----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

20 października 2025

Udostępnij znajomym:

Jeden z filarów współczesnej medycyny zaczyna się chwiać – ostrzega nowy raport Światowej Organizacji Zdrowia. Antybiotyki, które sprawiły, że niegdyś śmiertelne infekcje zamieniły się w niegroźne choroby, coraz częściej zawodzą. Dzięki nim możliwe są skomplikowane operacje czy chemioterapia, ale za każdym razem, gdy po nie sięgamy, zwiększamy ryzyko, że bakterie nauczą się przed nimi bronić.

Spośród miliardów bakterii wywołujących infekcję u danej osoby, niewielka część może być naturalnie oporna na dany lek. Przyjmowanie antybiotyków może utorować drogę rozprzestrzenianiu się tych opornych bakterii.

Jak tłumaczy dr Kevin Ikuta z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles, oporność na antybiotyki to nic innego jak „zwykła ewolucja”. W każdej infekcji mogą pojawić się pojedyncze bakterie, które przetrwają leczenie, a następnie rozmnożą się i zdominują środowisko. „To nie jest bitwa, którą możemy wygrać – staramy się tylko przegrywać ją jak najwolniej” - mówi Ikuta.

Nowe dane WHO wskazują jednak, że przegrywamy szybciej, niż sądzono. W 2023 roku aż jedna na sześć infekcji zbadanych w laboratoriach na świecie była odporna na antybiotyki. W ciągu ostatnich pięciu lat skuteczność prawie 40 procent leków stosowanych w leczeniu najczęstszych zakażeń – układu moczowego, pokarmowego, krwi czy chorób przenoszonych drogą płciową – wyraźnie spadła.

„To bardzo niepokojące” – mówi Ramanan Laxminarayan, prezes organizacji One Health Trust. „Co roku widzimy wzrost oporności, ale tym razem wzrost jest wyjątkowo gwałtowny”.

Według WHO, antybiotykooporność odpowiada już bezpośrednio za 1,2 miliona zgonów rocznie, a pośrednio przyczynia się do blisko 5 milionów. I ta liczba może wkrótce wzrosnąć. „Ludzkość lunatykuje w stronę katastrofy” – ostrzega Laxminarayan. „A może już dawno w nią weszła”.

Ogniska oporności

Największe skoki oporności odnotowano w krajach o niskich i średnich dochodach, gdzie systemy ochrony zdrowia i nadzoru epidemiologicznego są najsłabsze. W tropikalnych regionach świata, jak zauważa Laxminarayan, „nawet 50–60 procent infekcji to dziś przypadki odporne na leczenie”.

Część tych danych może wynikać z błędów statystycznych – tam, gdzie monitorowanie jest ograniczone, wykrywa się głównie najcięższe przypadki. Ale równie dobrze mogą one odzwierciedlać rzeczywisty wzrost oporności. „Prawdopodobnie jedno i drugie” – przyznaje ekspert.

Słabe systemy zdrowotne sprzyjają błędnemu stosowaniu antybiotyków, brakom szczepień i zaniedbaniom w zakresie higieny czy dostępu do czystej wody. W wielu krajach można też kupić antybiotyki bez recepty, co prowadzi do nadużywania leków – na przykład przy infekcjach wirusowych, gdzie nie przynoszą żadnego pożytku. Takie błędy dają odpornym bakteriom przewagę i przyspieszają ich rozprzestrzenianie.

Nierówność w dostępie do leczenia

Paradoksalnie, w krajach uboższych problemem jest nie tylko nadużywanie, ale też brak dostępu do skutecznych leków. „W Stanach Zjednoczonych, jeśli dwa pierwsze antybiotyki zawiodą, pacjent może pozwolić sobie na trzeci” – mówi Laxminarayan. – „W Gambii czy na Wybrzeżu Kości Słoniowej taka opcja po prostu nie istnieje.” Skutkiem jest niedoleczanie infekcji, które tylko potęguje zjawisko oporności.

Lekarze coraz częściej muszą sięgać po starsze i bardziej toksyczne leki lub po nowe, trudno dostępne preparaty. „Zostajemy z infekcjami, których nie da się leczyć, albo z terapiami równie toksycznymi jak sama choroba” – przyznaje Ikuta. „To medyczny impas”.

Co dalej?

Wyjście z tej sytuacji nie będzie łatwe. Kluczowe jest lepsze monitorowanie zjawiska – tymczasem prawie połowa krajów świata wciąż nie przekazuje WHO żadnych danych o oporności. Nawet wśród tych, które to robią, wiele nie dysponuje rzetelnymi systemami nadzoru. Bez dokładnych informacji lekarze często działają po omacku, co zwiększa ryzyko błędnego doboru leków i dalszego rozwoju oporności.

Równie pilne jest opracowywanie nowych antybiotyków. Potrzebne są leki działające na bakterie w odmienny sposób niż dotychczasowe, ale WHO ostrzega, że globalny przepływ badań i innowacji nie nadąża za potrzebami.

„Czas ucieka” – mówi Ikuta. – „Jeśli nie zaczniemy działać szybciej, zagrożone będzie całe współczesne leczenie – nie tylko infekcji, ale i bezpieczeństwo operacji czy skuteczność chemioterapii”.

Postęp w medycynie, który dziś uważamy za oczywisty, opiera się na antybiotykach. A kiedy je stracimy – ostrzega raport WHO – możemy stracić znacznie więcej niż tylko kolejną bitwę z bakteriami.

----- Reklama -----

KD MARKET 2026

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor