Ofiary szkolnych strzelanin, o których się nie mówi
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Według danych opracowanych przez Washington Post, w ciągu ostatnich dwóch dekad w 245 strzelaninach szkolnych w Stanach Zjednoczonych zginęło 146 osób. W tym czasie na terenie tych szkół przebywało ponad 236,000 uczniów. Jednak niewiele wiadomo na temat wpływu tych wydarzeń na zdrowie psychiczne osób, które przeżyły.

Naukowcy z uniwersytetów Stanford, Northwestern i Yale zbadali 44 strzelaniny szkolne w całym kraju, z czego 15 obejmowało co najmniej jedną ofiarę śmiertelną – i stwierdzili, że miejscowe narażenie na zdarzenie śmiertelne powoduje wzrost stosowania antydepresantów wśród osób poniżej 20 roku życia. Badanie dotyczyło strzelanin, do których doszło między styczniem 2008 roku a kwietniem 2013.

„Istnieją artykuły, które sugerują, że strzelaniny szkolne są nową normą – zdarzają się tak często, że zaczynamy być na nie znieczuleni – i że ludzie, którzy przeżyją takie sytuacje, po prostu wracają do normalnego życia, ponieważ takie jest życie w Ameryce. Ale nasze badanie pokazuje, że tak nie jest” – powiedziała w oświadczeniu współautorka badań, Maya Rossin-Slater, wykładowca na Stanford Institute of Economic Policy Research. „Istnieją poważne konsekwencje w kwestii zdrowia psychicznego”.

Aby ocenić wpływ strzelanin w szkołach na zdrowie psychiczne młodzieży, naukowcy zbadali liczbę leków przeciwdepresyjnych przepisywanych młodym ludziom, które według nich są ważnym wskaźnikiem dotyczących zdrowia psychicznego, w latach poprzedzających i po strzelaninie.

Naukowcy odkryli, że w ciągu dwóch lat po strzelaninie ze skutkiem śmiertelnym, ilość recept na leki przeciwdepresyjne dla młodzieży wzrosła o 21% w promieniu 5 mil od dotkniętej szkoły. Według badań, ten wzrost utrzymywał się trzy lata po śmiertelnej strzelaninie.

„Istnieje wyraźny, silny czas reakcji zdrowia psychicznego na strzelaninę” – powiedziała współautorka badania Hannes Schwandt. „Bezpośredni wpływ na stosowanie leków antydepresyjnych, jaki odkrywamy, i jego zaskakujące utrzymywanie się w ciągu dwóch, a nawet trzech lat, z pewnością stanowi silniejszy wzorzec efektów, niż się spodziewaliśmy”.

Badanie wykazało również, że liczy się odległość od szkoły, w której doszło do strzelaniny. „W odległości 10 mil od szkoły (gdzie miała miejsce śmiertelna strzelanina) nie widać żadnego wpływu na ilość recept na środki przeciwdepresyjne” – powiedziała Molly Schnell, adiunkt na Northwestern i współautorka badań.

Naukowcy nie stwierdzili również istotnego wpływu na ilość recept na leki przeciwdepresyjne dla młodzieży po strzelaninach szkolnych, w których nie doszło do ofiar śmiertelnych, co zwraca uwagę na to, jak traumatyczne są przeżycia związane ze śmiertelnymi strzelaninami.

Jak wynika z badań, na stosowanie leków antydepresyjnych wśród osób dorosłych nie miały istotnego wpływu strzelaniny w lokalnych szkołach.

W opublikowanym artykule naukowcy potwierdzają, że badanie dotyczące stosowania antydepresantów przez młodzież, nie oddaje pełnych konsekwencji dotyczących zdrowia psychicznego po śmiertelnych strzelaninach w szkołach i że niezbędne są kolejne badania. Mają jednak nadzieję, ze ich praca może być wykorzystana do kontynuowania dyskusji na temat polityki dotyczącej takich sytuacji w przyszłości.

Monitor