Drogo, zbyt wielu podróżnych, za mało lotów. Linie Delta zaproponowały pasażerom oczekującym na lot z Michigan do Minnesoty $5,000 za rezygnację z miejsca w samolocie i skorzystanie z późniejszego połączenia. Nie było chętnych. Podczas wchodzenia na pokład podniesiono stawkę do $7,500. Wciąż nikt nie chciał skorzystać. Gdy już pasażerowie siedzieli na swych miejscach oferta wynosiła $10,000 dolarów dla każdego z ośmiu pasażerów gotowych zrezygnować z miejscówki. Dopiero wtedy znaleźli się chętni.
Podróże lotnicze od jakiegoś czasu nie są zbyt miłym doznaniem dla korzystających z nich osób i w najbliższym czasie będzie jeszcze gorzej – przynajmniej przez resztę lata, a może resztę tego roku. Cała branża turystyczna, ale w szczególności linie lotnicze, od zeszłego roku mają poważne braki kadrowe, trudności z dostosowaniem się do gwałtownego wzrostu podaży, na co nałożyły się jeszcze rosnące ceny paliw. Co to oznacza dla pasażera? Często drogą, opóźnioną, ze zmienioną trasą podróż. Koszmar po prostu.
Według serwisu FlightAware w ostatni weekend czerwca odwołano setki lotów krajowych i międzynarodowych, w których punktem startu lub lądowania były lotniska w USA. Tylko w środę, 29 czerwca, było ponad 5,800 opóźnień i 639 odwołań. Wskaźniki opóźnień i odwołań są wyjątkowo złe w porównaniu z poprzednimi latami. Jedynym wyjątkiem był rok 2020, ale związane to było z pandemią.
W zeszłym roku dyrektorzy z branży lotniczej obwiniali za takie niedogodności złą pogodę i niedobór siły roboczej, co nie wyjaśniało, dlaczego linie nie są w stanie przywrócić do pracy dziesiątek tysięcy kluczowych pracowników. Branża bowiem od dawna polega na mniejszej liczebnie i niedostatecznie opłacanej sile roboczej, z której wielu pracowników znajduje się na pierwszej linii frontu (kontakty i obsługa pasażerów).

Brakuje obsługi
W kwietniu rząd USA zniósł federalny nakaz dotyczący masek dla podróżnych i członków załóg. Wiele linii wyraziło ulgę z powodu tej zmian, chociaż mogło to prowadzić do większej liczby infekcji Covid-19 wśród członków załogi, potencjalnie pogłębiając niedobór personelu.
Żadna amerykańska linia lotnicza nie zgłosiła oficjalnie zwiększonej liczby zachorowań wśród pracowników, ale zrobiły to zagraniczne firmy. Na przykład EasyJet, budżetowa europejska linia lotnicza, odwołała setki lotów w marcu i kwietniu z powodu „wyższego niż zwykle poziomu zachorowań pracowników” po wcześniejszym, niż w USA, zniesieniu na Starym Kontynencie tego obowiązku. Nie ma dowodów, że obecne odwoływanie setek lotów w USA ma z tym związek, ale ewentualności takiej nie powinno się wykluczać.
Brakuje pilotów
Od 2021 roku lotniskom i liniom lotniczym udało się przywrócić do pracy agentów ochrony, pracowników naziemnych i członków załogi, ale najbardziej palącym problemem wydaje się być zmniejszająca się liczba dostępnych pilotów.
Niedobory pilotów były prognozowane od 2018 i 2019 roku, ale pandemia przyspieszyła ten problem, ponieważ tysiące starszych pilotów skorzystało z możliwości wcześniejszego przejścia na emeryturę z wartościowym pakietem świadczeń, gdy zmuszone do oszczędzania linie ograniczały zatrudnienie.
Co roku licencje na komercyjne latanie uzyskuje od 5,000 do 7,000 nowych pilotów, ale amerykańskie linie mają nadzieję na zatrudnienie w tym roku co najmniej 13,000.
„Po prostu nie ma wystarczającej liczby osób, aby zaspokoić obecne zapotrzebowanie” - mówi kapitan Casey Murray, prezes Stowarzyszenia Pilotów Southwest Airlines. „Znalezienie, zatrudnienie i szkolenie pilota zajmuje od 60 do 90 dni. Dlatego linie lotnicze muszą być bardzo proaktywne i do tego wszyscy konkurują o tę samą kurczącą się pulę potencjalnych pracowników”. Do tego niektóre linie lotnicze są obecnie w trakcie negocjowania nowych umów ze związkami zrzeszającymi pilotów.
Pogoda
Zła pogoda również wpędziła linie lotnicze w problemy. Prowadząc ściśle zaplanowaną operację, linia lotnicza może nie mieć wystarczającej liczby pracowników do przerzucenia w miejscu i czasie, gdy nieprzewidywalna aura wymusi zmiany harmonogramu. Zgodnie z przepisami Federalnej Administracji Lotnictwa (FAA), członkowie załogi nie mogą pracować w godzinach nadliczbowych, ani przekraczać ustalonej maksymalnej liczby godzin pracy dziennie. Opóźnienia mogą nadwyrężać tę dzienną pulę godzin pracy i w rezultacie zmniejszyć liczbę dostępnych w danym momencie pracowników.
Dlatego niektórzy przewoźnicy uciekają się do zawieszania niektórych tras i likwidowania części lotów. W maju Delta ogłosiła, że ograniczy o 100 liczbę dziennych połączeń w okresie od 1 lipca do 7 sierpnia, JetBlue, Alaska i Southwest również prewencyjnie ograniczyły swoje możliwości lotów w okresie letnim, głównie na trasach krajowych. Niedawno United ogłosiło, że zrezygnuje z 50 lotów dziennie z Newark, począwszy od 1 lipca, a American planuje rezygnację z lotów do czterech miast we wrześniu w związku z brakiem pilotów.
Drożej!
Linie lotnicze wciąż wykonują średnio mniej lotów dziennie niż w 2019 r., choć popyt wrócił do poziomu sprzed pandemii. Oznacza to, że mamy mniej opcji, ale prawdopodobnie zapłacimy więcej.
Ceny biletów lotniczych wzrosły w maju o 37.8 procent w porównaniu z tym samym okresem w 2021 r. Do tego od czasu rosyjskiej inwazji na Ukrainę w lutym wzrosły również ceny paliwa lotniczego (i gazu), co w miarę wykorzystywania zapasów z opóźnieniem wpływa na koszty lotów.
Politycy zaczęli wzywać administrację Bidena do wywierania presji na linie lotnicze, które zdaniem niektórych sprzedają zbyt wiele lotów, których później nie są w stanie obsadzić załogą. Senator Bernie Sanders wezwał nawet Departament Transportu do karania przewoźników grzywną w wysokości 55,000 dolarów za każdego pasażera w sytuacji, gdy odwołuje się lot, o którym było wcześniej wiadomo, że nie poleci ze względu na braki kadrowe.
Opisywaliśmy wcześniej sytuację, gdy linie Delta zaoferowały $10,000 za rezygnację z miejsca w samolocie. To niespotykana wcześniej suma, ale oferty takie nie są ostatnio rzadkością. Wbrew oczekiwaniom chętnych nie ma zbyt wielu, gdyż ludzie mają świadomość, że mogą utknąć na lotnisku tranzytowym na dłużej, czego nie zrekompensuje oferowana suma.
Podsumowując: podróże lotnicze będą prawdopodobnie w najbliższej przyszłości nieuporządkowanym, drogim, ale koniecznym w wielu przypadkach doświadczeniem. Wyjeżdżając na lotnisko powinniśmy uzbroić się w cierpliwość i być gotowym na bieg z przeszkodami.
rj