----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij znajomym:

Naukowcy na razie uspokajają i wskazują, że możliwe są różne scenariusze. Owszem, nowy, wysoce zaraźliwy wariant koronawirusa może mieć bardzo dotkliwe konsekwencje. Ale jeśli okaże się, że powoduje łagodniejsze objawy niż Delta, będzie to dla ludzkości dobra wiadomość.

Pojawienie się najnowszego wariantu koronawirusa, po raz pierwszy zidentyfikowanego w Botswanie i RPA, a obecnie rozpoznanego już w kilkudziesięciu krajach, w tym w Stanach Zjednoczonych, może okazać się bardzo złą wiadomością, a może tylko chwilowym odwróceniem uwagi od Delty.

Ostatecznie wpływ mutacji Omicron na przebieg pandemii będzie zdeterminowany przez trzy czynniki: jego zdolność przenoszenia; stopień, w jakim omija naszą istniejącą obronę immunologiczną; i jego zjadliwość, czyli nasilenie wywoływanej przez niego choroby.

Jeśli okaże się, że wirus ten z łatwością przenosi się między ludźmi, pokonuje neutralizujące przeciwciała i powoduje niezwykle niebezpieczne komplikacje, wszyscy będziemy w poważnych tarapatach. Ale może się też okazać, że robi wiele nowych rzeczy, z bardziej subtelnymi implikacjami. Jeśli na przykład Omicron okaże się bardziej zaraźliwy, ale łagodniejszy w wywoływanych objawach, może to być nawet dobra rzecz – idealny wariant, który powinniśmy potraktować jak prezent na Boże Narodzenie.

Covid z nami już zostaje

W tym momencie życie z koronawirusem w nadchodzących latach jest praktycznie nieuniknione. W żadnym kraju na świecie wskaźnik szczepień nie jest bliski 100% i prawdopodobnie nigdy nie będzie. Ale nawet jeśli każdy człowiek na Ziemi uzyskałby pewien stopień odporności na koronawirusa poprzez szczepienia lub przebyte infekcje, wirus mógłby mutować u wielu nosicieli zwierzęcych i powracać do populacji ludzkiej za każdym razem w nieco innej formie.

„Myślę, że w świecie medycznym nie ma obecnie żadnej rozsądnej osoby, która uważałaby, że eliminacja lub zerowy poziom zarażeń Covid jest realistycznym celem” - mówi Tara Kirk Sell, starszy pracownik naukowy w Johns Hopkins Center.

Teoretyczny, lepszy scenariusz

Biorąc pod uwagę, że tego wroga nie da się pokonać, byłoby dla nas znacznie lepiej, gdyby był uzbrojony w procę, a nie w działo. Lekarze z RPA i Izraela wstępnie stwierdzili, że jak dotąd przypadki Omicron wydają się mniej poważne niż gdy dochodzi do zarażenia Deltą. Wśród ok. 60 potwierdzonych zachorowań w Unii Europejskiej odnotowano zero poważnych przypadków lub zgonów. Ale dane są na razie bardzo ograniczone i w wysokim stopniu podatne na wystąpienie błędów. Na całym świecie zgłoszono dopiero ok. 250 przypadków, a wiele z nich pochodzi z Republiki Południowej Afryki, gdzie młodszy wiek populacji może wpływać na ogólną, mniejszą podatność na powikłania związane z Covid.

Jeśli Omicron będzie nadal wykazywał oznaki łagodniejszego działania niż Delta, to oczywiście dobra wiadomość. A jeśli dodatkowo okaże się, że rozprzestrzenia się szybciej niż Delta, może to być świetna wiadomość. Dlaczego?

"Bo kiedy krążą dwa warianty, wówczas ten, który szybciej zaraża więcej ludzi, będzie dominował" - wskazuje Samuel Scarpino z Rockefeller Foundation’s Pandemic Prevention Institute. "Taki wariant może zwyciężyć albo dlatego, że szybciej się replikuje u ludzi i skuteczniej rozprzestrzenia między nimi, albo dlatego, że zręczniej unika odporności, którą już mamy".

