Odwołane loty i opóźnienia - długi weekend na O’Hare
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Obchodzony 4 lipca Dzień Niepodległości oznacza wzmożony ruch na wszystkich amerykańskich lotniskach. Turystyce sprzyja też otwarta gospodarka, a także w większości przypadków brak covidowych restrykcji. W związku z coraz większą liczbą pasażerów, sytuacja zaczyna się komplikować na chicagowskich lotniskach. Jednym z najbardziej dotkniętych nawałem pasażerów będzie port O’Hare. Loty już są opóźnione, a wiele z nich zostało odwołanych. Zarówno przewoźnicy jak i obsługa poszczególnych lotnisk stara się nadążać ze stale zwiększającą się liczbą pasażerów.

„Zwiększenie podróży lotniczych nastąpiło tak szybko, że linie lotnicze starają się utrzymać wystarczającą liczbę lotów w powietrzu bez zwiększania liczby zatrudnionych osób” - twierdzi Joe Schwieterman z Uniwersytetu DePaula. Eksperci szacują, że w ciągu kilku najbliższych dni w amerykańskie przestworza wzbije się 3.5 miliona ludzi.

Jak sytuacja wygląda w Chicago?

Departament Lotnictwa w Chicago odmówił komentarza na temat prognoz dotyczących planowanych lotów z i na lotniska O’Hare i Midway. Wydziały prasowe mają na bieżąco przekazywać te informacje. Przed pandemią koronawirusa, w 2019 roku w weekend 4 lipca przez lotniska przewinęło się około 2.1 mln podróżnych. Teraz będzie inaczej - już wiadomo, że ze względu na przeciążenie personelu dochodzi do sytuacji, które w normalnych warunkach byłyby trudne do przewidzenia.

„Wsiadamy do samolotu i mówią nam, że nie ma paliwa, a pilot wyszedł do nas i powiedział, że to pierwszy raz od 30 lat, kiedy spotkała go taka sytuacja” – powiedział dziennikarzom Chicago Tribune Joe Boles, który pierwotnie miał lecieć do Karoliny Północnej.

W roku O’Hare będzie w centrum uwagi

Eksperci z branży spodziewają się, że międzynarodowe lotnisko O'Hare będzie najbardziej ruchliwym portem lotniczym w Dzień Niepodległości w całych Stanach Zjednoczonych, odprawiając 100,000 pasażerów więcej niż dwa pozostałe najbardziej ruchliwe lotniska - w Los Angeles i Dallas/Fort Worth. Portal Hopper przewiduje, że największe natężenie pasażerów wystąpi w piątek wieczorem. Jednym z powodów dramatycznej sytuacji jest niedobór personelu naziemnego na lotniskach, a także obsługi samych linii lotniczych.

fk