----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij znajomym:

Nowe zasady, ogłoszone we wtorek przez burmistrz Lightfoot, gwarantują, że osoby, które zamówią jedzenie z dostawą do domu, będą dokładnie wiedzieć, jaka część ich rachunku trafia do restauracji, a jaka pokrywa opłaty nałożone przez zewnętrzne firmy kurierskie.

Z powodu konieczności ograniczenia działalności, restauracje polegają obecnie w dużej mierze na dostawach. Wiele korzysta z zewnętrznych usług dostawczych, takich jak Grubhub i Uber Eats, do obsługi procesu zamawiania i dostawy. Ale niektórzy restauratorzy skarżą się na wysokie opłaty i inne problemy związane z tymi usługami.

Nowe, pierwsze takie w kraju zasady, opracowane przez biuro burmistrza i urząd ochrony konsumentów w Chicago, "zwiększą przejrzystość i zapewnią uczciwą konkurencję" - wynika z komunikatu prasowego.

Nie ma żadnych nowych opłat, ale zewnętrzne firmy kurierskie będą musiały przedstawić szczegółowe wyliczenia, które obejmują wszystkie opłaty. Wchodzi w to koszt jedzenia, wszelkie podatki, opłaty za dostawę, napiwki, oraz "wszelkie prowizje lub opłaty ponoszone przez restauracje na rzecz firmy kurierskiej". Według miasta, "w tej chwili klienci mogą sądzić, że restauracje otrzymują pełną cenę z menu", mimo że w rzeczywistości tak nie jest.

"Myślę, że może to spowodować spadek sprzedaży stron trzecich" - powiedział Marc Malnati, właściciel pizzerii. "Nie sądzę, aby ludzie rozumieli wszystkie 'ukryte koszty', a kiedy tak się stanie, mogą zacząć szukać lepszych okazji".

Z drugiej strony, jak zauważył Malnati, klienci mogą również zauważyć, że wiele restauracji pobiera teraz wyższe ceny za dostawę niż w restauracji, aby zrównoważyć wysokie opłaty za dostawę.

W oficjalnym oświadczeniu firma Grubhub zaprotestowała przeciwko nowym rozwiązaniom, twierdząc, że "te arbitralne zasady ujawniania... reprezentują bezprecedensową i nielegalną ingerencję w prywatne umowy zawierane i negocjowane przez dwie firmy. Co gorsza, zasady te będą działać dokładnie odwrotnie od zamierzonych intencji, wprowadzając dodatkowe zamieszanie dla klientów. Te wysiłki decydentów politycznych mogą zniechęcić ludzi do zamawiania posiłków do domu i szkodzić naszym staraniom mającym na celu wsparcie restauracji".

David London z DoorDash, nie sądzi, że ta zmiana pomoże restauracjom. "Niestety, to niepotrzebne i przesadzone rozporządzenie, wydane pod pretekstem obecnego stanu wyjątkowego, które spowoduje tylko zamieszanie i uderzy w restauracje i pracowników dostawy". London zauważył, że firma DoorDash obniżyła już prowizję o połowę dla ponad 2,000 restauracji w Chicago do maja. "Będziemy nadal koncentrować się na obsłudze restauracji, klientów i Dasherów, którzy korzystają z naszej platformy, jednocześnie badając nasze opcje z nadzieją na przyszłe możliwości współpracy z Chicago i jego społecznością restauracyjną" - powiedział.

Nick Kokonas z Tock jest mniej zmartwiony. "To potwierdza nasze racje. Tock pobiera stałą opłatę w wysokości 3 procent sprzedaży od restauracji. Przypuszczam, że będziemy to teraz musieli ujawnić na paragonie... ale to wcale nie wpłynie na klienta, i jest nawet 8 do 10 razy niższe niż usługi niektórych innych firm, które mogą pobierać nawet do 30%".

Restauratorzy z zadowoleniem przyjęli nowe zasady.

"Są chwile, gdy rząd ma obowiązek zapewnić konsumentowi pełną informację o wszystkich praktykach biznesowych, niezależnie od odczuć związanych z wolnym rynkiem przedsiębiorstw; to jeden z tych momentów" - powiedział Kevin Hickey, szef kuchni i właściciel The Duck Inn. "Jako restaurator mam pełne prawo nie angażować firmy GrubHub z powodu drapieżnych opłat za usługi, ale to usuwa moje towary i usługi ze znacznej części rynku".

"Byłoby wspaniałe, gdyby to pomogło obniżyć opłaty stron trzecich" - powiedział Robert Garvey, szef kuchni i właściciel Robert's Pizza & Dough, Co. "Myślę, że konsumenci będą zaskoczeni, ile łącznych kosztów przypada na usługi dostawy".

Jeszcze inni nie zauważają w tej sytuacji żadnej różnicy.

"Naprawdę nie wiem, jak to zmieni nastawienie klientów" - powiedziała szefowa kuchni Carrie Nahabedian i właścicielka restauracji Brindille i Kostali. "W oczach większości ludzi to po prostu 'koszt prowadzenia działalności'".

JM