Nie poświęcę się' - ostre słowa nauczycielki
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Nauczycielka, która pragnie zachować anonimowość z powodu obaw przed naganą ze strony dystryktu szkolnego i prosi, aby nazywać ją tylko Sarah, powiedziała, że ma dość debaty na temat powrotu do szkół jesienią, toczącej się obecnie w całym kraju.

Aktualną sytuację uznaje za taką, w której brak dobrego rozwiązania.

"Powrót do szkół jest niebezpieczny" - powiedziała.

W swoim poście zamieszczonym na Facebooku kobieta napisała: "Wiemy, że dzieci polegają na szkole w zakresie edukacji społecznej, emocjonalnej, wsparcia, posiłków, bezpieczeństwa, nauczycieli, miłości i wielu innych rzeczy. Wiemy także, że wirtualna edukacja nie działa w przypadku zdecydowanej większości uczniów. Rodzaj hybrydowego nauczania łączącego naukę osobistą i wirtualną to katastrofa logistyczna dla wszystkich".

Sarah bardzo się boi powrotu do klas. Dodaje, że bardzo kocha wszystkich swoich uczniów, ale nie bardziej niż własne życie, czy swoją rodzinę.

"Nasze życie (nauczycieli) ma znaczenie i wartość" - powiedziała.

Ludziom, którzy argumentują, że uczniowie pozostaną w tyle, jeśli nie znajdą się w szkołach, odpowiedziała, że się mylą. "Dzieci są odporne. Nadrobią zaległości. Ale nie możesz ożywić martwego dziecka ani nauczyciela".

W liście Sarah można przeczytać:

"To sytuacja z każdej strony przegrana. Powrót do klas jest niebezpieczny, ale WIEMY, że dzieci polegają na szkole w zakresie edukacji społecznej, emocjonalnej, wsparcia, posiłków, bezpieczeństwa, nauczycieli, miłości i wielu innych rzeczy. Jesteśmy pedagogami - tym się zajmujemy.

WIEMY również, że wirtualna edukacja nie działa w przypadku zdecydowanej większości uczniów. Zwłaszcza uczniów szkól specjalnych. Też to rozumiemy.

Rodzaj hybrydowego modelu nauczania, łączącego osobistą i zdalną edukację, to katastrofa logistyczna dla każdego. Szkół, rodziców, przedszkoli, nauczycieli i dzieci. I WIECIE, że nikt nie planuje zwiększenia funduszy dla szkół, aby pomóc w koordynacji lub uczynić ten proces łatwiejszym i bezpieczniejszym. Nauczyciele doświadczą dwukrotnego lub trzykrotnego obciążenia pracą, aby osiągnąć ten cel bez dodatkowego wynagrodzenia. A nauczycielom już nie płaci się tyle, ile są warci lub jak szanowani przez społeczeństwo. Więc przepraszam, że nie zamierzam się wykończyć, aby wykonywać dwie prace za cenę jednej.

A zastanawianie się, co się dzieje, gdy dziecko lub nauczyciel zostają narażeni na COVID, oznacza zagłębienie się w głęboką, bardzo ciemną króliczą dziurę możliwości. Kto musi zostać poddany kwarantannie i jak długo? Powiedziano mi w moim dystrykcie, że możemy skorzystać ze zwolnienia lekarskiego lub FMLA (Family and Medical Leave Act), jeśli nie możemy iść do szkoły. No cóż. Po dwóch urlopach macierzyńskich w ciągu ostatnich czterech lat, nie należy się zwolnienie zdrowotne. Przepraszam, że nie planowałam żadnej globalnej pandemii, kiedy decydowałam się mieć dzieci. A FMLA mi nie zapłaci. Więc mam po prostu nie otrzymywać wypłaty, jeśli zostałam narażona? (...) I niech mnie diabli, jeśli ktoś pomyśli, że będę pracować wirtualnie z domu w momencie, gdy muszę poddać się kwarantannie, jeśli nie otrzymam za to zapłaty. To. Się. Nie. Zdarzy.

Mam dosyć oczekiwań, że mam być męczennikiem, ponieważ zdecydowałam się zostać nauczycielką. A jeśli będziecie mi powtarzać bzdury, że 'wiedziałaś, w co się pakujesz, kiedy zdecydowałaś się zostać nauczycielem', mam dużo do powiedzenia, z czego nic ci się nie spodoba. To jest tak, jak debata na temat kontroli broni. Mam po prostu znaleźć się na linii ognia, jeśli ktoś zdecyduje się strzelać w mojej szkole, aby uratować moich uczniów, z powodu zaniedbań rządu w zakresie kontroli broni, a teraz oczekuje się, że zaryzykuję swoje życie z powodu COVID, z powodu braku rządowych działań w związku z tą pandemią? Nie. Wydaje. Mi. Się. To nie moja wina. To nie wina nauczycieli!

Powrót do szkół będzie katastrofą, ale nie musiało tak być. Poczucie narodowego przywództwa w czasie tej pandemii mogło zmienić tę sytuację. Jeśli kretyni (tak, to prawda - nazwałam cię kretynem), którzy wierzą, że to jakieś oszustwo i odmawiają noszenia masek, poświęciliby jedną milisekundę na zatroszczenie się o kogokolwiek poza sobą, nosząc maseczki, zostając w domu i słuchając zaleceń lekarzy zamiast psychopatycznego autokraty, który myśli, że bawi się w prezydenta, mogliby temu zapobiec.

I na koniec piep.... kapitalizm i kult wszechmocnego dolara. Chora obsesja tego kraju na punkcie bogactwa stawianego ponad życie, zabija ludzi. Nauczyciele będą umierać. Uczniowie będą umierać. Kiedy więc podejmiemy decyzję, ile zgonów wystarczy, aby zrobić krok do tyłu?

Kocham uczyć. Kocham moich uczniów. Ale zgadnijcie, co? Nie kocham moich uczniów ani nie kocham nauczania bardziej, niż kocham własne dzieci, resztę mojej rodziny czy własne życie. Nie poświęcę się i nie zamierzam czuć się winna. (...)".

JM