowsze technologie pozwalają, by był t samolot znacznie cichszy od Concorde, słynnego z głośnego uderzenia fali dźwiękowej, przez co nie wolno mu było latać nad rejonami miejskimi.

Konkurencja

Aerion ma kilku konkurentów, wśród których największym jest chyba Boom. W październiku 2020 roku ten start-up z Denver przeszedł do historii, wprowadzając na rynek samolot XB1, pierwszy niezależnie opracowany samolot naddźwiękowy.

60

zdjęcie: boomsupersonic.com

Nazwany Baby Boom, 71-metrowy kadłub jest prototypem stanowiącym 1/3 wielkości przyszłego, naddźwiękowego odrzutowca Overture firmy Boom, który ma rozwijać maksymalną prędkość 2.2 Macha, dzięki czemu będzie w stanie przelecieć z Londynu do Nowego Jorku w zaledwie 3 godziny i 30 minut!

Po co nam naddźwiękowce?

Jednym z najwspanialszych elementów lotu Concordem była podobno wysokość 60,000 stóp nad ziemią, czyli około 20,000 wyżej od współczesnych samolotów pasażerskich. Z takiej wysokości widać już, że Ziemia jest okrągła. Zarówno XB-1 jak i AS2 będą latać nieco niżej, bo na wysokości ok. 51 tysięcy stóp, czyli 9.6 mil. Efekt już nie ten sam, ale podobno zaokrąglenie naszej planety będzie wciąż widoczne.

Wraz z pojawieniem się tego typu maszyn, a stanie się to - jak widzimy - niedługo, w pewien sposób nawiążemy do początków lotnictwa. Ale tylko w pewien sposób. Chodzi o przywilej latania. W tej chwili niemal każdy może sobie na to pozwolić. Wraz z powrotem naddźwiękowców znów niektóre elementy lotu dostępne będą wybranym. Tak jak w 1933 roku, gdy United Airlines uruchomiły pierwsze połączenia pomiędzy Newark i San Francisco na pokładach najnowocześniejszego wówczas Boeinga 247. Bilet w jedną stronę kosztował ok. 160 dolarów, czyli dzisiaj 3 tysiące, a było to w czasach Wielkiej Depresji i naprawdę niewielu stać było na taki kaprys.

Spójrzmy na to jeszcze inaczej. W dobie walki ze zmianami klimatu, coraz bardziej oszczędnymi pojazdami wszelkiego typu, etc. budowa naddźwiękowców wydaje się fanaberią. Zanieczyszczają tak, jak kilkanaście regularnych liniowców, tyle samo, co one zużywają paliwa. Huk i skok ciśnienia podczas przekraczania bariery dźwięku i podczas lotu jest tak wielki, że zakazane są od lat nad zamieszkałymi obszarami. Wraz z prędkością zwiększa się ryzyko wypadku. Wszystko po to, by zadowolić grupę najbardziej zamożnych, bądź zaspokoić korporacyjne potrzeby szybkiej zmiany stref czasowych.

Dlatego jedni uważają, że to niepotrzebne.

Inni, że bez tego nie byłoby postępu.

Na podst.: dailybeast, cnn, Wikipedia, aerionsupersonic, boomsupersonic
opr. Rafał Jurak