Szczególnie martwiąca wydaje się możliwość uniknięcia reakcji naszego układu odpornościowego - po tak zaciętej walce o zachowanie zdrowia do czasu pojawienia się szczepionek lub starciu z samym wirusem, nikt nie chce, aby mu mówiono, iż jest ponownie podatny na infekcję.

"Ale taka ewentualność, jeśli nie wiąże się z ryzykiem przewlekłych objawów, szpitalnych łóżek i respiratorów, może nie być taka zła" - powiedziała w rozmowie z The Atlantic Elizabeth Halloran, biostatystyk z Fred Hutchinson Cancer Research Center. „Jeśli może obejść szczepienia, ale ostatecznie powoduje mniej ciężką chorobę, to prawdopodobnie jest to krok we właściwym kierunku”.

57 the guardian

Słabsze objawy, niższa odporność?

Jednym z możliwych minusów super zakaźnego, ale też łagodniejszego wariantu Omicron - co na razie jest jedną z teorii - jest to, że ci, którzy go złapią, nie otrzymają później większej ochrony - uważa Samuel Scarpino z Rockefeller Foundation. Łagodne przypadki Covid mogą nie prowadzić do wytworzenia przez układ odpornościowy tylu przeciwciał, co w przypadku poważniejszych odmian. Ale immunolodzy mówią, iż łagodna infekcja niekoniecznie wyklucza silną odpowiedź immunologiczną.

Nawet jeśli nie czujemy się chorzy, nasze ciało może pompować przeciwciała i trenować limfocyty T, aby odeprzeć podobnego najeźdźcę następnym razem, gdy się pojawi. A nawet stosunkowo łagodna odpowiedź immunologiczna u wystarczającej liczby osób sprawia, że globalnie bylibyśmy znacznie lepiej przygotowani na przyszłość, w razie pojawienia się kolejnej mutacji.

Scenariusz nieco gorszy

Wszystko to na razie teoretyczne rozważania, bo na wyniki badań nowej mutacji musimy jeszcze chwilę poczekać. Omicron może oczywiście okazać się praktycznie wszystkim. Może być bardziej przenośny niż Delta, ale nieco łagodniejszy, co poza powrotem do maskowania i dystansu społecznego w niektórych krajach nie wywoła innych konsekwencji.  

Albo może nie przenosić się tak łatwo jak Delta i wcale nie być lepszy w omijaniu naszych naturalnych zabezpieczeń w układzie odpornościowym. W tym przypadku pojawi się i zniknie, niezależnie od tego, czy będzie bardziej niebezpieczny. Wtedy powrócimy do punktu sprzed kilku tygodni, czyli dominującej Delty i oczekiwania na kolejny zwrot akcji.

Magnifying glass showing red virus bacteria, 3d microscopic microorganism background, modern biotechnology concept

„Pod pewnymi względami Delta jest idealnym wariantem” - uważa Samuel Scarpino. "Jest na tyle zakaźny, aby zdominować bardziej niebezpieczne odmiany, a jego zjadliwość można kontrolować poprzez szczepienia."

W ciągu najbliższych kilku tygodni dowiemy się, czym okaże się Omicron - czy jego pojawienie oznaczać będzie zmianę na lepsze, gorsze, czy też wszystko pozostanie bez zmian.

Na razie Światowa Organizacja Zdrowia określiła nową mutację mianem "niepokojącej". Urzędnicy federalni odpowiedzialni za zdrowie publiczne prowadzą konsultacje z naukowcami w sprawie nowego wariantu. Producenci szczepionek sprawdzają skuteczność swoich produktów na nową odmianę. Coraz więcej krajów, w tym USA, podejmuje decyzje o zawieszeniu lotów z południa Afryki. Joe Biden wezwał światowych przywódców do zniesienia prawa ochrony własności intelektualnej dotyczącej szczepionek przeciwko Covid-19. Jeżeli tak się stanie, to ich światowa produkcja w oparciu o licencje konkretnych firm wzrośnie wielokrotnie, co z kolei zwiększy poziom wyszczepialności w regionach słabiej rozwiniętych - m.in. w Afryce.

na podst. theatlantic, ecdc.europa, statnews, nature
rj